Rodzinna spółka spod Piły, która od 1983 r. dostarczyła 250 mln elementów do nawierzchni szynowych w Polsce, Brazylii, Arabii Saudyjskiej oraz Europie Środkowej i Wschodniej, wjechała na nowe tory: ma nowe produkty i pierwszy zagraniczny kontrakt dla operatora kolejowego, co oznaczało wygraną z europejskimi gigantami: brytyjską spółką Pandrol i niemiecką Vossloh.

— Wygraliśmy z tymi firmami pierwszy zagraniczny przetarg — na dostawę systemów mocowania torów na 200 km linii kolejowej w Pakistanie. Kontrakt stanowi 25 proc. dotychczasowego obrotu, nie jest bardzo duży, ale idealny na początek — mówi Izabella Wałkowska, od pięciu lat prezes Plastwilu, córka założycieli spółki.
Wsiąść do pociągu
Zastąpiła mamę, która zarządzała firmą od momentu powstania i rozważała sprzedaż spółki, wynajęcie menedżera lub przekazanie sterów jednemu z trojga dzieci.
— Rodzice zostawili nam wolny wybór co do drogi zawodowej. Skończyłam prawo, zdałam egzamin adwokacki. Potem przekonałam się, że zawód adwokata to nie to. Zbiegło się to w czasie z momentem, gdy mama chciała się wycofać. Uczestniczyłam w życiu firmy, gdy byłam w liceum i studiowałam, więc ją znałam. W 2008 r. zostałam dyrektorem generalnym firmy, a mama mogła obserwować, jak sobie radzę. Dwa lata później zostałam prezesem i 100-procentowym właścicielem spółki — informuje Izabella Wałkowska. Jej brat jeszcze studiuje i decyzja o udziale w rodzinnej firmie jeszcze przed nim, a siostra, która kocha zwierzęta, ma swój biznes w obszarze hodowli psów rasowych — zupełnie innym świecie.
Zadbać o bagaż
Nowa pani prezes wymyśliła dla firmy z Ujścia pod Piłą strategię rozwoju. — Chciałam wykorzystać nasze know-how i doświadczenia z 25 lat w przetwórstwie tworzyw sztucznych. Mamy własny dział projektowy detali i form wtryskowych. Ograniczała nas tylko wielkość maszyn. Do oferty postanowiłam dodać produkty dla branży AGD i sektora motoryzacyjnego. To dywersyfikacja produkcji i gwarancja wieloletnich kontraktów — mówi prezes Plastwilu. Dziś firma jest dostawcą takich firm, jak Samsung, Amica i koncerny motoryzacyjne. Dostarcza komponenty nawet do Chin i Korei. Produkowane w firmie detale są montowane w samochodach takich marek, jak Opel, Volvo, Peugeot czy Mercedes.
— Jednocześnie wprowadziliśmy nowe technologie i zaczęliśmy produkować elementy z metalu. Dzięki temu jesteśmy dziś jedyną w Polsce firmą, która wytwarza kompletny system do nawierzchni kolejowych. Mamy dużą część krajowego rynku — twierdzi Izabella Wałkowska.
To nadal bardzo ciekawy rynek, bo do 2020 r. będzie sporo kolejowych inwestycji finansowanych z funduszy unijnych. — Te pięć lat upłynie bardzo szybko — mówi jednak prezes Plastwilu.
Zadbać o bilet
Firmę zabezpieczyła już kilka lat temu. Propozycje przejęcia lub nawiązania współpracy ze światowymi rywalami nasunęły jej nowy pomysł.
— Pomyślałam, dlaczego nie mielibyśmy konkurować z globalnymi graczami na rynku kolejowym. Polska ma specyficzny system mocowania, na świecie stosuje się dwa inne. Dlatego przygotowaliśmy produkt, który pasuje do jednego z zagranicznych systemów, pracujemy nad drugim — mówi Izabella Wałkowska. Rok temu Plastwil po raz pierwszy w historii zaprezentował nowy system na branżowych targach w Berlinie.
— Wiedziałam, że będzie sukces, ale nie przypuszczałam, że tak duży. Nasze stoisko odwiedzili przedstawiciele 21 krajów. Jesteśmy w trakcie kilku negocjacji na świecie, w tym roku pobiłam rekord podróży zagranicznych: od Japonii przez Afrykę. Otwieramy oddziały, budujemy siatkę przedstawicieli. Branża kolejowa jest trudna i zakładałam, że będziemy wchodzić na zagraniczne rynki kilka lat. Teraz sądzę, że w dwa lata co najmniej podwoimy sprzedaż — mówi Izabella Wałkowska.
Inni zostają w tyle
W ostatnich latach spółka rosła bardzo szybko: przychody zwiększyły się z 19,9 mln zł w 2010 r. do 70,7 mln zł w ubiegłym roku, a zysk netto z 846,9 tys. zł do 7,8 mln zł. Liczba pracowników urosła ze 120 do 450 i Plastwil został największym pracodawcą w gminie. — Zbudowałam nowy zespół profesjonalistów pasjonatów-wojowników. To dzięki nim udało nam się rozwinąć — podkreśla prezes Plastwilu.
Zakład rozrósł się o dwie nowe hale o łącznej powierzchni 5,1 tys. mkw. Rośnie dział badawczo-rozwojowy, zajmujący się projektowaniem i wdrażaniem nowych produktów dla branży kolejowej. — Za rok-dwa będziemy mieć premierę produktu, który stanie się innowacją na skalę światową — twierdzi Izabella Wałkowska. Szczęśliwej podróży! © Ⓟ
Koleje losu
Plastwil to przykład udanej sukcesji, z którą mierzą się kolejne firmy rodzinne zakładane po 1989 r. 60 proc. z nich już wybrało następcę, a 37 proc. planuje zmianę właściciela w ciągu 5 lat — wynika z „Badania Firm Rodzinnych 2015” przeprowadzonego przez PwC i Instytut Biznesu Rodzinnego. Wśród osób zdecydowanych na zmiany w najbliższych latach 75 proc. rozpatruje przekazanie udziałów i zarządzania dzieciom, 33 proc. bierze pod uwagę przekazanie udziałów dzieciom przy jednoczesnym zatrudnieniu menedżera zewnętrznego. Około 10 proc. rozważa inne rozwiązania: wejście na giełdę czy sprzedaż firmy. Wszystkie rozwiązania obarczone są ryzykiem. Dowodem są konflikt między rodziną Blikle a funduszem Vertigo, większościowym udziałowcem, nowy biznes Zbigniewa Grycana, który po sprzedaży Zielonej Budki założył Lodziarnie Firmowe Z. Grycan, czy rozstanie Wojciecha Kruka z Vistulą.