Węgierskie problemy finansowe nabierają rozpędu. W ostatnich dniach społeczeństwo obiegła plotka, że rząd zablokuje możliwość wyciągania oszczędności gospodarstw domowych z banków. Skoro dwa lata temu rząd Viktora Orbana zdecydował o nacjonalizacji pieniędzy w OFE, obywatele uwierzyli, że gabinet jest w stanie sięgnąć też po prywatne oszczędności. — Depozyty bankowe są prawnie chronione i nie są w żaden sposób zagrożone. To są prywatneumowy między bankiem a klientem i rząd nie ma nic do tego. Rozpuszczanie plotek o zajęciu depozytów jest karalne i będzie prowadzone w tej sprawie śledztwo — ostrzegał wczoraj Viktor Orban. Mleko się jednak rozlało. Jak donoszą agencje informacyjne, klienci banków masowo wycofują pieniądze z depozytów i lokują je w zagranicznych bankach. — Węgrzy coraz częściej zakładają konta bankowe w Austrii, mimo że oprocentowanie depozytów jest u nas niższe niż na Węgrzech. Największy ruch zanotowano w graniczącym z Węgrami Burgenlandzie — przyznaje Christian Gutlederer, rzecznik banku centralnego Austrii. Istvan Binder, rzecznik węgierskiego Urzędu Nadzoru
Finansowego, ostrzegł obywateli, że wywożenie dużych sum pieniędzy za granicę jest niezgodne z węgierskim prawem i podlega karze. Rząd Orbana potrzebuje pieniędzy, bo traci płynność finansową. Oprocentowanie obligacji jest rekordowo wysokie, niemal wykluczające Węgry z rynku długu (mają niekorzystne warunki rolowania obligacji). Z drugiej strony Węgry nie mogą liczyć na rychłą pomoc zewnętrzną. Bruksela i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zerwały z Węgrami rozmowy na temat programu pomocowego, po tym jak dwa tygodnie temu rząd wprowadził kontrowersyjne zmiany do konstytucji (główny zarzut dotyczył ograniczenia niezależności banku centralnego i osłabienia
pozycji Komisji Fiskalnej wobec rządu). Choć przedstawiciele rządu w Budapeszcie przekonują, że rozmowy wkrótce ruszą, przedstawiciele UE i MFW nie potwierdzają tych informacji. — Działania rządu Węgier sprawiają, że rośnie ryzyko opóźnienia umowy między rządem a MFW i UE. To z kolei rodzi obawy, że rząd będzie podejmował kolejne niestandardowe działania. Rząd może zwłaszcza naciskać na bank centralny, by to on, a nie UE i MFW przekazały ministrowi finansów pieniądze — twierdzi Eszter Gargyan, ekonomista Citi Group w Budapeszcie. Ostrzega, że takie drukowania pieniędzy na potrzeby rządu prowadziłoby do wzrostu inflacji i do utraty wartości — i tak słabego — forinta.