W pracy płeć przestaje mieć znaczenie

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 10-12-2021, 15:34

Zacierają się różnice między zawodami kobiecymi i męskimi. Widok kobiet na placach budowy już nie dziwi, nie dziwi też mężczyzna w roli pielęgniarza. Płeć nie ma znaczenia. Znaczenie mają wykształcenie, kompetencje i realizowanie własnych potrzeb.

Kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn, coraz częściej awansują i coraz lepiej zarabiają.

– Sukcesywnie obniżają się nierówności ekonomiczne między kobietami i mężczyznami. W Polsce według Eurostatu są 97-98-procentowe w zależności od roku. Nie są to więc wielkie różnice, choć mamy stereotypowe przekonanie, że dystans jest 30-procentowy – mówi prof. Tomasz Szlendak z Katedry Badań Kultury, Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Dodaje, że w niektórych krajach, np. w Stanach Zjednoczonych, te dystanse te są rzeczywiście duże, ponieważ tam na najwyższych piętrach hierarchii społecznej zazwyczaj są mężczyźni.

– To się wiąże ze średnią statystyczną różnicą zarobków. W takich krajach jak Polska tak nie jest – wskazuje.

Programowe hamowanie

Rola biznesu w życiu społecznym:
Rola biznesu w życiu społecznym:
Coraz więcej kobiet zasiada w zarządach firm. Wiąże się z tym przekierowanie zainteresowań tych przedsiębiorstw na udział w życiu społecznym, działanie na rzecz edukacji, zmiany systemu zdrowia. Koło się więc zamyka, bo firmy te stają się coraz bardziej interesującymi miejscami pracy dla kobiet mówi prof. Tomasz Szlendak z Katedry Badań Kultury, Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
materiały prasowe

Tomasz Szlendak podkreśla, że od kilkunastu lat znacznie więcej kobiet niż mężczyzn kończy studia wyższe. To musi się przekładać na lepsze pensje.

– Różnice jednak są i odpowiedzialni są za nie mężczyźni na wyższych stanowiskach, zarabiający najwięcej. Średnia zarobków nie jest więc najlepszą miarą, pokazującą faktyczną równość na średnich szczeblach hierarchii w firmach czy w sferze publicznej – tłumaczy.

Z każdym rokiem rośnie też aktywność zawodowa i społeczna kobiet.

– Po części wynika to z tego, że z jednej pensji coraz trudniej się utrzymać i żyć na przyzwoitym poziomie, nie martwić się o jutro i wyczekiwać pierwszego. Widać, że wiele kobiet przejmuje znaczące role w rodzinie. To właśnie one zarabiają więcej, pracują na prestiżowych stanowiskach – mówi Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet.

Przetasowanie ról

Zanika też podział na zawody męskie i żeńskie.

– Coraz częściej widzimy mężczyzn w roli pielęgniarza, opiekującego się dziećmi w przedszkolu, pracującego jako wizażysta, kosmetyczka. Kobiety coraz częściej widywane są jako motornicze tramwaju, kierowcy autobusów. Tym samym ludzie są coraz bardziej otwarci na te zmiany, ale wpojonych od dziecka stereotypów nie da się tak łatwo zmienić. Na to potrzeba lat – wskazuje Tomasz Starzyk.

Więcej kobiet garnie się do zawodów, które wcześniej postrzegane były jako męskie.

– Kobiety zawsze interesowały się maszynami, elektroniką i informatyką, nie interesowały się tylko przestrzeniami pracy, w których by napotykały specyficznie ukształtowane środowisko mężczyzn. Inżynier od budowy dróg i mostów lądował w środowisku ściśle męskim z męskimi regułami postępowania. Kobiety w takim środowisku nie funkcjonowały najlepiej – tłumaczy Tomasz Szlendak.

Teraz coraz częściej są to zespoły to mieszane. W związku z tym zmienia się środowisko pracy.

– Nie chodzi o charakter pracy, charakter umiejętności i kompetencji, bo takiej różnicy między kobietami i mężczyznami nie ma. Kobiety garnące się do zawodów kiedyś postrzeganych jako męskie, mogą liczyć na bardziej przyjazne środowisko – mówi Tomasz Szlendak.

Tomasz Starzyk wskazuje, że przetasowaniu ról społecznych sprzyja postępująca technologia i robotyzacja, która wyrównuje szanse i zmiany na rynku pracy.

Kobiety jednak nie garną się do zawodów, które wymagają robienia rzeczy niezgodnych z ich potrzebami.

– Chodzi np. o politykę na najwyższym szczeblu. Domeną kobiet jest działanie społeczne, ich nie interesuje bitwa o status. Walka kogutów. Na taką bitwę nakierowani są mężczyźni – mówi Tomasz Szlendak.

Dotąd także biznes był ukształtowany na męską modłę, ale to się bardzo zmieniło.

– Biznes zaczyna odgrywać bardzo ważną rolę w życiu społecznym. Coraz więcej kobiet zasiada w zarządach firm. Wiąże się z tym przekierowanie zainteresowań tych przedsiębiorstw na udział w życiu społecznym, działanie na rzecz edukacji, zmiany systemu zdrowia. Koło się więc zamyka, bo firmy te stają się coraz bardziej interesującymi miejscami pracy dla kobiet –tłumaczy socjolog.

Nie ma zawodu, który mogą wykonywać tylko kobiety lub tylko mężczyźni.

– Nigdzie nie jest powiedziane, że kobieta nie będzie równie dobrym górnikiem jak mężczyzna na tym samym stanowisku, podobnie jak mężczyzna nie będzie tak dobrym fryzjerem, jak kobieta. Płeć nie ma nic do tego. O tym, co będziemy robić najlepiej, decydują indywidualne cechy każdego człowieka – uważa Tomasz Starzyk.

Specjalista podkreśla, że kobiety odgrywają szczególną rolę w Dun & Bradstreet. Pewne siebie, wykształcone niemal 100 proc. tworzą dział bazodanowy.

Kobieca strona biznesu

Cenna różnorodność:
Cenna różnorodność:
Większa liczba kobiet na stanowiskach zarządczych i kierowniczych dobrze wpływa na funkcjonowanie firmy. Równowaga płci jest też korzystna w relacjach z klientami i partnerami biznesowymi. Jedyny kłopot z paniami jest taki, że nie chcą lub nie potrafią chwalić się swoimi sukcesami. Ale i na to przyjdzie czas – podkreśla Tomasz Starzyk z wywiadowni gospodarczej Dun & Bradstreet.
materiały prasowe

Coraz więcej kobiet zajmuje stanowiska menedżerskie, ale nie dyrektorskie. Badania Dun & Bradstreet pokazują, że wśród prezesów polskich firm znajduje się zaledwie 22,17 proc. kobiet, a wśród członków zarządu – 31,7 proc. To zdecydowanie za mało.

Tomasz Szlendak podkreśla, że nie wynika to z barier stawianych przez mężczyzn.

– Kobiety często same się do nich nie dopuszczały. W badaniach na pytanie, czy widzą na wyższym stanowisku kobietę, czy mężczyznę, wskazywały na mężczyzn. Uzasadniały to stereotypowymi przywarami kobiet – od konieczności posiadania dzieci po kłótliwość i plotkarstwo. To jest oczywiście absurd, bo mężczyźni tak samo plotkują, to jest nasza naturalna cecha – mówi socjolog.

Zwraca uwagę, że proces edukacji na studiach ekonomicznych i związanych z zarządzaniem pokazuje kobiecą stronę biznesu, likwiduje stereotypowe myślenie. Kobiety zaczynają więc inaczej patrzeć na inne kobiety w pracy. To kolejna zmiana pokoleniowa.

– Większa liczba kobiet na stanowiskach zarządczych i kierowniczych dobrze wpływa na funkcjonowanie firmy. Równowaga płci jest też korzystna w relacjach z klientami i partnerami biznesowymi. Jedyny kłopot z paniami jest taki, że nie chcą lub nie potrafią chwalić się swoimi sukcesami. Ale i na to przyjdzie czas – podkreśla Tomasz Starzyk.

Zacierają się też różnice w stylu zarządzania kobiet i mężczyzn.

– Liczy się nastawienie na zespół, kooperację, korzystanie z talentów. Nie wszędzie oczywiście jest tak różowo, ale to charakterystyczne dla zmiany stylu zarządzania w biznesie. To już nie jest domena kobiet, mężczyźni też starają się tak zarządzać – tłumaczy Tomasz Szlendak.

Dodaje, że to zmiana kulturowa, która bardzo szybko postępuje, ale musi mieć impuls instytucjonalny, wzór idący z góry.

– Nie chodzi tu o przymus, ani o regulacje prawne, ale rodzaj pewnego sterowania, ponieważ to umożliwia rozwój kariery – mówi socjolog.

Emigracja z prowincji do miast

Do pokonania są jednak dystanse klasowe w wychowaniu dzieci.

– Są bardzo duże różnice między polską klasą średnią i polską klasą ludową. Polska klasa średnia metropolitarna, która jest wyznaczana kulturowo, a nie ekonomicznie, steruje nakierunkowaniem dziewcząt, patrząc na ich umiejętności, kompetencje, potrzeby – mówi Tomasz Szlendak.

Stawia na kształcenie dzieci bez względu na płeć. Rośnie więc pokolenie, w którym dziewczęta będą dokonywały wyborów zgodnych z zainteresowaniami.

– W klasie ludowej nadal jednak odradza się dziewczętom pewne wybory, albo sądzi, że drogą do kariery, do awansu społecznego jest odpowiednio bogaty partner, co oczywiście czyni krzywdę. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że dziewczęta z prowincji coraz częściej wyjeżdżają. Skala ich emigracji do dużych miast wskazuje na to, że pewne problemy są do pokonania – podsumowuje prof. Tomasz Szlendak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane