PiS wreszcie ma plan B jak Banaś

opublikowano: 25-07-2021, 20:39

Po wyborach w 2019 r. premier Mateusz Morawiecki oznajmił, że oczekuje dymisji Mariana Banasia, a jeśli prezes Najwyższej Izby Kontroli (NIK) nie zrezygnuje sam, to PiS ma plan B.

Przez dwa lata ów mityczny plan objęty został jednak klauzulą tajności. Władcy coś tam przebąkiwali o zmianie ustawy o NIK czy nawet Konstytucji RP. Od piątku nareszcie wiadomo, że postanowili pójść ścieżką obowiązującej ustawy, zgodnie z którą Sejm może odwołać prezesa NIK, jeżeli „został on skazany prawomocnym wyrokiem sądu za popełnienie przestępstwa”. Droga długa, zaś wstępnym warunkiem koniecznym jest wyrażenie przez Sejm zgody na pociągnięcie szefa NIK do odpowiedzialności karnej. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro skierował do Sejmu wniosek o uchylenie Marianowi Banasiowi immunitetu, uzasadniając to m.in. podaniem przez niego nieprawdy w oświadczeniach majątkowych.

Od przejęcia władzy PiS jeszcze nie zetknęło się z tak niesłychaną niesubordynacją swojego funkcjonariusza. Rozkazy najwyższego organu państwa, czyli Jarosława Kaczyńskiego, zawsze są potulnie wykonywane. Marian Banaś wkrótce po wyborze również dostał pistolet i miał honorowo strzelić sobie w głowę. Zamiast tego skierował lufę w stronę swoich mocodawców. Prezesowi NIK braku kwalifikacji absolutnie nie można zarzucić. Pracował w tej instytucji od 1992 r., zaś skrzydła rozwinął od 2015 r., stając się wręcz symbolem tzw. dobrej zmiany jako wiceminister finansów. Został twórcą i szefem nowej Krajowej Administracji Skarbowej, był generalnym inspektorem informacji finansowej, a na finiszu kadencji 2015-19 został ministrem finansów, skąd partia na samym końcu rzuciła go na NIK. Właśnie okresu zajmowania przez Mariana Banasia wymienionych stanowisk dotyczą zarzuty prokuratury. Jakże żenujące obecnie są nagrania peanów PiS przy okazji wybierania go na szefa NIK, serdeczne uściski etc.

Prawda etapu.
Prawda etapu.
Od czasu konfliktu z PiS każda bytność Mariana Banasia w Sejmie jako prezesa NIK staje się medialnym wydarzeniem. Gdy był wiceministrem i ministrem finansów, takich tłumów nie przyciągał.
Adam Chelstowski / Forum

Szczególnie kabaretowy wydźwięk ma ostry konflikt prezesa NIK z wieloletnim pryncypałem Mateuszem Morawieckim. Patronem polskich celników jest ewangelista, święty Mateusz, zaś jego imieniny 21 września to ustawowy Dzień Krajowej Administracji Skarbowej. Wzruszony wicepremier w 2017 r. przekazał jej sztandar do rąk bezgranicznie mu wiernego Mariana Banasia. Teraz daje do zrozumienia, że wyhodował żmiję na własnym łonie. W maju NIK złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera i trzech ministrów w związku z nielegalnym organizowaniem pseudowyborów 10 maja 2020 r. Drugi dotkliwy cios izba zadała ostatnio w analizie wykonania budżetu państwa w 2020 r. Bez żadnych wątpliwości stwierdziła „zaburzenie przejrzystości realizacji budżetu, w tym operacji przeprowadzanych poza rachunkami deficytu i rozchodów budżetu państwa”. Konkretne zarzuty nielegalnej kreatywnej księgowości objęły użycie Funduszu Solidarnościowego do wypłacenia jednorazowej emerytury/renty, wyemitowanie bokiem 18,3 mld zł obligacji skarbowych (to tutaj mieszczą się prawie 2 mld zł dla rządowej telewizji Jacka Kurskiego) oraz dodrukowanie i nieuwzględnienie w deficycie budżetu gigantycznej kwoty 166,1 mld zł na przeciwdziałanie COVID-19, wypłaconej poprzez Bank Gospodarstwa Krajowego oraz Polski Fundusz Rozwoju.

Jednym z ulubionych określeń Mateusza Morawieckiego jest „koincydencja terminowa”. W nawiązaniu do niej stawiam pytanie retoryczne. Czy istnieje kalendarzowa zbieżność między ostatnimi działaniami prezesa NIK, uznawanymi przez PiS i osobiście przez premiera za zdradzieckie, a uruchomieniem akurat teraz planu B?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane