Pieniądze na KPO wcale nie bliżej

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-01-11 20:00

W piątkowych głosowaniach Sejm rozpatrzy kilka ustaw rozpalających klasę polityczną, natomiast Polaków – niekoniecznie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Naprawdę cenna, warta grube unijne miliardy finansujące Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO), naturalnie jest nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym. Po pierwszym czytaniu oraz obradach komisji na razie trudno być prorokiem w sprawie jej losów. To znaczy – uchwalona raczej zostanie, albowiem konieczność uzyskania wreszcie przez Polskę pomocowych pieniędzy uznaje nie tylko PiS, lecz większość opozycji. Ale w jakiej finalnej wersji – nikt nie wie, może to być wypadkowa niespójnych poprawek. Zbigniew Ziobro potwierdził, że cała jego Solidarna Polska (czyli 19 sejmowych szabel) ustawy nie poprze, zatem premier Mateusz Morawiecki – który jest ojcem projektu – musi liczyć na opozycję. Brakujące głosy raczej dostanie, ale mrzonką jest jego nadzieja, że inne kluby potulnie poprą wszystkie zapisy. Największym absurdem i niedorzecznością konstytucyjną jest pomysł przekazania odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów – których przewiny z definicji dotyczą przecież obszaru prawa karnego – do… Naczelnego Sądu Administracyjnego! Poprawki opozycji prowadzą do likwidacji tego grubego błędu ustrojowego, ale trudno oszacować, jakie mają arytmetyczne szanse.

Fatalnie dla tak oczekiwanego KPO, projekt pojednawczej ustawy obarczony jest ciężkim grzechem pierworodnym. Został wniesiony anormalnie, z polecenia premiera zapisy uzgodnił z Komisją Europejską minister Szymon Szynkowski vel Sęk, ale ominięta została legislacyjna ścieżka rządowa, z krytycznymi uzgodnieniami międzyresortowymi, zaś produkt rządowo-unijny wrzucono do Sejmu jako pseudoposelski. To czyste legislacyjne zło, w którym PiS tak się lubuje od zapoczątkowania w 2015 r. tzw. dobrej zmiany. Niezależnie od trybu wniesienia projektu, jego zapisy nie zostały chociażby intencjonalnie skonsultowane z prezydentem, który na końcu trzyma w ręku decyzyjne pióro. Andrzej Duda bardzo rzadko, ale czasami jednak robi macierzystej partii wetowego psikusa – głównie wtedy, gdy zabierają mu jakieś uprawnienia głowy państwa.

Nie ma jakiegokolwiek znaczenia społeczno-gospodarczego, natomiast ma wielkie polityczno-propagandowe inny konfliktowy projekt. PiS chce za wszelką cenę przepchnąć ustawę o utworzeniu czerezwyczajki (ten rusycyzm jest bardzo zasadny), czyli komisji do spraw napiętnowania – koniecznie przed tegorocznymi wyborami – epoki rządów PO/PSL, a personalnie Donalda Tuska. Teoretycznie przedmiotem przesłuchań byłby okres 2007-22, ale podział konkluzji komisji na dwa etapy już teraz jest oczywistością – Polska w ruinie i uzależnieniu od Rosji w czarnych latach 2007-15 oraz uratowanie kraju znad przepaści i jego świetlany rozwój 2015-22. Czerezwyczajce idzie jednak pod górkę, ponieważ ustawa została już dwa razy odrzucona przez Komisję Administracji i Spraw Wewnętrznych. Negatywna opinia nie jest wiążąca dla całego Sejmu – bardzo rzadko, ale zdarza się inny od komisyjnego wynik głosowania izby. Właśnie taka sytuacja dotyczy ustawy o speckomisji, która zostanie uchwalona. Zaskakujące władców porażki na poziomie komisji były skutkiem zdradzieckiej postawy Anny Siarkowskiej. Przez dwie kadencje posłanka zaliczyła już wiele partyjek i kanap, w 2019 r. została przygarnięta na listę PiS, obecnie zaś trzyma ze Zbigniewem Ziobrą. Za zdradę została od razu w środę wyrzucona dyscyplinarnie z aż dwóch ważnych komisji Sejmu, obejmujących sprawy MSWiA i MON. Dla Solidarnej Polski to kolejny sygnał o coraz większej chropowatości relacji z PiS. Do końca kadencji układ rządowy jakoś się dotoczy, ale potem…

Za ostry sprzeciw wobec ustawy wręcz sztandarowej dla premiera w normalnym państwie minister wylatuje w pięć minut. U nas jednak Mateusz Morawiecki stał się wobec Zbigniewa Ziobry petentem, a na dodatek musi go żarliwie bronić przed kolejnymi wnioskami o wotum nieufności. Fot. KS