Platforma chce wejść w buty PiS

Dawid Tokarz
opublikowano: 17-07-2008, 00:00

Podatki PO myśli o dopłatach dla hazardu, które rok temu krytykowała

Najpierw był absurdalny pomysł PiS...

Tuż po przyznaniu Polsce organizacji EURO 2012 wicepremier Zyta Gilowska triumfalnie ogłosiła: „znaleźliśmy miliard na najważniejszy obiekt, czyli Narodowe Centrum Sportu”.

Tę kasę miało dać nałożenie na prywatny hazard 10-procentowych dopłat. W „PB” wykazaliśmy, że pomysł jest absurdalny, bo zamiast dać kasę na NCS, przyniósłby spadek wpływów do budżetu.

...potem ostro skrytykowała go PO...

Po naszych tekstach w sukurs hazardowym firmom przyszły: PO (poseł tej partii Adam Szejnfeld domagał się od minister Gilowskiej wyjaśnień, dlaczego forsuje przepisy, które mogą zniszczyć hazardową branżę) i Rządowe Centrum Legislacji, które uznało przygotowaną przez MF nowelizację za prawnego bubla. W rezultacie rząd PiS zrezygnował z prac nad nią.

...by po roku do niego wrócić!

Do prac nad nowelą wróciło MF, kierowane przez wyznaczonego przez PO Jacka Rostowskiego. Jego resort najpierw chciał zupełnie zliberalizować rynek hazardu, potem się z tego absurdalnego pomysłu szczęśliwie wycofał, by ostatecznie wrócić do idei hazardowych dopłat. Dopłat, które PO jeszcze rok temu — i słusznie — krytykowała…

200-230

mln zł O tyle więcej rocznie ma zainkasować fiskus od firm hazardowych dzięki wprowadzeniu dopłat. MF przyznaje jednak, że te prognozy mogą być „obarczone błędem”.

600

mln zł Tyle w 2007 r. wpłacił do budżetu prywatny hazard z tytułu podatku od gier (a płaci też CIT). Wszystko to fiskus może stracić, jeśli dopłaty zostaną wprowadzone w życie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu