Pierwsi kandydaci do sterów PKO BP

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 14-02-2008, 00:00

Bank pochwali się wynikami. Widać w tym rękę prezesa Juszczaka. Nie zmienia to faktu, że na giełdzie już pojawiają się nazwiska następców.

Kamiński, Pasło-Wiśniewska, Grendowicz — oto potencjalni prezesi

Bank pochwali się wynikami. Widać w tym rękę prezesa Juszczaka. Nie zmienia to faktu, że na giełdzie już pojawiają się nazwiska następców.

Dziś PKO BP poda wyniki IV kwartału 2007 r. Będzie miał co pokazać, bo to był rekordowy rok dla banku. Analitycy przewidują zyski na poziomie 671-779 mln zł. Ale to nie wystarczy, by Rafał Juszczak, prezes PKO BP, mógł czuć się pewnie. Chociaż pokazał się jako sprawny menedżer, możliwe, że nie utrzyma się na stanowisku. Jak wynika z naszych informacji, powstała już nieformalna krótka lista kandydatów do fotela prezesa banku. Liczy trzy nazwiska.

Krótka lista

Do posady szefa PKO BP przymierzany jest Piotr Kamiński, prezes Banku Pocztowego i do niedawna przewodniczący rady giełdy. Przedwczoraj zrezygnował ze stanowiska. Nasi rozmówcy tłumaczą to przygotowaniami do objęcia posady w banku. PKO BP zna doskonale, ponieważ od 2003 do 2006 r. zasiadał w jego zarządzie. Na pytanie, czy zamierza ponownie do niego wejść, ale już jako prezes, Piotr Kamiński odmówił komentarza.

Kolejny kandydat z krótkiej listy również nie chce komentować informacji o aspiracjach do najwyższej posady w PKO BP. Chodzi o Marię Pasło-Wiśniewską, byłą prezes banku Pekao, która startowała w poprzednim konkursie na to stanowisko. Ujawnia jednak, że po dość długim okresie poza branżą znowu wraca do zawodu menedżera — niedługo ma zostać przewodniczącą rady nadzorczej powstającego właśnie banku.

Na brak ofert pracy nie narzeka ostatni z trójki potencjalnych następców prezesa Juszczaka — Mariusz Grendowicz, były szef pionu korporacyjnego w Banku BPH. Z jednej strony specjalizacja w zakresie klientów biznesowych jest mocną stroną jego kandydatury, ponieważ PKO BP akurat w tym segmencie rynku specjalnie się nie wyróżnia. Z drugiej strony, jak wynika z naszych informacji, na stanowisko szefa PKO BP poszukiwany jest jednak specjalista od rynku masowego.

Zgodnie z procedurą

Michał Chyczewski, wiceminister skarbu, odpowiedzialny m.in. za sektor bankowy, ucina wszelkie spekulacje o personaliach i zapewnia, że w budynku ministerstwa nie będą zapadały żadne decyzje w sprawach leżących w kompetencjach rady nadzorczej banku.

— Zgodnie z ładem korporacyjnym spółki, prezes zostanie wybrany w drodze konkursu. Ze swojej strony mamy nadzieję, że zostanie wybrany najlepszy kandydat z rynku — mówi Michał Chyczewski.

Konkurs rozpisze nowa rada nadzorcza, którą 26 lutego ma wskazać NZWA PKO BP. Nowy szef banku powinien zostać wybrany do maja.

— W każdej prywatnej instytucji negocjacje z kandydatami odbywają się w zaciszu gabinetów, a kandydatów wyszukują łowcy głów. Moim zdaniem, żaden poważny menedżer nie przystąpi do konkursu, jeśli nie będzie miał pewności, że go wygra. Negatywna weryfikacja to dyshonor dla takiej osoby, bo oznacza, że ktoś zakwestionował jej kompetencje — mówi anonimowo jeden z menedżerów.

Na dodatek problemem jest ustawa kominowa. Zarobki nieprzekraczające 20 tys. zł brutto to bardzo mało jak na tak odpowiedzialną posadę.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane