Plastwil pracuje nad zagranicą

opublikowano: 09-07-2020, 22:00

Producent elementów infrastruktury kolejowej w joint venture z belgijskim partnerem uruchomił zakład w Łodzi. Chce iść dalej

Przez ostatnie 50 lat nie było w Polsce nowej fabryki podkładów kolejowych. Zainwestował w nią Plastwil, który w Ujściu produkuje systemy mocowania szyny do podkładu. W 2018 r. firma miała ponad 113 mln zł przychodów i 2,2 mln zł zysku netto.

INWESTYCJE W LUDZI:
INWESTYCJE W LUDZI:
Często słyszę, jak menedżerowie mówią, że nie odeszliby dla większych pieniędzy, jeżeli nie byłoby pozostałych czynników: poczucia bezpieczeństwa i nowych wyzwań. My je zapewniamy. Mój zespół w ciągu ostatnich lat uruchomił nowe technologie produkcyjne i wdrożył wiele nowych produktów nie tylko na rynek polski, ale też azjatycki i amerykański — mówi Izabella Wałkowska, prezes Plastwilu.
Fot. ARC

— Fabryka w Łodzi, produkująca kolejowe podkłady strunobetonowe, to moje nowe dziecko. Pracowaliśmy nad nią dwa lata, a pod koniec zeszłego roku rozpoczęła masową produkcję. Zawsze produkowaliśmy tylko systemy mocowania szyny do podkładu, a teraz mamy też podkłady betonowe. Choć to zupełnie inna technologia niż w zakładzie w Ujściu, klienci są ci sami — mówi Izabella Wałkowska, która 10 lat temu przejęła zarządzanie Plastwilem od mamy.

Ten projekt firma zrealizowała w joint venture z De Bonte, partnerem z Belgii z 75-letnim doświadczeniem w produkcji betonu, również rodzinną firmą.

— Dostaliśmy duże zamówienia. Mamy pełne obłożenie mocy produkcyjnych na ten rok, choć nie jest on najłatwiejszy dla producentów materiałów dla infrastruktury kolejowej. Pracujemy nad kolejnymi joint ventures, tym razem za granicą — mówi szefowa Plastwilu, ale nie ujawnia, jakie kraje są w planach.

To kolejna już inwestycja w poszerzenie portfela produktów.

— W 2014 r. zainwestowaliśmy w produkcję sprężyn i kompletnego systemu przytwierdzeń szyn, czego dotychczas nie zrobiła żadna inna firma w Polsce. W kilka miesięcy po wprowadzeniu tego produktu na rynek mieliśmy 20 proc. udziału, a teraz jest to już około 50 proc. — zaznacza Izabella Wałkowska.

Przyznaje, że zamknięcie gospodarki pozbawiło firmę części zleceń z sektorów AGD i motoryzacyjnego.

— Staramy się to sobie zrekompensować przychodami z innych segmentów, co wymaga wiele wysiłku. Wpłynie to na nasze wyniki w tym roku, ale sobie poradzimy — zapewnia szefowa firmy.

Nie obawia się kryzysu także dlatego, że z ostatniego, w latach 2008-10, Plastwil wyszedł mocniejszy.

— Klienci, dla których produkowaliśmy, zanotowali wtedy około 30-procentowe zniżki. Natomiast nam udało się zdobyć duże zamówienie na produkty kolejowe na rynek Arabii Saudyjskiej i Brazylii, które wypełniło tę lukę i dało nam dodatkowo ogromne doświadczenie. Co ciekawe, pozyskaliśmy to zamówienie od naszej obecnej globalnej konkurencji, od której następnie otrzymaliśmy referencje. Nie wiem, czy spółka ponownie by to zrobiła, gdyby wiedziała, że dziś będziemy konkurować w przetargach — wspomina Izabella Wałkowska.

Własną firmę uważa za najlepszą lokatę kapitału.

— Chcę inwestować w Plastwil, promocję firmy na świecie, innowacyjne produkty. Pandemia skorygowała wycenę wielu spółek, także z branży kolejowej, więc nie wykluczamy akwizycji komplementarnych firm — zapowiada prezes Plastwilu.

OKIEM EKSPERTA

Gra warta świeczki

JAKUB MAJEWSKI, prezes Fundacji ProKolej

Rynek podkładów kolejowych jest duży, ale trudny, bo działa na nim kilku wielkich graczy, więc nie będzie łatwo się przebić. Bardzo poważnym konkurentem jest np. Track-Tec, do którego ligi trzeba najpierw wejść. Może to wymagać nakładów na prace badawcze, żeby przetestować produkty, co trwa zwykle rok. Trzeba więc być konsekwentnym, przygotować się na długą drogę, ale nagrodą będzie obiecujący rynek. Inwestycje w produkcję podkładów i przytwierdzeń sprężystych to dobry ruch. Modernizacje linii kolejowych w Polsce będą trwały w tej i następnej perspektywie finansowej, a jeśli ruszy projekt CPK, powstaną kolejne linie. W Europie Zachodniej nie ma tak wielu inwestycji, ale kolej jest bardziej rozwinięta i obserwujemy trend przenoszenia transportu na tory.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane