Piraci kradną coraz więcej

Kamil Kosiński
opublikowano: 13-05-2009, 00:00

Tylko policja ściga złodziei oprogramowania. Reszta organów państwa problem ignoruje. Bijemy więc kolejne niechlubne rekordy.

Tylko policja ściga złodziei oprogramowania. Reszta organów państwa problem ignoruje. Bijemy więc kolejne niechlubne rekordy.

Liczba nielegalnych kopii programów komputerowych wykorzystywanych w Polsce spadła w 2008 r. o jeden punkt procentowy — do 56 proc. — wynika z dorocznego badania skali piractwa komputerowego przeprowadzonego przez IDC na zlecenie Business Software Alliance (BSA), organizacji skupiającej producentów oprogramowania. Wartościowo straty domów software’owych wzrosły jednak o 12 proc. i osiągnęły rekordowe 648 mln USD.

— Z policją współpracuje nam się dobrze, ale w prokuraturach i sądach jest dużo gorzej. Bo jeżeli ktoś, kto z handlu nielegalnym oprogramowaniem w internecie lub w sklepie komputerowym uczynił sobie źródło dochodu, karany jest grzywną kilkuset czy nawet kilku tysięcy złotych, to ani go to od tego procederu nie odstraszy, ani nie stanowi przestrogi dla innych — twierdzi Krzysztof Janiszewski z Microsoftu.

Wśród 27 krajów Unii Europejskiej większy niż w Polsce odsetek programów komputerowych wykorzystywanych z naruszeniem praw autorskich był tylko w Grecji, Rumunii i Bułgarii. W 2009 r. miejsce Polski w tym rankingu raczej się nie poprawi.

— W czasie spowolnienia gospodarczego każda firma poszukuje oszczędności i na pewno będą takie, które skorzystają z nieopłaconych kopii oprogramowania — mówi Mikołaj Sowiński z kancelarii Sołtysiński, Kawecki Szlęzak współpracującej z BSA.

Zastrzega jednak, że może to być oszczędność pozorna. Zwłaszcza jeśli policja skonfiskuje do celów dowodowych kilkanaście czy kilkadziesiąt komputerów, wraz ze wszystkimi danymi, które są na nich zawarte. To tym bardziej prawdopodobne, że zwalniani — również w ramach oszczędności — pracownicy mogą informować BSA o praktykach, na które wcześniej przymykali oczy. Tę tendencję już widać.

— Licząc rok do roku, w kwietniu liczba takich sygnałów zwiększyła się w Polsce o połowę. W ciągu 12 dni maja doszliśmy już do poziomu całego maja zeszłego roku — mówi Bartłomiej Witucki, rzecznik BSA.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu