PKO BP stracił cierpliwość

Bank odpowiedział falą wypowiedzeń na działania agentów protestujących przeciwko zmianom w umowach. KNF zleciła mu audyt wewnętrzny

W maju z rynku może zniknąć około dwustu regionalnych placówek PKO Banku Polskiego, prowadzonych w ramach umów agencyjnych. Taki scenariusz to pokłosie zmian zasad wynagradzania agentów, do których bank próbuje przekonać przedsiębiorców od przeszło trzech lat. Dotychczas na nowe warunki przystało pięćset osób, aneksu do umowy nadal nie podpisało około stu trzydziestu.

Zobacz więcej

Jan Emeryk Rościszewski - PKO Bank Polski Fot. ARC

Zobacz także

Szukanie wsparcia

Interesy trzystu trzydziestu czterech zrzeszonych agentów reprezentuje Izba Gospodarcza Pośrednictwa Finansowego (IGPF), na czele której stoi Grzegorz Kozub. IGPF próbuje powstrzymać bank przed zmianami w umowach agencyjnych. O wsparcie poprosiła wpływowych polityków i instytucje państwowe. Po nieudanych próbach umówienia spotkania ze Zbigniewem Jagiełłą, prezesem PKO BP, agenci wysyłali pisma między innymi do prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. Na razie nic nie wskórali. W grudniu pismo, w którym wypunktowano zagrożenia dla banku, jakie niesie nowy wzór umowy, trafiło na biurko Marka Chrzanowskiego, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Jednym z obowiązków KNF jest kontrola umów agencyjnych, na podstawie których banki zlecają przedsiębiorcy wykonywanie czynności bankowych.

Prawo i życie

Zdaniem agentów, poważne wątpliwości budzi zgodność niektórych zapisów umowy z przepisami Kodeksu cywilnego. Zarzucają bankowi błędną kalkulację ekonomiczną, która uniemożliwia im osiągnięcie godziwego zysku, co kończy się częściową nieważnością umowy.

— Na podstawie nowej umowy nie jesteśmy w stanie funkcjonować. W takiej formie jej nie podpiszę, bo nie chcę popełnić biznesowego samobójstwa. Jeśli zgodziłabym się na nowe warunki, to w styczniu zarobiłabym o blisko 9 tys. zł mniej i musiałabym wspomóc się kredytem na bieżącą działalność — mówi Anna Szweda, właścicielka czterech placówek na Śląsku, która współpracuje z bankiem od 2002 r. Wypowiedzenie otwiera drogę do sądu — agenci będą mogli powalczyć o wypłatę świadczeń wyrównawczych od banku, m.in. za zbudowanie bazy klientów czy znaczące zwiększenie obrotów z dotychczasowymi. Maksymalna wysokość takiego świadczenia to średnie roczne przychody agenta wyliczone na postawie faktur z ostatnich pięciu lat. Agenci na poparcie swoich racji przytaczają wyroki Sądu Najwyższego z 24 kwietnia 1970 r. (sygn. akt: I CR 49/70) i 16 września 1975 r. (sygn. akt: I CR 497/75). Izba dysponuje też opinią prawną, przygotowaną przez prof. dr hab. Ewę Rott- Pietrzyk, która bierze w obronę agentów banku i potwierdza ich zarzuty pod adresem nowego wzoru umowy agencyjnej.

Pilny audyt

W pierwszej połowie stycznia UKNF zlecił PKO BP przeprowadzenie audytu wewnętrznego. Bank został zobowiązany do ponownego przeanalizowania wzoru umowy i odniesienia się do wszystkich kwestionowanych przez agentów zapisów. Przewodniczący KNF poprosił o załatwienie sprawy w trybie pilnym. Bank odmawia informacji, czy zadanie zostało wykonane i jakie są wyniki audytu.

„Dbając o interes klientów i banku, stosujemy się do zaleceń regulatora” — poinformowało jedynie biuro prasowe.

Komentarza w tej sprawie odmówił też Jacek Barszczewski z biura prasowego KNF — zalecił kontakt z bankiem. Jak dowiedział się „PB”, w styczniu przedstawiciele IGPF spotkali się nieoficjalnie z Kornelem Morawieckim, ojcem premiera. Liczyli na pośrednictwo w sprawie umówienia spotkania ze Zbigniewem Jagiełłą.

— Poprosiliśmy o przekazanie pisma do rąk pana premiera, który mógłby pomóc nam dostać się na słynne trzynaste piętro w siedzibie PKO BP — mówi jedna z agentek, która chce zachować anonimowość.

Wóz albo przewóz

Władze banku straciły tymczasem cierpliwość — z początkiem lutego zarząd wysłał w Polskę przedstawicieli, aby wręczyli niepokornym wypowiedzenia umów. Jak ustaliliśmy, większość spotkań już się odbyła. Z relacji agentów wynika, że bank daje im jeszcze trzy miesiące na refleksję — tyle trwa okres wypowiedzenia. Zdaniem izby, bank wolałby nie zrywać współpracy, bo likwidacja takiej liczby placówek negatywnie wpłynie na jego przychody. Agenci tymczasem szukają dla siebie miejsca. Na rynku finansowym sieci partnerskie prowadzą m.in. Pekao, BZ WBK i agencja płatnicza Monetia.

 

OKIEM ANALITYKA
Przemyślana strategia

ANDRZEJ POWIERŻA, analityk Citi Handlowego

Bez szczegółowych danych o produktach sprzedawanych przez placówki trudno ocenić, czy ich zniknięcie z rynku odbije się na wynikach finansowych banku. Twarde negocjacje z obu stron to dowód, że każda chce wywalczyć dla siebie jak najwięcej korzyści. Jeśli bank zdecydował się na wypowiedzenie ponad stu umów, to zapewne wie, co robi — sądzę, że ma plan, czym wypełnić lukę. Gorącym trendem w bankowości jest migracja z kanałów offline’owych do online’owych. Renegocjacja umów to element ogólnego procesu zmniejszania sieci oddziałów, widocznego w całym sektorze. Banki ograniczają koszty eksploatacyjne, np. przenoszą się do mniejszych i tańszych lokali, lub zmieniają miejsce na takie z większym potencjałem sprzedażowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Banki / PKO BP stracił cierpliwość