PKO BP wierzy w lojalność Polaków

Zakup Zencardu to przełom — po raz pierwszy polski bank zainwestował w fintech. Może nieźle na tym wyjść

To było cudowne dziecko fintech made in Poland. O Zencardzie rozpisywały się zagraniczne serwisy poświęcone innowacjom, wróżąc mu wielką przyszłość na rynkach międzynarodowych. Jesienią 2014 r. polski start-up znalazł się w gronie siedmiu wybrańców zakwalifikowanych do programu Mastercard Start Path w Dublinie, wspierającego najbardziej przedsięwzięcia biznesowe z zakresu finansów. Spółka wynajęła miejsce na słynnym 39. piętrze biurowca w londyńskim City, będącym wylęgarnią europejskich fintechów, skąd widać już Amerykę — ziemię obiecaną wszystkich start-upów. Zencard na brak zainteresowania nie mógł narzekać, bo już po wjeździe na 39. piętro przy One Canada Square otrzymał 2 mln USD finansowania od dwóch funduszy inwestycyjnych. Biznes z Polski może się podobać, ponieważ w przeciwieństwie do sporej liczny rodzimych pomysłów, dających się zastosować tylko na krajowym podwórku, miał szansę na wdrożenie pod dowolną szerokością geograficzną. Polega na maksymalnym uproszczeniu i integracji programów lojalnościowych. Każda duża firma handlowa czy usługowa wydaje klientom karty rabatowe i lojalnościowe. Stemple, kupony i pieczątki to obowiązkowy zestaw marketingu i sprzedaży sieci kafeterii, drogerii itp. W konsekwencji przeciętny klient nosi w portfelu kilka kart albo magazynuje je w szufladzie. Zencard opracował rodzaj wirtualnej karty lojalnościowej, powiązanej z kartą płatniczą. Kiedy klient przychodzi do sklepu będącego uczestnikiem programu lojalnościowego, podczas płatności w kasie na wyświetlaczu terminalu widzi zapytanie, czy jest zainteresowany kartą rabatową. Jeśli wybierze OK, automatycznie stanie się beneficjentem systemu. Przy kolejnej płatności w tym sklepie na wyświetlaczu zobaczy, jaki rabat mu się należy lub na jaki bonus czy zniżkę może liczyć przy następnych zakupach. Do identyfikacji służy karta płatnicza. Instalacja systemu lojalnościowego Zencardu wymaga tylko wgrania dodatkowego oprogramowania w terminalu POS.

PKO BP lojalnie uprzedził rywali
Wyświetl galerię [1/2]

PKO BP lojalnie uprzedził rywali

Bank, którym kieruje Zbigniew Jagiełło, jako pierwszy polski przedstawiciel branży kupił fintech. Dzięki wsparciu giganta Zencard, rodzimy pomysłodawca innowacyjnych programów lojalnościowych, dostanie drugą szansę. Marek Wiśniewski

Cyfrowy pionier

Mimo bardzo pochlebnych recenzji pomysł nie przebił się na szeroki rynek i nie osiągnął zakładanej skali. Pewnie zakończyłby żywot, w najlepszym razie jako niszowe rozwiązanie, gdyby nie wpadł w oko PKO BP. Bank od pewnego czasu mówił, że chce wziąć udział w rewolucji cyfrowej, jednak dość długo mógł się pochwalić jedynie przebudową SKO oraz inicjatywą powołania systemu bankowości mobilnej Blik, opierającego się na sojuszu banków skupionych w Polskim Standardzie Płatności (dostał za niego EFMA Awards w ubiegłym roku). Z czasem jednak PKO BP uaktywnił się na rynku nowych technologii — nawiązał współpracę z D-RAFT w zakresie wyszukiwania unikalnych rozwiązań technologicznych, i wszedł w partnerstwo z MIT Enterprice Forum Poland przy tworzeniu programu akceleracyjnego dla start-upów. Przyszedł czas na kolejny krok — kapitałowe wejście na rynek fintech. Dzisiaj bank podpisuje umowę przejęcia Zencardu od funduszy inwestycyjnych. To pierwsza tego typu transakcja na polskim rynku bankowym. Zagraniczne banki — głównie amerykańskie, hiszpańskie, brytyjskie, japońskie — na potęgę inwestują w fintechy. U nas jednak przeważał model rozwijania innowacyjnych rozwiązań domowym sposobem. Być może wynikało to z tego, że łatwiej w centrali uzasadnić dodatkowe pieniądze na zwiększenie zasobów IT niż na zakup zewnętrznej spółki. Barierą jest też brak odpowiednich celów inwestycyjnych na płytkim krajowym rynku.

Dla małych i średnich

Dlatego decyzja o kupnie Zencardu jest przełomowa. Wpisuje się w globalny trend szukania w środowisku startupowym ciekawych pomysłów do wykorzystania w tradycyjnym biznesie. Szymon Wałach, szef strategii PKO BP, twierdzi, że transakcja jest istotna na kilku płaszczyznach: umożliwia realizację strategii, pozwala wyjść poza tradycyjny rynek bankowy i wreszcie stanowi niezły trening dla zespołu odpowiedzialnego za M&A przed kolejnymi zakupami.

— Zencard miał bardzo ciekawy pomysł technologiczny, ale jednocześnie zmagał się z problemem osiągnięcia skali. To kilkuosobowy zespół, któremu niełatwo przebić się z pomysłem do dużych firm. PKO BP obsługuje pół miliona przedsiębiorstw i siedem milionów klientów detalicznych. Wspólnie mamy duże szanse na zbudowanie dużego gracza na rynku programów lojalnościowych, który w przyszłości może powalczyć o zagraniczne rynki — uważa Szymon Wałach.

Rzeczywiście Zencard z takim zapleczem ma niemałą siłę przebicia. Poprzez PKO BP może pukać do drzwi małych i średnich firm, których w pojedynkę nie stać na budowanie programów lojalnościowych. Szymon Wałach widzi tutaj największy potencjał rozwoju dla nowej spółki w grupie. Zencard ma też ułatwiony dostęp do największych sieciowych klientów na rynku za pośrednictwem eService’u, agenta rozliczeniowego w 34 proc. należącego do banku, który kontroluje 35 proc. rynku terminalowego w kraju. Uroda Zencardu polega na tym, że może obsługiwać klientów wszystkich banków. Wystarczy, że posiadacz karty zdecyduje się przyłączyć do programu podczas płatności w sklepie i później będzie dostawać bonusy za pośrednictwem Zencardu. Cały system będzie w ten sposób powiększał skalę, ale PKO BP uzyska ciekawe dane o zachowaniach zakupowych klientów konkurencji. Korzyść dla firm jest taka jak w każdym programie lojalnościowym: potencjalna lojalność zakupowicza i wiedza o zachowaniach zakupowych klientów. Szymon Wałach wyjaśnia, że w Zencardzie można w rozmaity sposób konfigurować bonusy, np. łączyć promocje u różnych uczestników. Klient robi zakupy w galerii handlowej, a w zamian dostaje zniżkę na obiad w restauracji na ostatnim piętrze.

— Dzięki Zencardowi będziemy mogli zaoferować klientom usługi, jakich nie znajdą u konkurencji — mówi Szymon Wałach.

Szczegółów nie ujawnia. Zencard utrzyma brand oraz odrębność organizacyjną. W spółce zostaną też jej założyciele i zespół.

— Programy lojalnościowe w Polsce mają wielką przyszłość, jeśli będą dobrze prowadzone. Banki już raz zmarnowały szansę, oferując karty kredytowe z 3-5-procentowymi rabatami, którymi nikt się nie interesował. Porządny program musi dawać uczestnikowi realne profity. Rozumieją to np. multipleksy, które oferują 50-procentowe zniżki na bilety. To działa — mówi przedstawiciel jednej z firm oferujących programy rabatowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / PKO BP wierzy w lojalność Polaków