Podatki nie są do lubienia, podatki są do płacenia — mówi młoda mądrość ludowa. Uzupełnieniem dla tej prawdy jest jednak fakt, że każdy aparat przymusu nie musi być lubiany, ba — nawet nie musi być mądry, ale zawsze musi być... skuteczny. Wiedzieli o tym doskonale włodarze ustroju słusznie minionego, nie radzą sobie z tą prawdą obecni ministrowie.
Potrzeby dziurawego budżetu są nieograniczone. Wywiadowcy osławionych UKS (urzędy kontroli skarbowej) ruszyli więc w teren. I wywęszyli, znaleźli: naruszenie ustawy o regulacji rynku cukru i sprzedaż cukru poniżej obowiązującej wówczas ceny interwencyjnej. Starannie obliczyli kary, jakie powinni zapłacić producenci i... co? I nic. Ustawa, na podstawie której nałożono kary, została już zmieniona i w ogóle nie wiadomo, kto te kary winien egzekwować. Pieniądze niby są, ale ich nie ma. Wiceminister finansów pisze rozpaczliwe listy... A przecież już Wyspiański pisał: miałeś chamie złoty róg...