PKP Cargo kończy z tępieniem rywali

Eugeniusz Twaróg
08-01-2008, 00:00

Państwowy przewoźnik ma szczęście do bankowców. Oni do PKP Cargo — raczej nieszczególnie. Wojciecha Balczuna to nie zraża.

Lista priorytetów nowego szefa przewoźnika

Państwowy przewoźnik ma szczęście do bankowców. Oni do PKP Cargo — raczej nieszczególnie. Wojciecha Balczuna to nie zraża.

W PKP Cargo starego zarządu już nie ma, a nowego jeszcze nie powołano, ponieważ konkursy na wakujące stanowiska (prezesa i wiceprezesa) zostanie rozstrzygnięty do końca stycznia. Stery na okres przejściowy przejął Wojciech Balczun, członek rady nadzorczej, o którym się mówi, że na stanowisku już raczej zostanie. Tak jak były prezes Władysław Szczepkowski, trafił na kolej z banku — w PKO BP zarządzał marketingiem. Jego poprzednik był odpowiedzialny za windykację w Cetelem Banku.

P.o. prezes, który przez ostatnie dwa lata przewodniczył radzie nadzorczej PKP, zastrzega, że nie zdecydował, czy w konkursie wystartuje.

— Na razie koncentrujemy się na bieżącym działaniu firmy. Spółka nie może sobie pozwolić na przerwę w zarządzaniu — mówi Wojciech Balczun.

Do załatwienia teraz...

Okres jest gorący. Trwa kontraktacja umów na przewozy kolejowe na 2008 r., a PKP Cargo, które prywatna konkurencja coraz mocniej wypycha z rynku, nie mogą pozwolić sobie na stratę kolejnych klientów. Do rozwiązania jest spór z PKP Intercity i PKP PR w sprawie stawek za wynajem lokomotyw. I wreszcie — kwestia podwyżek dla załogi, o które upominają się związkowcy.

— Negocjacje w sprawie stawek za lokomotywy dobiegają końca, a kompromis, chociaż niełatwy, powinien zostać osiągnięty. Wysokość opłat będzie ustalona, a nie narzucona — mówi Wojciech Balczun.

Tak łatwo nie pójdzie ze związkowcami, ale i w tym przypadku p.o. prezes jest optymistą. Ma już pewne doświadczenie w negocjacjach ze związkowcami, ponieważ podczas ubiegłorocznych protestów w PKP Cargo był społecznym negocjatorem w sporze między nimi a pracodawcą.

Niewiele może natomiast zrobić, jeśli chodzi o kontrakty — tu sprawy biegną torem wyznaczonym przez poprzedni zarząd. Nie ukrywa, że kierunek mu nie odpowiada i obiecuje przestawienie zwrotnic — frontem do klienta.

— Musimy zdynamizować sprzedaż i marketing — zapowiada Wojciech Balczun.

...i w przyszłości

Słuchajmy dalej. Przewoźnik mówi, że będzie konkurować jakością, a nie tylko ceną, i przewiduje koniec wyniszczającej rynek wojny cenowej.

— Z naszymi konkurentami mamy sporo wspólnych interesów do zrobienia. Musimy również mówić jednym głosem jako branża. O tym, kto jest lepszy, powinien decydować rynek — mówi p.o. prezes.

Przewoźnik nie będzie rzucał kłód na tory innym, ale sam też chce mieć wolny przejazd.

— PKP Cargo stały się chłopcem do bicia, którego łatwo oskarżyć, bo to firma państwowa, dawny monopolista. Czas zerwać z tym wizerunkiem. Prywatni przewoźnicy nie zawsze działają fair — twierdzi Wojciech Balczun.

Przychody spółki wyniosą w 2007 r. 6 mld zł. Zyski są bardziej niż skromne. Może to być tylko 7 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PKP Cargo kończy z tępieniem rywali