Co psychologia ma wspólnego z biznesem?
Prof. dr hab. Andrzej Falkowski, dyrektor Instytutu Psychologii Ekonomicznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie: Nie można działać w biznesie bez znajomości psychologii. Jej zastosowanie obejmuje zagadnienia związane z pracą — rekrutację, szkolenie, motywowanie, zarządzanie i przywództwo, ale również analizę oczekiwań i zachowań konsumenta, czy uczestników rynków finansowych, procesów podejmowania decyzji i oceny ryzyka, czy skuteczności mechanizmów psychologicznych uruchamianych podczas odbioru reklam. Wiedza z zakresu psychologii potrzebna jest menedżerom, przedsiębiorcom, pracownikom działu marketingu, reklamy, analitykom finansowym czy inwestorom.
Czy pana zdaniem menedżerowie doceniają psychologię w swoich działaniach?
W biznesie mówi się przede wszystkim o finansach i liczbach, ale przecież to konkretni ludzie podejmują decyzje, negocjują, zatrudniają innych, dbają, żeby firma miała klientów. Psychologia biznesu jest kluczowa dla rozumienia mechanizmów ludzkich zachowań w kontekście biznesowym. Każdy, kto się zajmuje tworzeniem reklamy w celu oddziaływania na drugiego człowieka i przewidywania jego zachowań na rynku, bez psychologii obejść się nie może.
Psychologię docenił Philips Kotler z wykształcenia ekonomista.
On pierwszy pokazał, że pozycjonowanie produktu na rynku opiera się na psychologicznym procesie tworzenia się poznawczej reprezentacji produktów i marek. Proces pozycjonowania polega na takim umiejscowieniu danej marki w umyśle konsumenta, by jak najbardziej odróżniała się od konkurencji. Czytając niektóre rozdziały dobrze znanej w świecie biznesu książki "Marketing Management", najwybitniejszego specjalisty od wartości marki, Kevina L. Kellera, z wykształcenia ekonomisty, można mieć wrażenie, że to podręcznik psychologii.
Na rynku jest wystarczająca liczba psychologów biznesu?
Zapotrzebowanie na nich jest olbrzymie, bo taki jest wymóg gospodarki rynkowej. Dlatego wprowadziliśmy w zeszłym roku specjalność — psychologia biznesu na studiach magisterskich. W tym roku kandydaci mają do wyboru specjalizację z psychologii marketingu, lub zarządzania zasobami ludzkimi.
Do tej pory uczelnie nie kształciły w tej dziedzinie?
Na ogół ograniczają się do seminariów magisterskich, lub studiów podyplomowych z psychologii w biznesie, psychologii w reklamie, marketingu czy psychologii rynku. Moim zdaniem dwa czy cztery semestry to za mało. Firmy potrzebują absolwentów psychologii z mocnym ukierunkowaniem rynkowym. Dlatego staramy się kontaktować naszych studentów z biznesem. Dla Cityboard Media przygotowywali np. prace dotyczące efektywności reklamy zewnętrznej. Jedna ze studentek przygotowała dla Polleny Ewy założenia reklamowe. Studenci sami muszą znaleźć firmy i zaproponować badania. W ten sposób wychodzą poza system akademicki, uczą się pozyskiwania klientów i łagodnie przechodzą w świat biznesu.
Firmy są zainteresowane współpracą ze studentami?
Niestety, wciąż jeszcze są nieufne. Zadaniem studenta jest jednak przekonanie firmy do zainwestowania w jego pracę wykonywaną na jej rzecz. Ale są i takie firmy, które same się do nas zgłaszają i proponują przeprowadzenie u nich badań, z których później przecież korzystają.
Ale w działach reklamy czy marketingu na ogół pracują osoby po zarządzaniu i marketingu.
To prawda. Tymczasem psychologowie są w tych działach skuteczniejsi. Potrafią szybciej dostosować się do sytuacji, są bardziej elastyczni. W statystykach bezrobocia psychologów jest mało, absolwentów marketingu i zarządzania więcej.
Kierunki marketingowe nie mają zajęć z psychologii biznesu?
Mają, ale w niewystarczającej ilości. Choć w ostatno kładą nacisk na tę dziedzinę. Brakuje jednak odpowiedniej kadry naukowej.
Czy SWPS otworzy inne specjalności na kierunku psychologia?
Na razie nie, ale myślimy o studiach MBA zorientowanych na psychologię biznesu.
