Pierwszomajowe pochody w kraju

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 01-05-2006, 18:01

1 maja - w Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy - w wielu miastach odbyły się pochody, manifestacje i pikiety. Tegoroczne obchody nie były tak liczne jak w poprzednich latach, w większości uczestniczyły w nich osoby starsze

1 maja - w Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy - w wielu miastach odbyły się pochody, manifestacje i pikiety. Tegoroczne obchody nie były tak liczne jak w poprzednich latach, w większości uczestniczyły w nich osoby starsze. W kilku miastach odnotowano drobne incydenty.

    W stolicy odbyły się w poniedziałek dwie niezależne manifestacje. Jedną pod hasłem likwidacji bezrobocia i obrony demokracji oraz praw pracowniczych zorganizowały: OPZZ, SLD, SdPl, Unia Lewicy oraz Federacja Młodych Socjaldemokratów; drugą pod hasłem: "Pracy i zapłaty" - Nowa Lewica.

    W pochodzie organizowanym przez OPZZ wzięło udział, według organizatorów, 2 tysiące, a według policji - około 600 osób. Przewodniczący OPZZ Jan Guz powiedział, że jak co roku manifestanci upominają się o szacunek dla bezrobotnych, emerytów, a także wszystkich tych, których kapitalizm wykluczył z życia społecznego. "My nie chcemy cudu, my chcemy pracy i zabezpieczenia socjalnego. Domagamy się wolności obywatelskich, by każdy mógł głosić hasła bez cenzury" - podkreślił Guz.

    Szef SLD Wojciech Olejniczak podkreślił natomiast, że wciąż aktualny pozostaje pierwszomajowy postulat sprzed stu lat: 8 godzin pracy, 8 godzin wypoczynku i 8 godzin snu. Manifestanci przeszli sprzed siedziby OPZZ przed gmach Sejmu. Potem jego uczestnicy przenieśli się na Piknik Europejski przed siedzibę SLD na ul. Rozbrat.

    Druga ze stołecznych manifestacji, organizowana przez Nową Lewicę, przeszła z Ronda de Gaulle'a do Placu Grzybowskiego, gdzie odśpiewano Międzynarodówkę. W pochodzie wzięło udział ok. 150 osób, wśród których byli przedstawiciele m.in. PPS,  Czerwonego Kolektywu/Lewicowej Alternatywy i Zielonych 2004.

    Lider Nowej Lewicy Piotr Ikonowicz tłumaczył PAP, że hasło pochodu - "Pracy i zapłaty" - wynika z faktu, że ludzie w Polsce już nie pytają "ile", tylko czy w ogóle pracodawca płaci. Dodał, że o demokracji w kraju będzie można mówić wtedy, gdy pracodawca nie będzie w stanie skutecznie zmusić podwładnego do pracy po godzinach pod groźbą zwolnienia z pracy.

    Jedna z największych manifestacji odbyła się w Łodzi. Blisko tysiąc osób, reprezentujących lewicowe organizacje, spotkało się na wiecu w Pasażu Schillera, by później przejść ulicą Piotrkowską. Poseł SLD Sylwester Pawłowski mówił do zebranych o braku realizacji haseł wyborczych przez PiS i "sianiu zamętu, który nie służy sytuacji społeczno - politycznej w kraju".

    Kilka pierwszomajowych manifestacji odbyło się na Śląsku. Największa z nich - w Dąbrowie Górniczej zgromadziła kilkaset osób. Inne, mniejsze, miały miejsce m.in. w Katowicach i Sosnowcu. Uczestnicy manifestacji mówili najczęściej o biedzie, bezrobociu wśród młodych i wygasającym szacunku do ciężkiej, ludzkiej pracy. Związkowcy i politycy krytykowali rządzące ugrupowania, przypominając o jesiennych wyborach samorządowych.

    W Opolu Młodzi Socjaldemokraci zorganizowali natomiast happening, podczas którego wywieźli na taczkach pluszowe misie, symbolizujące władze Opola. Happening był wyrazem protestu przeciwko zbyt małej - zdaniem młodzieżówki SLD - liczbie inwestycji w stolicy regionu.

    W innych miastach w pochodach brało udział zwykle 100-200 osób. Podczas wieców najczęściej powtarzały się nawoływania o solidarność ludzi pracy, godną płacę, wolność, równość oraz prawa dla bezrobotnych, a także walkę o polepszenie warunków pracy dla tych, którzy ją mają.

    W kilku miastach protestowano przeciwko lewicy i pierwszomajowemu świętu.

    Kilkunastu członków Akcji Alternatywnej "Naszość", którzy usiłowali zakłócić manifestację w Poznaniu, zatrzymała policja.  W czasie happeningu pt.: "Nie udawajcie aniołków" jego uczestnicy, przebrani za diabły, z czerwonymi trójzębami w dłoniach i kartonowymi rogami na głowach, krzyczeli m.in.: "Ryszard Kalisz też się spalisz" i na melodię Międzynarodówki śpiewali "Wyklęty powstań Miller z ziemi, powstańcie, których dręczy PiS".

    W Gdańsku pierwszomajowy pochód usiłowała zakłócić kilkunastoosobowa grupa młodych działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego. Szli oni pod eskortą policji kilkadziesiąt metrów za zwolennikami lewicy. Wiec lewicy w Bielsku-Białej zakłóciła natomiast gwizdami i okrzykami kilkuosobowa grupa z Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości. Młodzi działacze domagali się usunięcia Święta Pracy z katalogu świąt państwowych. Z kolei w Toruniu obchody święta pracy próbowało zakłócić kilkunastu członków Narodowego Odrodzenia Polski, którzy wznosili antylewicowe okrzyki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu