Plan Blochera zamiast fali bankructw

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 28-11-2018, 22:00

Szef Budimeksu szacuje, że koszt waloryzacji 150 kontraktów, wartych 55 mld zł, sięgnie 2,6 mld zł. Drugą opcją jest zerwanie wielu z nich

Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury (MI), drogowej dyrekcji oraz PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK) od miesięcy rozmawiają z firmami budowlanymi o tym, jak waloryzować wartość kontraktów. Teraz w dyskusję włączył się Budimex, prezentując program indeksacji, w branży budowlanej nazwany „Planem Blochera” — od nazwiska prezesa giełdowej spółki. Dzięki niemu zwaloryzowane mogą być ceny około 150 kontraktów drogowych i kolejowych, o wartości 55 mld zł brutto, realizowanych od początku 2016 r. Koszt indeksacji Budimex wycenia na 2,6 mld zł.

Budimex, którego prezesem jest Dariusz Blocher, szacuje, że od
początku 2010 r. ceny materiałów i wynagrodzeń zwiększyły się o 37,6 proc., ale
waloryzacyjny wskaźnik GDDKiA nie odzwierciedla rynkowych realiów i pokazuje w
tym okresie wzrost zaledwie o 2,5 proc.
Wyświetl galerię [1/2]

ROZBIEŻNE WSKAŹNIKI:

Budimex, którego prezesem jest Dariusz Blocher, szacuje, że od początku 2010 r. ceny materiałów i wynagrodzeń zwiększyły się o 37,6 proc., ale waloryzacyjny wskaźnik GDDKiA nie odzwierciedla rynkowych realiów i pokazuje w tym okresie wzrost zaledwie o 2,5 proc. Fot. GK

— Proponujemy waloryzację kontraktów o wskaźnik inflacyjny, czyli CPI. To kompromisowe rozwiązanie, które nie zniweluje w pełni negatywnego wpływu wzrostu cen materiałów i robocizny [patrz wykres — red.] na rentowność kontraktów, ale wielu firmom pozwoli po prostu przetrwać. Ograniczy to ryzyko zrywania kontraktów i schodzenia wykonawców z placu budowy — mówi Dariusz Blocher, szef Budimeksu.

Indeksacja na raty

Zdaniem autora planu, waloryzacja nie powinna być dużym obciążeniem dla budżetu państwa. Dariusz Blocher proponuje rozłożenie wypłaty na kilka lat. Kontrakty drogowe byłyby zwaloryzowane o 5 proc. Za ubiegły i bieżący rok rząd wypłaciłby wykonawcom po 100 mln zł, w przyszłym roku — 300 mln zł, w latach 2020-21 — po 500 mln zł, a w 2022 r. — 100 mln zł. Wskaźnik waloryzacji kontraktów kolejowych wyniósłby natomiast 4,2 proc. W tym roku budżet lub kolejarze wypłaciliby wykonawcom 100 mln zł, w przyszłym — 300 mln zł, w 2020 r. — 400 mln zł, a w 2021 r. — 100 mln zł. To kwoty brutto, więc spora część pieniędzy wróciłaby do budżetu w postaci VAT.

Rządowa decyzja

Grzegorz Grabowski, prezes Torpolu, informuje, że obecnie kierowana przez niego firma prowadzi własne analizy dotyczące możliwości i skali waloryzacji jej kontraktów o wskaźnik CPI. Uważa, że znacznie poprawiłoby to rentowność umów, obawia się jednak, że zapisy wielu z nich uniemożliwią indeksowanie cen robót już wykonanych. Dariusz Blocher jest zdania, że wdrożenie indeksacji wskaźnikiemCPI może wymagać zgody rządu. Podkreśla, że Budimex policzył koszty oraz przedstawił przyczyny i skutki rozwiązań, ale określenie ścieżki ich wdrożenia pozostawia urzędnikom.

Jan Styliński, prezez Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, przypomina, że na początku roku, podczas rozmów o waloryzacji prowadzonych w resorcie infrastruktury, wraz z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Drogownictwa proponował indeksację kontraktów o wskaźnik CPI, ale nie udało się wówczas dojść do porozumienia.

Obecnie MI nie skomentowało oficjalnie propozycji z „Planu Blochera”. Z informacji „PB” wynika jednak, że wyliczenia wzbudziły spore zainteresowanie.

— Urzędnicy zdziwili się, że koszt indeksacji może być tak niski — twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Korzyści na przyszłość

Dariusz Blocher uważa też, że waloryzacja „starych” kontraktów przyczyni się do obniżki ofert w nowych przetargach. Jan Styliński dodaje, że dzięki niej poprawi się sytuacja finansowa firm budowlanych, więc ryzyko i koszty finansowania ich działalności będą niższe. Lepsze warunki i możliwości pozyskania finansowania pozwolą natomiast obniżyć ceny w ofertach. Dla zamawiających to kusząca perspektywa, bo coraz częściej muszą unieważniać przetargi z powodu wartości ofert znacznie droższych od kosztorysów.

Pomysły na waloryzację

Na 5 grudnia zaplanowano spotkanie przedstawicieli MI, drogowej dyrekcji, PKP PLK i branży budowlanej. Będą na nim omawiane propozycje waloryzacji nowych kontraktów. Model będzie oparty na koszyku cen wybranych produktów i kosztów usług. Obejmie umowy z trwających przetargów, w których nie złożono jeszcze ofert cenowych, oraz postępowań, które dopiero zostaną ogłoszone. Żeby jednak firmy budowlane dotrwały do zakończenia negocjacji, Budimex proponuje waloryzację realizowanych obecnie kontraktów o wskaźnik CPI.

Skutkiem jest także luka w potrfelach firm budowlanych, która może skłonić niektórych wykonawców zaniżania ofert w stosunku do cen materiałów i robocizny, by zyskać kontrakt. Takie działania za kilka lat przyniosą kolejną falę problemów. Jan Styliński podkreśla, że wprowdzenie indeksacji o wskaźnik CPI jest najbardziej sprawiedliwe, ponieważ równo traktuje wszystkich wykonawców. Przypomina, że obecnie ze stroną rządową dyskutowana jest także propozycja waloryzacji realizowanych kontraktów. Żeby ją uzyskać, wykonawcy muszą wykazać poniesienie rażącej straty. Dla wielu firm to ryzykowne, bo rażąca strata to sygnał dla banków, że wpadły w finansowe tarapaty.

— Trudne jest także określenie, który wykonawca poniósł rażącą stratę wyłączenie z powodu nadzwyczajnego i nieprzewidywalnego wzrostu cen, a który zanotował ją także dlatego, że źle wyliczył czy celowo zaniżył wartość oferty — zaznacza Jan Styliński.

Dariusz Blocher podkreśla, że zaproponował indeksację o wskaźnik CPI m.in. w obawie, że inne mechanizmy waloryzacyjne mogą premiować firmy, które już na starcie zaniżały wartość ofert, by wygrać przetarg, pokonując podmioty, których wyliczenia cenowe lepiej odzwierciedlały realia rynkowe. Budimex nie chce, by system waloryzacyjny faworyzował takie podmioty.

Tylko dla wykonawców

Propozycje firm budowlanych śledzą dostawcy materiałów. „PB” pisał niedawno, że grupa Lafarge kibicuje wykonawcom w nadziei na indeksację prze nich wartości długoterminowych umów na dostawy materiałów. „Plan Blochera” nie przewiduje jednak takiego rozwiązania. Dariusz Blocher podkreśla, że w indywidualnych przypadkach taka waloryzacja może być uzgadniania, ale w większości umów długoterminowych dostawcy nie gwarantowali ceny, co jakiś czas ją urealniając, zgodnie z rynkowymi trendami.

— Gwarancję stałych cen w długim okresie mieliśmy głównie w kontraktach asfaltowych, ale stawki umowne były zazwyczaj wyższe od obowiązujących na rynku spotowym. Producenci asfaltu mogli zaoferować nam takie warunki, ponieważ sami także w długim okresie zabezpieczyli cenę u swoich dostawców — mówi Dariusz Blocher.

Firmy budowlane, które takich umów na asfalt nie podpisały, mogą mieć spore problemy, bo dynamika wzrostu cen tego materiału jest największa z całej puli budowlanych towarów. Od początku 2016 r. do III kwartału 2018 r. sięga aż 89 proc. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Plan Blochera zamiast fali bankructw