Pini Polonia wstrząśnie branżą mięsną

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2010-03-30 00:00

Włoska firma planuje uruchomić megaubojnię w Kutnie już za trzy tygodnie. Branża wstrzymuje oddech.

To będzie największa rzeźnia w Polsce i trzecia w Europie

Włoska firma planuje uruchomić megaubojnię w Kutnie już za trzy tygodnie. Branża wstrzymuje oddech.

Tak spektakularnego wydarzenia w polskiej branży mięsnej dawno już nie było. Za kilkanaście dni ma ruszyć produkcja w Zakładzie Uboju Trzody Chlewnej Pini Polonia w Kutnie, wybudowanym od zera kosztem ponad 120 mln zł. Będzie to największa pod względem mocy przerobowych rzeźnia w Polsce i trzecia w Europie (większe obiekty są jedynie w Niemczech oraz Danii).

Wielki biznes

— Pierwszy ubój w nowym zakładzie planowany jest na 19 kwietnia. Jego zdolności ubojowe sięgają 80 tys. świń na tydzień (10-12 tys. dziennie, 1000 na godzinę), a do końca tego roku chcemy osiągnąć poziom 60 tys. sztuk tygodniowo. Docelowo, zatrudnienie w zakładzie znajdzie nawet 1,2 tys. osób. Na początku liczba pracowników sięgnie jednak od 600 do 800 — mówi Piero Pini, właściciel Pini Polonia.

Reprezentowana przez niego mięsna grupa kapitałowa ma jeszcze zakłady na Węgrzech i we Włoszech.

— Zakładamy, że po rozwinięciu produkcji zakład Pini Polonia będzie osiągał sprzedaż na poziomie 350-400 mln EUR rocznie, w porównaniu z 240 mln zakładu Hungary Meat i 80 mln EUR macierzystego zakładu we Włoszech — mówi Piero Pini.

Biznesplan przewiduje, że Pini Polonia będzie tak jak Hungary Meat sprzedawać mięso na rynek krajowy i na eksport, m.in. do krajów Azji.

— Zamówienia płynące do naszego węgierskiego zakładu przekraczają poziom jego produkcji, stąd decyzja o budowie nowego zakładu w Polsce, skąd sprowadzaliśmy dotąd na Węgry spore ilości żywca — tłumaczy Piero Pini.

Wojna o surowiec

Pytani przez "PB" przedstawiciele branży mięsnej zgodnie oceniają, że wejście tak dużego gracza na rynek mocno nim zatrzęsie wpływając m.in. na krajową podaż żywca wieprzowego i poziom jego cen. Znawcy rynku przewidują, że konkurencji Pini Polonia nie wytrzyma wiele mniejszych zakładów, zwłaszcza w centralnej Polsce. Największe firmy w branży, takie jak Animex, Sokołów czy PKM Duda, zachowują jednak spokój i przekonują, że są dobrze przygotowane do starcia z nowym rywalem.

— Rywalizacja o surowiec w branży się zaostrzy. Wierzę jednak, że hodowcy wybiorą pewne, kompleksowe i długoterminowe relacje biznesowe ze sprawdzonym partnerem, zamiast ryzykować czegoś zupełnie nowego — mówi Maciej Duda, prezes PKM Duda, którego zakład w Grąbkowie ubija średnio 20 tys. świń tygodniowo.

— Zdecydowana większość naszych dostawców współpracuje z nami od wielu lat. Współpracę tę cechuje lojalność i wzajemne zaufanie z pełnym zachowaniem praw wolnego rynku. Wierzymy w kontynuacje tej współpracy — mówi Andrzej Pawelczak, rzecznik Grupy Animex.

Podkreśla, że łączne moce zakładów ubojowych trzody chlewnej w Polsce od lat zdecydowanie przekraczają zapotrzebowanie rynku, przez co wejście nowego, dużego gracza zdecydowanie zaostrzy konkurencję w branży. Zwłaszcza w regionie działalności Pini Polonia.

— Moc ubojowa każdego z naszych zakładów pojedynczo jest mniejsza niż ta deklarowana przez Pini, jednak w dzisiejszych czasach nie moc ubojowa będzie decydować o rynkowych sukcesie — konkluduje Andrzej Pawelczak.

Piero Pini nie ukrywa, że jego firma chce pozyskiwać żywiec głównie w Polsce, jednak jego biznesplan przewiduje jego zakup także za granicą, w przypadku gdyby podaż w kraju była niewystarczająca. Stąd wynika dogodne położenie zakładu w centrum Polski, tuż przy skrzyżowaniu ważnych szlaków komunikacyjnych.

1000

sztuk na godzinę Taką zdolność przerobową (ubój i rozbiór świń) ma zakład Pini Polonia w Kutnie...

60

tys. sztuk ...taki tygodniowy poziom ubojów planuje osiągnąć Pini Polonia do końca tego roku...

14

mln sztuk ...na tyle szacowane było pogłowie świń w Polsce na koniec 2009 r.

To przyspieszy konsolidację

Ryszard Smolarek

przewodniczący Polskiej Federacji Branży Mięsnej

W pierwszym półroczu działalności Pini Polonia może wywołać spore zamieszanie na rynku. Jeśli firma będzie chciała skłonić dostawców żywca do zmiany odbiorcy, to będzie musiała im lepiej zapłacić. A ponieważ jest na rynku nowa, dostawcy będą dodatkowo oczekiwać wyjątkowo szybkich płatności. To może doprowadzić do wielu zawirowań. Z czasem jednak sytuacja powinna się ustabilizować. Na zmianę odbiorcy decydować będą się raczej hodowcy sprzedający żywiec mniejszym zakładom. Większe firmy mięsne z reguły mają dobrze zabezpieczone zaplecze surowcowe, m.in. za pomocą wieloletnich umów z hodowcami.

Biorąc pod uwagę fakt, że łączne moce zakładów ubojowych są obecnie w branży wykorzystywane tylko w 60-70 proc. można się spodziewać, że wejście na rynek nowego, dużego gracza przysporzy problemów wielu konkurencyjnym zakładom, zwłaszcza w promieniu 100-200 km od Kutna. W efekcie wiele zakładów ubojowych może upaść. Pini Polonia przyspieszy tylko i tak nieuniknioną konsolidację ubojów w Polsce. W kraju działa aż 1300 zakładów ubojowych. Z tego za 10 lat powinno zostać nie więcej jak 300-400. Już dziś 1/3 ubojów kontrolują cztery największe firmy mięsne.

Początki działalności Pini Polonia nie będą jednak łatwe. Firma musi najpierw zdobyć zaufanie dostawców. Poza tym, jeśli będzie drożej niż konkurencja płacić za surowiec, to będzie musiała też drożej sprzedawać mięso, co obniży jego konkurencyjność na rynku.