Pismo czy producent kosmetyków

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-02-22 00:00

O markę walczą wydawca kobiecego pisma i producent kosmetyków. Po sześciu latach spór wrócił do punktu wyjścia.

Znak towarowy Marie Claire zarejestrował dziewięć lat temu producent kosmetyków z Lusowa koło Poznania (wówczas Matimpol). Trzy lata później francuska firma Marie Claire Album (MCA) zwróciła się do Urzędu Patentowego (UP) o unieważnienie marki Matimpolu. Argumentowała, że wydawane przez MCA pismo dla pań „Marie Claire” było obecne w Polsce wcześniej niż kosmetyki z Lusowa. Twierdziła, że rejestrując markę dla siebie Matimpol naruszył zasady współżycia społecznego jak i konwencję paryską, w myśl której nazwy spółek i tytuły prasowe są chronione tak jak dobra osobiste.

UP oddalił wniosek. MCA odwołała się więc do sądu administracyjnego i w pierwszej instancji wygrała. Sąd nakazał UP przemyśleć decyzję jeszcze raz. Od tego wyroku odwołał się z kolei Matimpol, który przez ten czas zdążył zmienić firmę na Marie Claire Cosmetics (MCC).

— W chwili rejestracji naszego znaku MCA nie prowadziła w Polsce działalności gospodarczej, pismo wychodziło w ograniczonym nakładzie i tylko po francusku. Kosmetyki i gazeta to zupełnie inne towary — argumentowała MCC w skardze kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).

Pełnomocnik MCA w odpowiedzi przywołał casus marki Cosmopolitan, o którą też walczyły wydawca pisma i producent kosmetyków. Sądy unijne orzekły wówczas, że co prawda nabywca na ogół odróżnia kredkę do oczu od miesięcznika o tej samej nazwie, ale ma podstawy sądzić, że istnieją związki między jednym a drugim — kapitałowe czy licencyjne.

NSA oddalił wczoraj skargę.

— Sąd pierwszej instancji prawidłowo zwrócił sprawę do UP, bo ten nie zbadał wszystkich okoliczności — wyjaśnił sędzia Andrzej Kuba.

Jego zdaniem, UP powinien sprawdzić, czy tytuł „Marie Claire” podlega ochronie w myśl konwencji paryskiej, jaki jest związek pisma z kosmetykami, czy MCC nie narusza praw MCA.