Płatnik z orężem

Jacek Konikowski
opublikowano: 2005-06-07 00:00

Już jesienią podatnicy mogą zyskać nową broń w walce z fiskusem: prawo do odszkodowań za utracone korzyści z powodu błędu urzędnika.

Ryszard Banach, założyciel Amberfilmu z Gdańska, właśnie wygrał ostatnią z ponad 30 spraw przed NSA. Co z tego, skoro z jego dobrze zapowiadającego się przedsiębiorstwa został ogryzek.

— Zażądam odszkodowania za to, że przed laty podatkowe decyzje doprowadziły moją firmę na skraj bankructwa — przestrzega.

I nie jest jedynym przedsiębiorcą, który nie wybaczy państwu urzędniczych błędów.

Cud w głosowaniu

Wszystko za sprawą projektu nowelizacji ordynacji podatkowej (dokładnie art. 260), który pod koniec maja — po sensacyjnym głosowaniu w Sejmie — trafił do Senatu. Nadzwyczaj prawdopodobne, że senatorowie ją poprą, a prezydent — podpisze. Wówczas nowe przepisy wejdą w życie już jesienią.

A zmiany szykują się rewolucyjne! Ktoś poszkodowany decyzją urzędnika (nie tylko fiskusa) zyska prawo do pełnego odszkodowania — nie tylko jak dotychczas za szkodę „rzeczywistą” (np. niesłusznie wyegzekwowany podatek plus odsetki), lecz także za utracone korzyści, które zniweczyła błędna decyzja (m.in. nieosiągnięty zysk, straty z zerwanych umów czy utraty płynności finansowej).

— Zasada pełnej odpowiedzialności odszkodowawczej budżetu za szkody związane ze stwierdzeniem nieważności decyzji podatkowej wynika z wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł też o stosowaniu tej zasady wstecz — od 17 października 1997 r. , tzn. daty wejścia w życie konstytucji — objaśnia Jarosław Neneman, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów (MF).

Sejm jak marzenie?

— W uzasadnieniu wyroku z 23 września 2003 r. trybunał stwierdził, że regulacja, w myśl której podatnik ma prawo do odszkodowania jedynie za szkodę „rzeczywistą”, jest niezgodna z konstytucją — mówi Artur Zawisza (PiS), autor wspomnianej nowelizacji.

Trzeciej z kolei, bo wpierw senatorowie przygotowali własny projekt. MF nie zostawiło na nim suchej nitki i wkrótce przedstawiło własne rozwiązanie: podatnikowi przysługiwałoby odszkodowanie za poniesioną stratę i utracone korzyści, jeśli organ przyczynił się do powstania okoliczności stanowiących przesłankę do wznowienia postępowania. W innym przypadku miało się skończyć tylko na odszkodowaniu za stratę rzeczywistą.

Pomysł ministerstwa nie spodobał się posłom. Przyjęta przez Sejm poprawka posła Zawiszy była radykalniejsza: podatnikowi przysługiwać będzie odszkodowanie za stratę i utracone korzyści, jeśli decyzję uchylono w wyniku wznowienia postępowania lub stwierdzono jej nieważność (chyba że powody uzasadniające uchylenie lub stwierdzenie nieważności decyzji powstały z winy strony).

Wniosek mniejszości przepadł jednak w komisjach i podkomisjach. Zdawałoby się, że podzieli losy senackiego poprzednika, ale w Sejmie zdarzają się cuda — zwłaszcza przed wyborami. Oto klub SLD nieoczekiwanie poparł projekt PiS.

— Przed głosowaniem podszedł do mnie Włodzimierz Ciesielski. Powiedział, że poprze mój wniosek — w imię zachowania „standardów aparatu skarbowego” — wspomina Artur Zawisza.

Kilka minut później inne zaskoczenie: z mównicy sejmowej poseł Chlebowski oświadczył, że Platforma Obywatelska nie poprze wniosku Zawiszy. Konsternacja...

— Ale w głosowaniu PO opowiedziało się za poprawką — wspomina Zawisza.

Wynik: aż 390 głosów „tak”, 1 przeciw, 4 posłów wstrzymało się od głosu.

Może być problem

Sukces „noweli Zawiszy” w Sejmie cieszy przedsiębiorców, martwi — MF i fiskusa. Nic dziwnego:

— Grozi nam decyzyjny paraliż. Urzędnicy będą lawirować z podjęciem kontrowersyjnych decyzji, bojąc się odpowiedzialności finansowej. Nie musieliby, gdyby urzędników fiskusa obejmowały ubezpieczenia co do zawodowej odpowiedzialności cywilnej. Urzędnicy US często ryzykują, realizując decyzje UKS-ów, często później uchylane przez NSA. Kto poniesie odpowiedzialność przed podatnikiem? Oczyma świecić będzie US — za niewoje błędy — mówi Hanna Olczyk, naczelnik Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola.

Prawo jest nieprecyzyjne, wieloznaczne i zmienia się w takim tempie, że trudności z jego ogarnięciem ma nie tylko podatnik, lecz i urzędnik. Tymczasem MF nie daje urzędom skarbowym wiążących wykładni i każdy urząd skarbowy musi samodzielnie interpretować paragrafy.

— Czasem — błędnie; trudno się dziwić. W moim urzędzie pracuje 190 urzędników, obsługujących 120 tys. podatników. Teoretycznie każdy winien mieć prawo w małym palcu — od budowlanego po podatek dochodowy od osób zagranicznych... Ale jeżeli znajdzie się taki omnibus, to za średnią pensję 2800 zł brutto miesięcznie długo nie popracuje, bo każda kancelaria czy większa firma zaoferuje mu co najmniej dwa razy tyle. Skoro państwo wymaga od urzędników pracy dobrej jakości, powinno im lepiej płacić i więcej zatrudniać — zauważa trzeźwo Hanna Olczyk.

Ministerstwo boi się, że nie da rady z natłokiem pretensji.

— Wyrok trybunału nie spowodował dotychczas masowej fali pozwów, choć można się spodziewać, że oznacza większe wydatki budżetu. Sejm dodatkowo rozciągnął pełną odpowiedzialność budżetu również na uchylanie decyzji podatkowej w trybie wznowienia postępowania, jeżeli strona nie przyczyniła się do powstania przesłanek tego wznowienia. Skali roszczeń nie sposób przewidzieć, gdyż każdą sprawę należy traktować indywidualnie — twierdzi Jarosław Neneman.

Jak poszkodowani przedsiębiorcy będą mogli dochodzić roszczeń wobec skarbu państwa? Sama procedura praktycznie się nie zmienia.

— Wnosząc o odszkodowanie, należy udowodnić szkodę i wykazać związek między decyzją podatkową a szkodą. Taki wniosek składa się do organu, który uchylił decyzję po wznowieniu postępowania lub ją unieważnił. Jeżeli postanowienie unieważnił sąd administracyjny — właściwy w sprawie odszkodowania będzie organ orzekający w ostatniej instancji. W razie odmowy odszkodowania lub „milczenia” organu ponad 2 miesiące można wnieść powództwo do sądu powszechnego. Taka dwustopniowa procedura gwarantuje podatnikowi prawo do zbadania sprawy, a jednocześnie chroni budżet przed wyłudzaniem odszkodowań — przypomina wiceminister Neneman.