PKW tym razem chucha na zimne

08-05-2015, 00:00

Wybory na prezydenta RP

Na dwie doby przed wyborami prezydenta RP sondaże podpowiadają, że 10 maja odbędzie się tylko pierwsza tura, a rozstrzygająca dogrywka czeka nas 24 maja. Trudno przypuszczać, by przez sobotę elektorat wahający się doszedł do wniosku, że lepiej zaoszczędzić pieniądze tracone na drugą turę i dodał Bronisławowi Komorowskiemu krzyżyki konieczne do przeskoczenia bariery 50 proc. głosów. Notabene gdyby jednak tak się stało — krzyk o sfałszowaniu wyborów byłby niezrównanie głośniejszy niż jeszcze odbijający się czkawką po głosowaniu samorządowym z 16 listopada 2014 r. Zatem dla spokoju społecznego w kraju — niech już będzie ta dogrywka.

W niedzielę już po raz 27. (słownie: dwudziesty siódmy) od upadku komuny przewodniczę na macierzystym osiedlu obwodowej komisji wyborczej. Dlatego podzielę się refleksją o poziomie przygotowania informatycznego głosowania. Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) będzie o tym mówiła na piątkowej konferencji prasowej, ale stawiam tezę, że tym razem jest… lepiej, niż odnowiony skład PKW przekaże z ostrożności procesowej.

Z mojej wiedzy u podstawy bizantyjskiej machiny wyborczej wynika, że trzy testy tzw. systemu wsparcia organów wyborczych — zwłaszcza ostatni, przeprowadzony przed majówką — potwierdziły jego sprawność.

Nie wystąpiły tzw. błędy krytyczne, a przede wszystkim serwery PKW zdały egzamin wydajnościowy, czyli nie zakorkowały się podczas skoncentrowanego w ciągu trzech godzin spływu testowych protokołów z obwodów. W sumie w kraju i za granicą komisji jest 27.435.

Po doświadczeniach z listopada odnowiona PKW postanowiła jednak chuchać na zimne. Dlatego formalnie dopuściła wykorzystania techniki elektronicznej w wyborach prezydenckich jedynie jako narzędzia wspomagającego prace komisji obwodowych, zbierających od nich protokoły komisji okręgowych oraz samej PKW. Zgodnie z uchwałą, wykorzystanie techniki elektronicznej absolutnie nie zastępuje ręcznego liczenia głosów w obwodach oraz konieczności porównania na poziomie okręgowym danych w systemie informatycznym z pisemnymi protokołami sporządzonymi w obwodach.

Paradoksalnie to nic nowego, albowiem takie zasady obowiązywały zawsze. W ubiegłym roku zarówno w sprawnie policzonych majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, jak i w zakończonych kompromitacją PKW samorządowych w listopadzie jedynym ważnym dokumentem był pisemny protokół. W praktyce różnica polega na tym, że przy sprawnym systemie elektronicznym wyeliminowana zostaje możliwość pomyłek arytmetycznych na poziomie obwodów, a jeśli tzw. kalkulator nie działa — zawsze mogą się zdarzyć. Osobiście nawet nie dopuszczam 10 maja sytuacji innej niż podpisywanie i stemplowanie protokołu z drukarki systemu. Jeśli musiałbym kaligrafować długopisem — się wkurzę…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / PKW tym razem chucha na zimne