PMB BIAŁYSTOK CHCE NA GIEŁDĘ

Witold Choiński
opublikowano: 1998-12-21 00:00

PMB BIAŁYSTOK CHCE NA GIEŁDĘ

Sieć sklepów firmowych uratowała firmę przed kryzysem

SPOSÓB NA ZARZĄDZANIE: Przemysł Mięsny Białystok jest jedyną firmą z branży mięsnej, która jest zarządzana przez menedżera kontraktowego. Umowa o zarządzanie ma szczególne znaczenie dla Leszka Sadowskiego. Nie potrzebuje on zgody rady nadzorczej, by dokonywać zmian. fot. Małgorzata Pstrągowska

Zakłady Przemysłu Mięsnego Białystok, do których należy około 1,5 proc. rynku mięsa w Polsce, są gotowe do prywatyzacji. Konkurencja, czyli głównie Animex i Sokołów, tylko wyczekuje momentu, w którym będzie mogła przejąć białostocką firmę. Od dawna interesują się nią też zagraniczni inwestorzy branżowi.

Białystok chce pozostać niezależną firmą. Leszek Sadowski, dyrektor PMB, uważa, że najlepszym rozwiązaniem jest wejście na giełdę. Czeka jednak na odpowiednią chwilę. Dziś światowy kryzys dołuje wartość akcji, czego przykładem był nie taki, jak oczekiwano, debiut Zakładów Mięsnych Jarosław.

Wojciech Wtulich, prezes zarządu Farm Food SA, uważa białostocką firmę za klasyczny przykład firmy dobrze zarządzanej.

— Prawidłowo i w odpowiednim czasie przeprowadzone inwestycje potwierdzają moją teorię, że niezależnie od statusu prawnego firma jest w stanie konkurować z najlepszymi w kraju.

Inwestor ostatecznością

Od dawna zakładem interesują się dwie wiodące grupy w branży mięsnej: Animex i Sokołów. Interesowały się nim również firmy zagraniczne. Dyrektor Sadowski, nie chciał jednak ujawnić, które. Twierdzi również, że wejście do zakładu jakiegokolwiek inwestora jest ostatecznością.

— Zakład jest doinwestowany. Posiada ugruntowaną pozycję na rynku, więc wpuszczanie jakiegokolwiek inwestora nie leży w naszym interesie — mówi Leszek Sadowski.

Gdyby jednak doszło do sytuacji, że inwestor okaże się niezbędny, wybierze takiego, który zaoferuje najlepsze możliwości dla firmy i załogi, nie zważając na to, czy będzie to inwestor polski czy zagraniczny.

Sklepy uratowały rynek

40 proc. sprzedaży krajowej białostockiego przedsiębiorstwa odbywa się poprzez sieci supermarketów typu GŽant, Makro, Auchan oraz hurtownie patronackie. PMB posiada również 40 sklepów firmowych, w tym cztery supermarkety. Jak twierdzi Mariusz Borsuk, dyrektor ds. sieci handlowej i marketingu, dzięki sklepom firmowym PMB bez większych perturbacji utrzymał się na rynku mimo krachu w Rosji.

— Własna sieć sklepów to natychmiastowa sprzedaż produktów i szybki obrót gotówki. W handlu ma to ogromne znaczenie — twierdzi Mariusz Borsuk.

PMB posiada również 30 odbiorców hurtowych. Roczna wartość ich zakupów przekracza 60 mln zł.

Do niedawna prawie 30 proc. produkcji białostockiej firmy pochłaniał rynek rosyjski, teraz trafia tam zaledwie 5 proc. Białystok prowadzi jednak ostrą promocję swoich wyrobów w Niemczech i stopniowo zdobywa tamtejszy rynek. W sumie na rynki zachodnie wysyła już 2 proc. swojej produkcji.

Zdaniem Zenona Puciatego, dyrektora ds. ekonomiczno-handlowych, rynek wschodni można odbudować jedynie z pomocą rządu. Jego zdaniem, 60 proc. tego rynku można odzyskać już w ciągu najbliższego roku. Jedyną barierą jest bowiem cena, którą zaniżają zachodni konkurenci.

— Rynek rosyjski potrzebuje mięsa i moglibyśmy go tam eksportować dużo więcej. Przegrywamy jednak z zachodnimi eksporterami, którzy dzięki różnym dopłatom, m.in. do produkcji, eksportu itp., oferują znacznie niższe ceny. Wprowadzenie dopłat do gotowych wyrobów zwiększyłoby nasze szanse — mówi Zenon Puciaty.

Inwestycje trwają

Białostockie zakłady są nowoczesne — na początku lat 90. wymieniono wszystkie ciągi technologiczne. Tylko w ciągu trzech lat zakład zainwestował ponad 35 mln zł w ekologię i promocję. Pieniądze pochodziły ze środków własnych firmy. Przed dwoma tygodniami, jako jedyna firma w branży mięsnej, zakłady uzyskały pozytywny audyt do certyfikatu ISOO 9001.

Mimo kryzysu rosyjskiego PMB zakończy rok dobrym wynikiem finansowym.