Rozczarowujący wynikami Plast-Box stracił w tym roku na wartości już ponad 60 proc., a w samym listopadzie 15 proc. Teraz pojawia się nadzieja na przerwanie złej passy producenta wiader i skrzynek. Tę szansę daje taniejąca ropa — podstawowy surowiec do tworzyw sztucznych.
Notowania ropy od początku czwartego kwartału spadły ponad 12 proc., a od szczytów z przełomu sierpnia i września o blisko 18 proc. To powinno wpłynąć na poprawę wyników spółki, bo zakup surowca stanowi około 60 proc. jej kosztów. Ale to nie jedyny powód do optymizmu. Firmie udało się zahamować spadek przychodów. W trzecim kwartale, po raz pierwszy w tym roku, zwiększyła przychody (o 1,5 proc.) w stosunku po tego samego okresu 2004 r. Na podkreślenie zasługuje umocnienie eksportu. Przed rokiem było to 37,4 proc. przychodów, obecnie 43 proc. Niedawne osłabienie złotego powinno nieco pomóc. Plast-Box deklaruje, że trzeci kwartał był ostatnim, w którym sprzedaż na rynki wschodnie była nierentowna. Jego nowy zakład na Ukrainie działa już bowiem pełną parą (wcześniej po zmianie przepisów były problemy z uruchomieniem) — i to on ma obsługiwać tamtejszy rynek oraz Rosję. Daje to szansę na zyski, bo po trzech kwartałach spółka ze Słupska traci 0,8 mln zł.
Mimo dobrej perspektywy inwestorzy mają prawo czuć się zrażeni do zeszłorocznego debiutanta. W swoje krótkiej przygodzie z giełdą pokazał on, że nie potrafi wywiązywać się z obietnic. W zeszłym roku Plast-Box obniżył prognozę zysku z ponad 3 mln zł do 1,5 mln zł, ale i tak się z niej nie wywiązał. Zarobił zaledwie 0,7 mln zł. To nie koniec nietrafionych zapowiedzi. Kilka miesięcy temu wydawało się, że spółka jest bliska pozyskania inwestora branżowego. Na razie jednak rozmowy nie dały rezultatu.