Lista priorytetów nowego szefa przewoźnika
Państwowy przewoźnik ma szczęście do bankowców. Oni do PKP Cargo — raczej nieszczególnie. Wojciecha Balczuna to nie zraża.
W PKP Cargo starego zarządu już nie ma, a nowego jeszcze nie powołano, ponieważ konkursy na wakujące stanowiska (prezesa i wiceprezesa) zostanie rozstrzygnięty do końca stycznia. Stery na okres przejściowy przejął Wojciech Balczun, członek rady nadzorczej, o którym się mówi, że na stanowisku już raczej zostanie. Tak jak były prezes Władysław Szczepkowski, trafił na kolej z banku — w PKO BP zarządzał marketingiem. Jego poprzednik był odpowiedzialny za windykację w Cetelem Banku.
P.o. prezes, który przez ostatnie dwa lata przewodniczył radzie nadzorczej PKP, zastrzega, że nie zdecydował, czy w konkursie wystartuje.
— Na razie koncentrujemy się na bieżącym działaniu firmy. Spółka nie może sobie pozwolić na przerwę w zarządzaniu — mówi Wojciech Balczun.
Do załatwienia teraz...
Okres jest gorący. Trwa kontraktacja umów na przewozy kolejowe na 2008 r., a PKP Cargo, które prywatna konkurencja coraz mocniej wypycha z rynku, nie mogą pozwolić sobie na stratę kolejnych klientów. Do rozwiązania jest spór z PKP Intercity i PKP PR w sprawie stawek za wynajem lokomotyw. I wreszcie — kwestia podwyżek dla załogi, o które upominają się związkowcy.
— Negocjacje w sprawie stawek za lokomotywy dobiegają końca, a kompromis, chociaż niełatwy, powinien zostać osiągnięty. Wysokość opłat będzie ustalona, a nie narzucona — mówi Wojciech Balczun.
Tak łatwo nie pójdzie ze związkowcami, ale i w tym przypadku p.o. prezes jest optymistą. Ma już pewne doświadczenie w negocjacjach ze związkowcami, ponieważ podczas ubiegłorocznych protestów w PKP Cargo był społecznym negocjatorem w sporze między nimi a pracodawcą.
Niewiele może natomiast zrobić, jeśli chodzi o kontrakty — tu sprawy biegną torem wyznaczonym przez poprzedni zarząd. Nie ukrywa, że kierunek mu nie odpowiada i obiecuje przestawienie zwrotnic — frontem do klienta.
— Musimy zdynamizować sprzedaż i marketing — zapowiada Wojciech Balczun.
...i w przyszłości
Słuchajmy dalej. Przewoźnik mówi, że będzie konkurować jakością, a nie tylko ceną, i przewiduje koniec wyniszczającej rynek wojny cenowej.
— Z naszymi konkurentami mamy sporo wspólnych interesów do zrobienia. Musimy również mówić jednym głosem jako branża. O tym, kto jest lepszy, powinien decydować rynek — mówi p.o. prezes.
Przewoźnik nie będzie rzucał kłód na tory innym, ale sam też chce mieć wolny przejazd.
— PKP Cargo stały się chłopcem do bicia, którego łatwo oskarżyć, bo to firma państwowa, dawny monopolista. Czas zerwać z tym wizerunkiem. Prywatni przewoźnicy nie zawsze działają fair — twierdzi Wojciech Balczun.
Przychody spółki wyniosą w 2007 r. 6 mld zł. Zyski są bardziej niż skromne. Może to być tylko 7 mln zł.