PKO BP na poważnie bierze się za oddziały. Zacznie od… zmiany typologii. Zamiast trzech kategorii placówek: A, B i C, będzie ich więcej.
— Na samym szczycie hierarchii są oddziały strategiczne, takie jak warszawska Rotunda. Część z nich to tzw. oddziały flagowe, które często znajdują się w historycznych budynkach i są tam od kilkudziesięciu lat, czasem od początku istnienia banku. Stanowią o tożsamości PKO Banku Polskiego, odróżniająnas od konkurentów. Flagowe oddziały, np. przy ul. Wielopole w Krakowie, są dla nas ważne wizerunkowo, ale przynoszą też największe zyski — mówi Adrian Adamowicz, szef pionu sprzedaży detalicznej banku.
Strategicznych placówek jest kilkadziesiąt. Za zmianą nazwy pójdą zmiany w modelu działania. Powstaną w nich centra obsługi wszystkich linii biznesowych PKO BP: leasingu, faktoringu i usług bankowych. Kolejne szczeble to oddziały samodzielne duże, samodzielne małe i podporządkowane, które będą miały nieco uboższe siły. Najmniejszym oczkiem sieci są placówki taktyczne, niewielkie, nieskokosztowe, łatwedo szybkiego postawienia. Bank chciałby je postawić np. w centrach handlowych, gdzie do tej pory go nie było. Białych plam jest więcej.
— Planujemy otwieranie nowych placówek i silną modernizację istniejących w miejscach o wysokim potencjalne, w których jesteśmy niedostatecznie reprezentowani, np. w dużych aglomeracjach na czele z Warszawą. W ramach specjalnego programu w ciągu kilkunastu miesięcy warszawskie oddziały zostaną bardzo mocno zmodernizowane, a dodatkowo otworzymy około 15 nowych. W przyszłym roku planujemy w podobny sposób zająć się Pomorzem — zapowiada Adrian Adamowicz.
Znaczenie stolicy znacząco wzrośnie także z innego powodu. W ramach nowego podziału regionów (pozostanie 12) powstanie nowy: „duża Warszawa”, czyli stolica z przyległościami.
— Wyrównujemy wielkość regionów pod względem liczby nadzorowanych oddziałów — wyjaśnia Adrian Adamowicz. Zmieni się też struktura organizacyjna regionów. — Zostaną zaangażowane w bezpośrednie wsparcie oddziałów w obszarze sprzedaży, jakości, a także kontroli. Powstaną stanowiska szefów sprzedaży, którzy będą odpowiedzialni za przypisane im grupy kilkunastu oddziałów — mówi szef sieci PKO BP.
Wywiad na www.pb.pl
OKIEM ANALITYKA
Marka napędza
TOMASZ BURSA
analityk Ipopema Securities
Nowy podział placówek wydaje się potrzebny, pozwoli lepiej spojrzeć na efektywność. Niełatwo ją zresztą ocenić. Jeśli spojrzymy na przychody banku w 2011 r., które wyniosły 11 mld zł i podzielimy przez 1,2 tys. oddziałów, to wychodzi 9 mln zł na placówkę rocznie. Na tym tle inne banki, posiadające znacznie nowocześniejszą sieć, wypadają gorzej. Bardzo duże znaczenie ma siła marki PKO BP. Warto zadać sobie pytanie, jaka byłaby efektywność placówek, gdyby działały pod innym szyldem.