Płatnicze Schengen dla naszych firm

Rafał Białkowski
opublikowano: 25-01-2008, 00:00

SEPA, system płatności bezgotówkowych, doda skrzydeł polskiemu biznesowi. Przelewy będą docierać szybciej, a opłaty spadną.

SEPA, system płatności bezgotówkowych, doda skrzydeł polskiemu biznesowi. Przelewy będą docierać szybciej, a opłaty spadną.

Europejski rynek płatności bezgotówkowych czeka rewolucja. Już w poniedziałek w krajach „trzynastki” zostanie wprowadzona SEPA (jednolity obszar płatności w euro). W Polsce, choć jeszcze nie przyjęła europejskiej waluty, część rozliczeń będzie dokonywana tak jak w strefie euro.

Co to znaczy dla przeciętnej firmy? Wszystkie płatności w euro dokonywane przelewem będą traktowane jak płatności krajowe. To oznacza niższe koszty płatności transgranicznych. Dzięki SEPA przedsiębiorcy będą mogli korzystać z jednego konta w euro w całej strefie przy jednoczesnym obniżeniu kosztów. Skróceniu ulegnie również czas realizacji usług. Początkowo będą to trzy dni, a docelowo jeden dzień. Obecnie średnio przelew „idzie” pięć dni.

— To zdecydowanie dobra wiadomość dla polskich firm, które dotąd musiały ponosić niepotrzebne koszty — komentuje Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan.

Od poniedziałku standardy SEPA wprowadzą m.in. NBP, PKO BP oraz ING Bank Śląski.

— Nasi klienci uzyskają możliwość wykonywania i otrzymywania niedrogich i pewnych poleceń wypłaty z banku krajowego do dowolnego kraju w obszarze SEPA — zapewnia Hanna Krajewska, zastępca dyrektora departamentu rachunkowości i podatków w PKO BP.

ING Bank Śląski już w październiku zaczął przygotowywać klientów do nowego systemu poprzez zryczałtowanie opłat za przelewy w obrębie Europy do 5 zł.

— W przypadku transakcji przychodzących standardy SEPA wprowadzamy od przyszłego tygodnia a transakcji wychodzących — nieco później — mówi Ewa Szerszeń z ING Banku Śląskiego.

Wprowadzenie nowego systemu ma jeszcze jedną zaletę. Może przyciągnąć do Polski większą liczbę centrów obsługi europejskich banków.

— Nasz kraj dzięki niższym kosztom pracy oraz wykwalifikowanym pracownikom ma przewagę nad państwami Europy Zachodniej. Nasze notowania wzrosną jeszcze bardziej, kiedy wejdziemy do strefy euro — uważa Jacek Krawczyński, dyrektor AT Kearney, firmy doradczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu