Plan bezpieczny, ale nie przełomowy

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-12-23 00:00

Bez wielkich niespodzianek Sejm przyjął wczoraj ostatecznie budżet na 2005 r. Uratowano KRRiT, nie pogrążono IPN.

Nie powtórzyła się historia z ubiegłego roku, kiedy posłowie w finalnym głosowaniu przekazali na przewozy regionalne PKP 550 mln zł wyrąbując potężną lukę w budżecie.

Podczas wczorajszego głosowania nad poprawkami Senatu do planu na 2005 r. posłowie o 4,7 mln zł zwiększyli obcięte wcześniej przez nich samych wydatki Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Nie zdecydowali się też na odebranie 2 mln zł Instytutowi Pamięci Narodowej (IPN). Sugerowanych przez senatorów dodatkowych 7 mln nie dostała Komisja Trójstronna. Posłowie przesunęli zarazem 18 mln zł z przewozów regionalnych na inwestycje PKP i poprawili zapis o przeznaczeniu 100 mln zł na warszawskie metro.

Trochę zagrożeń...

Ekonomiści uważają, że budżet na 2005 r. jest całkiem poprawny.

Ale tylko tyle i aż tyle.

— Budżet jest wykonalny. Wzrost dochodów wydaje się realny. Ustawa nie zbliża nas jednak do spełnienia kryteriów z Maastricht. Budżet konsumuje szybki wzrost gospodarczy, którego nie wykorzystano do przeprowadzenia niezbędnych reform finansów publicznych — twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

W podobnym tonie o budżecie wypowiadają się inni specjaliści.

— Jest oparty na optymistycznych, ale realnych założeniach —uważa Maciej Krzak, główny ekonomista Banku Handlowego.

Jego zdaniem, istnieje zagrożenie, że nieco niższy wzrost gospodarczy może ograniczyć przychody z podatków pośrednich, których poprzeczkę ustawiono tym razem bardzo wysoko.

— Takie zagrożenie istnieje. Nie spowodowałoby to jednak niedomknięcia się budżetu ani konieczności nowelizacji — uspokaja Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ.

Zagrożenia nie są poważne, ponieważ resort finansów zapewnił sobie odpowiednie tzw. zakładki.

...ale jest bezpiecznie

— Wzrost gospodarczy i inflacja mogą okazać się nieco wyższe od zakładanych. To dałoby większe dochody — twierdzi Maciej Reluga.

— Pozytywnym zaskoczeniem mogą być znacznie niższe stopy procentowe od założonych w budżecie ponad 7 proc. To działa na korzyść MF. Może też pozwolić na wydłużenie średniego czasu zapadalności długu — uważa Stanisław Kluza.

— Realne są też wyższe wpływy prywatyzacyjne, gdy dojdzie do realizacji ofert PZU i PGNiG — dodaje Maciej Krzak.

Ekonomiści zgodnie wskazują na zasadniczą wadę budżetu: nie zapobiega on eskalacji wydatków w 2006 r. spowodowanej odsuniętą waloryzacją emerytur oraz kumulacją wydatków na obsługę długu.