PKP przestawiają zwrotnicę

Spółka matka miała spłacić długi i zniknąć. Nic z tego – bierze się za inwestycje, by uratować unijne fundusze

4,3 mld zł — tyle na koniec tego roku sięgnąć mają zobowiązania PKP. Grupa miała je spłacić i przestać istnieć. Eksperci i politycy przewidywali, że dojdzie do tego po rozliczeniu obecnej perspektywy unijnej. Tymczasem kolejowa centrala wcale nie śpieszy się do likwidacji. Dowodem są projekty nowelizacji ustaw dotyczących kolejowej grupy, przygotowane przez resort transportu. Wniosek? Kolejarze i politycy przestawiają zwrotnicę: zamiast wygaszenia aktywności będą inwestycje.

Spółka matka wesprze córki m.in. w inwestycjach taborowych. Głównym beneficjentem może być Intercity.

— W najbliższych latach w transporcie kolejowym powinna nastąpić znacząca poprawa jakości usług przewozowych (…). Nie jest to jednak możliwe bez dokapitalizowania spółek przewozowych (…). Konieczne jest zatem wsparcie finansowe takich spółek ze strony właściciela — PKP — czytamy w uzasadnieniu projektu. Skąd kolejowa spółka matka weźmie na to pieniądze?

Zgodnie z obowiązującym prawem, wpływy ze sprzedaży aktywów ma przeznaczyć na zaspokojenie wierzycieli. Z uzasadnienia wynika jednak, że PKP mają czas na spłatę długów do 2022 r. i wcale nie będą się śpieszyć, a nadwyżkę z bieżącej sprzedaży spółek (czyli kwotę przewyższającą bieżące zobowiązania do spłaty) przeznaczą na dofinansowanie projektów taborowych spółek. Jak duże mogą być nadwyżki? Tego PKP nie ujawniają.

Unijny cel…

Wiadomo natomiast, dlaczego kolejarze i resort transportu chcą zmienić prawo. — Celem jest przede wszystkim zapewnienie wkładu własnego do funduszy unijnych dla firm przewozowych z grupy PKP. Polskie Linie Kolejowe (PLK — zarządca infrastruktury) nie są przecież w stanie wydać dotacji przyznanych przez Komisję Europejską.

Jedyną szansą uratowania unijnych pieniędzy jest realizacja inwestycji taborowych. Ale tym trzeba zapewnić także krajowe finansowanie. To także pomysł pozyskania własnych funduszy w przyszłej perspektywie UE — mówi osoba zbliżona do PKP, która zna kulisy projektu.

Do 2015 r. kolej powinna wydać i rozliczyć ponad 20 mld zł przyznanych przez Komisję Europejską. Już wiadomo, że się nie uda. Unijni audytorzy oszacowali, że w optymistycznym wariancie stracimy około 400 mln EUR (1,6 mld zł), a w pesymistycznym nawet 1,8 mld EUR (ponad 7 mld zł).

…nie uświęca środków

Gra toczy się o miliardy, trudno więc się dziwić, że kolejarze i resort transportu walczą o pieniądze na wkład własny. Pomysł i metody budzą jednak kontrowersje.

— Włos się na głowie jeży. Przecież obecny zarząd deklarował, że w trzy lata zrestrukturyzuje grupę. Miał zgasić światło, a PKP istnieć — mówi Adrian Furgalski, ekspert kolejowego rynku.

— To jakiś absurd. PKP zostały powołane do spłaty długów. Jeśli teraz zaangażują się w inwestycje, nigdy już chyba nie przestaną istnieć. Czyżby obecny zarząd próbował odbudować potęgę wielkiej, scentralizowanej kolei? Przecież PKP Intercity może zdobyć inwestora, który zapewni jej fundusze na wkład — wtóruje inny rynkowy ekspert, który zastrzega anonimowość.

— Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z projektem, ale zapisy są zaskakujące. Musimy je w Sejmie dokładnie przeanalizować— dodaje Janusz Piechociński z Sejmowej Komisji Infrastruktury. Nieco inaczej sprawę widzi Michał Beim, ekspert z Instytutu Sobieskiego.

— Jeśli już PKP mają dofinansować inwestycje, powinny być to projekty infrastrukturalne, takie jak remont torów, przejazdów czy dworców. Projekty taborowe firmy powinny finansować samodzielnie. Powinniśmy także wreszcie jasno określić, co dzięki inwestycjom chcemy osiągnąć, bo na razie realizację projektów kolejowych można podsumować jednym zdaniem — kolej chce wydać pieniądze, wszystko jedno na co, byle wykorzystać unijne fundusze — uważa Michał Beim.

Deszcz gotówki

PKP niedawno sprzedały Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury za 225 mln zł (obecnie w upadłości układowej), a obecnie przymierzają się do sprzedaży TK Telekom (300-600 mln zł) oraz Polskich Kolei Linowych. PKP Cargo natomiast mają trafić na giełdę. Niewykluczone więc, że w grupie pojawi się rzeczywiście spora gotówka.

PKP dostaną także pieniądze z Krajowego Funduszu Kolejowego. To odpowiednik Krajowego Funduszu Drogowego — jest zresztą przez niego zasilany wpływami z opłaty paliwowej, uiszczanej przez kierowców. Ten pomysł także wzbudzi spore emocje. Do tej pory resort transportu za pieniądze z funduszu kupował od PKP udziały w PKP PLK. Teraz ma inny pomysł.

Część z 500 mln zł, które w funduszu zostały przeznaczone na zakup akcji zarządcy infrastruktury, pójdzie na wykup trójmiejskiej Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM). Spółkę ma przejąć resort transportu i… nieodpłatnie przekazać samorządowi województwa pomorskiego. — Minister może w Sejmie napotkać spory opór w tej sprawie — deklaruje Janusz Piechociński.

— Komunalizacja SKM jest konieczna, ale wykorzystanie pieniędzy z funduszu kolejowego budzi kontrowersje. Inne samorządy musiały kupować pasażerskie spółki za gotówkę. Gdyby doszło do nieodpłatnego przekazania SKM, doszłoby do nierównego traktowania samorządów — mówi Michał Beim. Za gotówkę kupione były m.in. Koleje Mazowieckie czy Warszawska Kolej Dojazdowa.

Elastyczny plan, lepsze wyniki?

Realizacja projektów kolejowych idzie jak po grudzie, ich wykonanie się opóźnia. Dlatego też resort transportu zamierza uelastycznić wieloletni plan, w którym są zapisane inwestycje kolejowe. Obecnie jego założenia oraz zmiany musi zaakceptować Rada Ministrów. Po nowelizacji zmiany harmonogramu i realokację przyznanych funduszy będzie można uzgodnić z ministrem transportu. Opinie ekspertów są podzielone. Jedni chwalą elastyczne podejście do tematu, inni obawiają się, że takie posunięcie tylko spiętrzy problemy, bo rozluźni kontrolę realizacji kolejowych zadań.

3 PYTANIA DO ZBIGNIEWA JAKUBASA, GIEŁDOWEGO INWESTORA I WŁAŚCICIELA KOLEJOWYCH SPÓŁEK

Lepiej inwestować niż spłacać długi

1. Resort transportu przygotował projekt ustawy, dzięki której PKP doinwestują spółki oraz wesprą projekty zakupu taboru i modernizacji sieci…

To świetna inicjatywa. Podróżujemy obecnie w fatalnych warunkach, więc każdy grosz przeznaczony na inwestycje na kolei jest cenny.

2. Jednak PKP do tej pory miały spłacać długi, a nie inwestować…

Skoro zobowiązania można jeszcze regulować przez wiele lat, nie ma sensu się śpieszyć. Gospodarce i społeczeństwu więcej korzyści przyniesie realizacja dobrze zaplanowanych i przemyślanych inwestycji niż przyśpieszenie spłaty zobowiązań.

3. Wiadomo, że chodzi o wykorzystanie unijnych dotacji…

Bez przygotowania wkładu własnego polskich spółek to się nie uda. Sprawy jednak idą we właściwym kierunku, a obecny zarząd grupy PKP coraz lepiej sobie radzi.

Rozmawiała Katarzyna Kapczyńska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / PKP przestawiają zwrotnicę