PKS Polonus na tropie oszustów

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2017-03-27 22:00
zaktualizowano: 2017-03-27 19:32

Dzięki dworcowym kamerom spółka pomaga organom ścigania w wyłapywaniu przestępców gospodarczych

PKS Polonus to należący do skarbu państwa przewoźnik autobusowy, zarządzający dworcem Warszawa Zachodnia. Dzięki zamontowanemu tam monitoringowi spółka zdobywa informacje pozwalające rządowym służbom uszczelniać system podatkowy. Niedawno pomogła rozbić szajkę handlującą papierosami, alkoholem i paliwem.

WALKA Z „BUSIARZAMI”: PKS Polonus, którego dyrektorem operacyjnym jest Andrzej Padziński, chce walczyć z nielegalnymi przewoźnikami. Wspiera też służby kontrolne w łapaniu przemytników.
Grzegorz Kawecki

— Zauważyliśmy, że część autobusów kursujących regularnie z Ukrainy przyjeżdża niemal pusta. Trochę nas to zdziwiło. Podjęliśmy współpracę ze służbą celną, okazało się, że niektóre autobusy przewożą towary z Ukrainy. Wielu kierowców ze Wschodu oraz kierowcy okradający polskich przewoźników z paliwa prowadzili nielegalny obrót na terenie parkingu — mówi Andrzej Padziński, dyrektor operacyjny PKS Polonus. Przedstawiciele spółki odkryli też, że jej parking był wykorzystywany nie tylko przez firmy świadczące usługi przewozu pasażerów, ale także podmioty realizujące przesyłki towarowe, z wykorzystaniem krajowych i międzynarodowych autobusów kursowych. Zmiany regulaminu dworca autobusowego i systemu poboru opłat pozwoliły na eliminację tego procederu i zniechęciły do okazjonalnego wykorzystywania parkingu do innych celów niż przewóz osób. Eksperci przekonują, że monitoring w miejscach publicznych coraz częściej pomaga służbom w ściganiu przestępców.

— Wykorzystywany jest w wielu krajach świata, a liderem jest Londyn, w którym monitoring wielokrotnie pomógł w ujęciu przestępców albo przeszkodził w wykonaniu nielegalnych działań. Wnioskowałem także, by w Polsce połączyć monitoring w głównych miejscach publicznych, na przykład na dworcach, z bazą poszukiwanych przestępców. Wówczas znacznie szybciej można ich schwytać. Jest to technicznie możliwe, ale władze na to rozwiązanie się nie zdecydowały — mówi Adam Rapacki, ekspert w dziedzinie przestępstw gospodarczych.

Do Lwowa?

PKS Polonus pomaga łapać podatkowych oszustów, ale jednocześnie trudno jest mu rozwiązać problem nielegalnej konkurencji, której działalność także uszczupla budżet państwa. Na autobusowym dworcu spółki pasażerowie często mogą natknąć się na mężczyzn pytających cicho: Do Lwowa? Do Lwowa? To kierowcy szukający pasażerów, którzy chcą taniej pojechać na Ukrainę.

— Zauważyliśmy, że na parkingu [należącym do miasta — red.] prowadzona jest nielegalna działalność gospodarcza. Często stoją na nim auta mogące zabrać do 9 osób, a ich kierowcy nagabują pasażerów przy kasach i na naszym dworcu, oferując tani transport na przykład na Ukrainę — tłumaczy Andrzej Padziński, dyrektor operacyjny PKS Polonus. Policja i inne służby są bezradne, bo kierowcy takich aut nie muszą mieć specjalnych zezwoleń ani ponosić kosztów działalności gospodarczej. Umowa dwustronna Polska — Ukraina nie reguluje przewozów okazjonalnych pojazdami do 9 osób. W razie kontroli pasażerowie zeznają, że jadą turystycznie, jako znajomi. PKS Polonus i przewoźnicy korzystający z jego dworca tracą jednak klientów, a skarb państwa podatki od nierejestrowanych przychodów.

A jest o co walczyć. Z dworca realizowanych jest bowiem dziennie 420 kursów. Około 40 proc. stanowią połączenia z państwami zza wschodniej granicy, zwłaszcza z Ukrainą. PKS Polonus ocenia, że nielegalny przewóz wykonuje nawet kilkadziesiąt pojazdów dziennie, co przekłada się na kilkumilionowe straty legalnych przewoźników, którym nieuczciwa konkurencja odbiera pasażerów.

Pocałuj i jedź

Spółka wnioskuje o zmianę charakteru parkingu miejskiego będącego w nadzorze ZDM, by nie służył on nielegalnym konkurentom, lecz zapewniał dostępność dla pasażerów przywożonych i zabieranych z okolic dworca autobusowego i kolejowego. Obawia się też, że pojazdy pracowników i gości z nowego biurowca PKP sprawią,że parking stanie się niedostępny dla parkujących na 15-20 minut.

— Chcielibyśmy, by parking działał w modelu Kiss and ride, by bezpłatnie mogli z niego korzystać jedynie kierowcy dowożący albo odbierający pasażerów z pociągów czy autobusów — mówi Andrzej Padziński, dyrektor operacyjny PKS Polonus.

Obecnie pojazdy osobowe często nie mogą na przydworcowym parkingu znaleźć miejsca. Często też parkowane nieprawidłowo pojazdy blokują ruch wjeżdżających na dworzec autobusów dalekobieżnych oraz komunikacji miejskiej. Czy zarządzający parkingiem, stołeczny ZDM podejmie działania, które poprawią jego płynność i uniemożliwią korzystanie nielegalnym „przewoźnikom” na razie nie wiadomo. Spółka nie odpowiedziała na pytania „PB”.