– Inwestycje powinny wynikać z naszych potrzeb i celów, uwzględniać nasze ograniczenia. A przecież każdy ma inne cele. Jedne są uniwersalne, jak zapewnienie sobie dobrego życia na emeryturze, inne specyficzne, bo niektórzy lokują kapitał na giełdzie, by w przyszłości z zysków kupić sobie dom nad jeziorem, a inni chcą wysłać dzieci na studia za granicę. Żeby je osiągnąć, często nie wystarczą inwestycje wyłącznie w bezpieczne instrumenty, jakimi są np. depozyty. Patrząc na ostatnie 10 lat, ten, kto lokował tylko w depozyty, po uwzględnieniu inflacji ma o 20 proc. mniej, niż zainwestował. W przypadku obligacji skarbowych sytuacja wygląda podobnie – przekonywał Jarosław Przybył, dyrektor Działu Doradztw i Funduszy, BM Alior Banku, który podczas Forum Finansów ForFin opowiadał o tym, jak planować inwestycje.
Dlatego osoby, które myślą o oszczędzaniu i zarabianiu w dłuższym terminie, powinny wychodzić poza swoją strefę komfortu. Problem polega na tym, że każdy z nas ma inny poziom akceptacji ryzyka, co także należy uwzględnić podczas planowania. Kluczowe jest jasne określenie potrzeb i właściwy dobór instrumentów oraz poznanie mechanizmów rządzących rynkiem kapitałowym.
Stwórz poduszkę płynnościową
- Ważne jest poukładanie własnych celów w pakiety krótko-, średnio- i długoterminowe. Pierwsza zasada dobrego inwestowania mówi o tym, że część majątku powinniśmy trzymać w instrumentach – np. depozytach krótkoterminowych – od 6- do 24-miesięcznych. Po to, aby móc szybko skorzystać z pieniędzy, gdy zajdzie gwałtowna potrzeba. Tak tworzymy poduszkę płynnościową – tłumaczył Jarosław Przybył. – Kolejny pakiet powinien być przeznaczony na cele średnioterminowe – do 5 lat. Struktura tego portfela także powinna być konserwatywna, oparta np. na obligacjach skarbowych – dodawał. Dopiero trzeci pakiet powinniśmy budować, opierając się na planach długoterminowych. Może on zawierać instrumenty wykazujące się większą zmiennością zależną od poziomu akceptacji ryzyka i zasobności portfela.
Inwestowanie behawioralne
Ekspert BM Alior Banku uważa, że jednym z gorszych rozwiązań jest kierowanie się modą podczas inwestycji – np. na spółki, branże czy określone aktywa, szczególnie gdy nie mamy planu i wystarczającej wiedzy.
– Inwestorzy często ulegają modom i niestety zwykle kończy się to źle – ostrzegał. Tłumaczył rolę psychologii w inwestowaniu, mechanizmów, które mogą nas sprowadzić na manowce. – Osobna gałąź nauki, jaką jest inwestowanie behawioralne, powstała w latach 70. ubiegłego wieku. Udowodniono, że jeśli chodzi o zachowania finansowe nie jesteśmy racjonalni. Działa na nas instynkt stadny, uciekamy, gdy się wystraszymy itd. Tych mechanizmów jest ponad 70, a najgorsze jest to, że poznanie ich wcale nie chroni przed błędami, unikaniem pewnych zachowań – przestrzegał Jarosław Przybył.
Co, jeśli z zachowaniami wynikającymi z psychologii nie można walczyć? Należy je obejść. Sposobem jest planowanie inwestycji i dokładne trzymanie się planu, niezależnie od tego, co w danym momencie dzieje się na rynku, a nawet wbrew temu – zaleca ekspert.
