PIÓRO MOŻE KOSZTOWAĆ NAWET 80 TYS. ZŁ

Renata Zawadzka
opublikowano: 1999-12-02 00:00

PIÓRO MOŻE KOSZTOWAĆ NAWET 80 TYS. ZŁ

Kolekcje, gromadzone niekiedy przez kilka pokoleń, liczą czasem ponad 1000 cennych eksponatów

Na wzięcie udziału w I Ogólnopolskiej Wystawie Piór Wiecznych w Galerii Zapiecek udało się namówić tylko kilku kolekcjonerów. Eksponaty, zbierane niekiedy przez kilka pokoleń, mają niemałą wartość. Ich właściciele obawiają się, że nadmierny rozgłos mógłby grozić ich utratą.

Polski Klub Miłośników i Kolekcjonerów Piór powstał przy Centrum Piór Bazarnik raptem rok temu. Nie znaczy to jednak, że przedtem w Polsce nie było zbieraczy piór, stalówek i różnego rodzaju akcesoriów. Największa z prezentowanych na wystawie kolekcji liczy ponad 1000 eksponatów. Zbierana była od ponad 30 lat.

— W każdym kolekcjonerstwie trzeba mieć szczęście. Dla mnie bogatym źródłem stał się zbiór pana Tadeusza Pawłowskiego, gromadzony jeszcze przed wojną. Sukcesywnie kupuję od niego poszczególne eksponaty — zdradza, chcący zachować anonimowość, kolekcjoner z Trójmiasta.

Dużo szczęścia miał także Tomasz Kotowski, prezes Green Umbrella, fundacji działającej przy Polskiej Izbie Gospodarczej Ekorozwój. Ma w swoich zbiorach m.in. unikatowy sekretarzyk kardynała Sapiehy, a ostatnio trafiła mu się nie lada gratka — cały display przedwojennych polskich piór Omega.

Wśród wystawionych eksponatów dużym zainteresowaniem cieszyło się, wycenione na 80 tys. zł, ozdobione 120 diamentami i koronkową inkrustacją, pióro Alhambra fimy Visconti. Jednak prawdziwy sentyment w polskich sercach rozbudziło srebrne, emaliowane pióro nie istniejącej już marki Astoria, należące niegdyś do Heleny Modrzejewskiej, i Sheaffer, którym pisał Stanisław Wyspiański (syn) — oba z kolekcji młodziutkiej krakowianki Magdy Sosenko.

— Kolekcjonerstwo to podobno domena mężczyzn. Moja kolekcja także powstała z inspiracji mężczyzny — mojego ojca. W jego zbiorach — obok innych eksponatów — znalazło się kilka wiecznych piór, a także przedwojenne maczanki — opowiada.

— Tak to właśnie często się zaczyna kolekcjonerstwo — od jednego, dwóch piór. Inspiracją dla niektórych stają się też nasze zebrania klubowe — dodaje Wojciech Bazarnik, właściciel Centrum Piór Bazarnik.

BŁYSK DIAMENTÓW: To pióro, ozdobione 120 maleńkimi diamentami wkomponowanymi w misterną koronkową inkrustację — można kupić w Centrum Piór Bazarnik za 80 tys. zł. Alhambra firmy Visconti to seria limitowana. Wypuszczono na rynek zaledwie 38 takich piór.

DRUGI ZAWÓD: Zaczęło się od kolekcjonowania piór, m.in. polskiej firmy Kawaska, działającej od 1895 r., nie ustępujących niczym Mont Blanc. Potem mąż odziedziczył po kuzynie zakład naprawy piór i niegdysiejszy ekonomista przeobraził się w rzemieślnika. Pasji jednak nie porzucił — opowiada Wanda Wardecka (na zdjęciu z mężem Maciejem).

DŁUGA DROGA: Na początku było pióro gęsie. Dziś niektóre kolekcje wiecznych piór, ołówków, stalówek, kałamarzy liczą po kilkaset eksponatów, a idą też w tysiące. Wojciech Bazarnik, właściciel firmy Centrum Piór Bazarnik, ocenia swoją, współczesną, na 500 sztuk. Gdyby zaczął wcześniej, byłaby znacznie bogatsza.

NIE DLA KAŻDEGO: Do tworzenia kolekcji zmobilizowało mnie pióro Stasia Wyspiańskiego. Tata jest w dobrych stosunkach z wnuczką pana Stanisława Wyspiańskiego. Stąd ono do nas trafiło. Właściciele pamiątek rodzinnych niechętnie się ich pozbywają, chyba że zaufają, iż będziemy się o nie troszczyć — mówi Magda Sosenko, kolekcjonerka.

ZDECYDOWAŁ PRZYPADEK: Dwa tygodnie temu ktoś dokopał się przypadkiem do zasypanej w czasie wojny sklepowej piwnicy. Wszystkie znalezione tam pióra, atrament, papiery zachowały się w nienagannym stanie. Do mnie trafił cały dispalay — 12 piór Omega. Są jak nowe — cieszy się Tomasz Kotowski, prezes Fundacji Green Umbrella przy Polskiej Izbie Gospodarczej Ekorozwój.