Płynna granica innowacyjności

opublikowano: 16-10-2018, 22:00

Polska boryka się z deficytem technologii przełomowych w skali międzynarodowej. W tym zakresie jest rozbieżność między oczekiwaniami państwa i firm

Ile realnej nowości jest w projektach, na które płyną grube miliony z publicznych zasobów? W kraju realizowanych jest obecnie wiele instrumentów finansowania rozwoju technologii i prac badawczo-rozwojowych (B+R) — pieniądze pochodzą z krajowych i regionalnych programów wsparcia, nadzorowanych m.in. przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz urzędy marszałkowskie. Z 13 programów pomocowych realizowanych w latach 2011-16, jakie w lipcu prześledziła Najwyższa Izba Kontroli (NIK), do przedsiębiorców popłynęło ok. 15 mld zł. Ale efekty nie zadowoliły kontrolerów. NIK zarzuciła wówczas, że pieniądze zbyt często trafiają na projekty o znikomym znaczeniu dla gospodarki, innowacyjne tylko w odniesieniu do firm- -beneficjentów, a kryteria, jakimi posługują się urzędnicy, nie zapewniają promocji najbardziej nowatorskim rozwiązaniom.

Spojrzenie na innowacyjność wyłącznie z makroekonomicznego poziomu nie
zapewni sukcesu dla kraju. Równie ważne jest uwzględnienie tego, jak patrzą na
nią poszczególne przedsiębiorstwa — mówi Beata Cichocka-Tylman, dyrektor działu
Innowacje i B+R w PwC.
Zobacz więcej

ODBIÓR NOWOŚCI:

Spojrzenie na innowacyjność wyłącznie z makroekonomicznego poziomu nie zapewni sukcesu dla kraju. Równie ważne jest uwzględnienie tego, jak patrzą na nią poszczególne przedsiębiorstwa — mówi Beata Cichocka-Tylman, dyrektor działu Innowacje i B+R w PwC. Fot. Marek Wiśniewski

Bieżące potrzeby

Zdaniem Beaty Cichockiej-Tylman, dyrektor działu Innowacje i B+R w PwC, dyskutując o poziomach innowacyjności gospodarki należy rozróżniać dwie perspektywy: krajową i pojedynczego przedsiębiorstwa.

— Pierwsza oznacza, że szukamy innowacji, która zapewni przewagi konkurencyjne dla danego sektora lub gałęzi przemysłu. Tu same programy dotacyjne nie zagwarantują osiągnięcia przełomowych innowacji. Kluczowy jest wybór mądrych specjalizacji dla kraju. Równie ważne jest jednak uwzględnienie tego, jak na innowacyjność patrzą przedsiębiorstwa. Proponowałabym więc analizować innowacyjność w kontekście tego, jakie przewagi konkurencyjne zapewnia ona firmie i szukać przełomowych innowacji w zakresie np. technologii, dystrybucji, nowego modelu biznesowego — wylicza Beata Cichocka-Tylman.

Jej zdaniem ocenianie wyłącznie poziomu technologicznego projektów i przyrównywanie go do międzynarodowych osiągnięć wzmacnia jedynie wyścig o nowe technologie, a to zdecydowanie za mało we współczesnym świecie, by osiągnąć sukces.

— Programy dotacyjne rzeczywiście powinny bardziej skupiać się na ocenie innowacyjności, ale w rzeczywistym jej rozumieniui kontekście biznesowym, w jakim ma ona być rozwijana. W tym rozumieniu doskonała innowacja, odpowiadająca na znaczącą niszę rynkową, nie musi być wcale oparta na rozwoju nowych technologii, lecz np. nowym modelu wykorzystania istniejących rozwiązań — zaznacza ekspert PwC.

Aktualność definicji

Problemem, na który uwagę zwraca Grzegorz Cieśla, ekspert w dziedzinie transferu technologii z Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego (PPNT), jest sposób definiowania innowacyjności przez instytucje wdrażające konkursy dotacyjne. Często korzystają one z formuł zawartych w tzw. podręczniku Oslo Manual.

— Sęk w tym, że jego ostatnie wydanie pochodzi z 2005 r. Przy tak szybkim tempie rozwoju technologii, z jakim mamy do czynienia obecnie, niektóre wskaźniki i podziały innowacyjności mogą nie odpowiadać dzisiejszym standardom, realiom rynkowym, potrzebom i modelom funkcjonowaniaprzedsiębiorstw. Wznowiona wersja podręcznika ma zostać udostępniona jeszcze w tym roku — mówi Grzegorz Cieśla.

Jego zdaniem kryteria, jakimi posługują się inicjatorzy konkursów grantowych, są dość klarowne, zwłaszcza w odniesieniu do innowacji produktowych, w tym środków trwałych — maszyn i urządzeń. Bazować można wówczas np. na zgłoszeniach patentowych, publikacjach naukowych, prostym porównaniu z innymi produktami. Jednak w grę wchodzi tu dodatkowo określenie skali nowości — poziom pojedynczego przedsiębiorstwa, regionu, kraju czy świata. Inaczej jest w przypadku rozwiązań ICT, które bardzo szybko zastępowane są kolejnymi, nowszymi. W Europie nie podlegają one ochronie patentowej, a właśnie na nich bazuje coraz więcej innowacyjnych projektów. Trudniej jest też udokumentować innowacje organizacyjne czy marketingowe.

— Konkursy dotacyjne z jednej strony mogą stanowić dla firm impuls do przeanalizowania formuły działania i stanu np. parków maszynowych oraz stworzenia strategii wprowadzania do własnej organizacji innowacji, które pomogą zwiększać przewagę konkurencyjną. Z drugiej strony, kreują sztuczną dla przedsiębiorców sytuację, w której, chcąc pozyskać finansowanie, muszą dostosować swoją strategię do wymogów konkursowych — zauważa Grzegorz Cieśla.

Z jego obserwacji wynika również, że firmy rzadko decydują się na wewnętrzny audyt innowacyjności, który ułatwiłby im tworzenie strategii dalszego rozwoju. Po ten instrument sięgają dopiero wtedy, gdy pojawia się konkretny problem lub rynkowa konkurencja zaczyna rosnąć znacznie szybciej niż ich biznesy.

Weź udział w "Research & Innovation Forum", 13-14 listopada 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Płynna granica innowacyjności