Płacimy za eurorecesję

DI, NBP
opublikowano: 2009-06-05 00:00

Spadek stopy inflacji związany z recesją na Zachodzie zaniża wysokość kryterium inflacyjnego. Dlatego Polsce coraz trudniej je spełnić.

Spadek stopy inflacji związany z recesją na Zachodzie zaniża wysokość kryterium inflacyjnego. Dlatego Polsce coraz trudniej je spełnić.

— Obecny kryzys finansowy ułatwi Polsce i innym krajom akcesyjnym spełnienie kryterium inflacyjnego z Maastricht, ponieważ presja inflacyjna wyraźnie słabnie — przekonywał na początku roku Erik Berglof, główny ekonomista Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

Rzeczywistość nie okazała się jednak tak optymistyczna, jeśli chodzi o wywiązywanie się z wymogu stabilności cen. Rację za to mieli ci analitycy, którzy przewidywali w Polsce mniejsze osłabienie koniunktury niż w Europie Zachodniej, a co za tym idzie — wyższą inflację. Z taką sytuacją mamy właśnie do czynienia teraz. Wprawdzie inflacja u nas spada, ale nie w tak dynamicznym tempie jak w strefie euro. Tam — według szacunków — w maju inflacja osiągnęła 0 proc. r/r (według Eurostatu), natomiast u nas wyniosła aż 3,8 proc. (szacunki Ministerstwa Finansów).

Pytania i wątpliwości

Nadal zagadką jest to, w jaki sposób będziemy wyliczać kryterium inflacyjne, gdy kilka państw UE popadnie w deflację (inflacja ujemna). Jeśli miałyby ją trzy kraje Unii, wówczas bazą do obliczeń byłoby zero. A poziom referencyjny dla Polski wynosiłby 1,5 proc. To jedna interpretacja. Według drugiej, gospodarki z deflacją w ogóle nie byłyby brane pod uwagę przy wyliczaniu wartości referencyjnej.

Zgodnie z rządowym harmonogramem wstępowania do strefy euro, już w 2010 r. powinniśmy wypełniać kryterium stabilności cen. Według analityków NBP, będzie to możliwe najwcześniej pod koniec przyszłego roku. Ale nawet z dotrzymaniem tego terminu może być problem, jeśli Rada Polityki Pieniężnej (RPP) przesadzi z obniżkami stóp procentowych. RPP stoi przed alternatywą: dążyć do spełnienia kryterium czy pobudzać wzrost gospodarczy poprzez obniżki stóp. Prawdopodobnie postawi na to drugie rozwiązanie. Tym bardziej że wątpi w realności rządowej "mapy".

Nie ma zmiłuj

Skoro przeszkodą w wypełnianiu kryterium inflacyjnego jest m.in. recesja na Zachodzie, może państwa strefy euro zmniejszą wymagania? Nic z tego. Jeszcze w styczniu Erik Berglof podkreślał: kraje obszaru wspólnej waluty zdały sobie sprawę, że europejski system finansowy rozciąga się poza strefę euro, a nawet poza UE. Tym samym dawał do zrozumienia, że mogą być one bardziej otwarte na nowych członków i liberalizować stawianie im wymagania. A jednak wypowiedzi przedstawicieli Komisji Europejskiej czy Europejskiego Banku Centralnego są jednoznaczne: żadnej taryfy ulgowej dla krajów akcesyjnych nie będzie.