PKS Warszawa: hektary niezgody
SPÓR O BANKRUCTWO: Edwardowi Migalowi, byłemu szefowi PKS Warszawa, zarzucono doprowadzenie firmy do bankructwa. Załoga go broni. fot. Tomasz Zieliński
Majątek warszawskiego PKS może okazać się przeszkodą w skutecznej prywatyzacji firmy. Pracownicy przedsiębiorstwa twierdzą, że urząd wojewódzki wycenił ich zakład na 8,1 mln zł. Tymczasem tylko grunty posiadane przez firmę mogą być warte 850 mln zł.
Pracownicy protestujący w warszawskim PKS uważają, że wycena ich firmy na 8,1 mln zł jest albo kolejnym nieporozumieniem, albo wielkim nadużyciem. Oznacza, że do rywalizacji o przejęcie PKS mogą stanąć inwestorzy nie zainteresowani rozwojem tej firmy.
— PKS ma prawo do 9 ha gruntów (90 tys. mkw.) w centrum Warszawy. Cena wolnorynkowa ziemi należącej do firmy szacowana jest na 200 mln dolarów (około 850 mln zł, czyli 9400 zł za 1 mkw.) — mówi Andrzej Ruda, przewodniczący związku zawodowego kierowców w stołecznym PKS.
Ostateczną decyzję w sprawie własności części gruntów podejmie jednak NSA.
Zaskakująca decyzja
Konflikt między związkowcami, radą pracowniczą z PKS Warszawa a wojewodą mazowieckim rozpoczął się pod koniec września od odwołania ze stanowiska dyrektora Edwarda Migala. Wojewoda mazowiecki, organ założycielski PKS, zadecydował wówczas o wszczęciu w przedsiębiorstwie postępowania naprawczego. Swoją decyzję Antoni Pietkiewicz, wojewoda warszawski, uzasadniał katastrofalną sytuacją finansową firmy. Jej zadłużenie ma sięgać 7 mln zł, po pierwszym kwartale br. firma wykazała 759 tys. zł straty. W dodatku, nie zważając na fatalny stan finansowy, zaciągnęła kredyt na ponad 350 tys. zł.I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zupełnie co innego mówią dane z raportu NIK, ZUS i Urzędu Skarbowego, które chętnie udostępniane są przez załogę PKS Warszawa.
— Dyrekcja została odwołana już po dwóch miesiącach strat. Można się spodziewać, że gra idzie o coś innego. Możliwe, że są to właśnie grunty będące w posiadaniu PKS — mówi Andrzej Ruda.
Jedyny dochodowy
Po 8 miesiącach firma przyniosła 148 tys. zł zysku netto. Jest jedynym PKS w kraju, które nie przynosi strat. Firma nie ma zaległości w ZUS i w Urzędzie Skarbowym.
Przedstawiciele urzędu wojewódzkiego nie chcieli się wypowiadać w tej sprawie.