Gdy wydawało się, że amerykańskiemu sektorowi finansowemu zaaplikowano wreszcie skuteczne lekarstwo w postaci interwencji rządowej, na horyzoncie pojawił się kolejny problem. Po poniedziałkowej euforii wywołanej uzdrowieniem kluczowych instytucji kredytowych USA — Fannie Mae i Freddie Mac — wczoraj humory inwestorom zepsuła wiadomość, że na rynku wtórnym USA znów spadła sprzedaż domów.
WIG20 na otwarciu zjechał poniżej ostatniego zamknięcia. Jednak wraz z rosnącymi głównymi indeksami europejskim popyt wziął się ostro do roboty. Kiedy indeks najwiekszych spółek powrócił do zielonej strefy, podaż gwałtownie zaatakowała i ściągnęła indeks pod kreskę. WIG20 pozostawał blisko wartości z poniedziałkowego zamknięcia do dzwonka na Wall Street. Nerwowe otwarcie tamtejszych parkietów oraz fatalne dane z rynku nieruchomości rozwiały nadzieje na wzrosty. Indeks blue chipów stracił na wczorajszej sesji 1,3 proc.
Mimo dobrej wtorkowej kondycji sektora finansowego w Europie inwestorzy z GPW zdecydowanie odwrócili się od tej branży. BRE Bank, poniedziałkowy lider wśród blue chipów, stracił 0,5 proc. Również Pekao oddało część ostatnich wzrostów, idąc w dół o 1,5 proc. PKO BP staniał o 2,2 proc. Ostatnio w niełasce inwestorów znajduje się KGHM. Kurs koncernu wciąż nie może pokonać 70 zł. Nawet na poniedziałkowej byczej sesji lubińska spółka zyskała zaledwie 0,3 proc. Taniejąca w Londynie miedź dodatkowo osłabiała wtorkowe notowania KGHM, który ostatecznie stracił 1,9 proc. Niedźwiedzie nie oszczędziły również Asseco Poland. Po informacji, że ING TFI zmniejszyło swoje zaangażowanie poniżej 5 proc., akcje spółki informatycznej staniały o 1,5 proc. Podaż najmocniej zaatakowała jednak CEZ. Największy czeski producent energii stracił 3,7 proc., bo cena ropy jest najniższa od pięciu miesięcy i wynosi 104 USD za baryłkę.
Na szerokim rynku podaż rzuciła na kolana kurs NWR. To kolejna czeska spółka energetyczna, która uległa wtorkowej podaży. Po spadku kontraktów terminowych na węgiel akcje NWR staniały o 13,5 proc. przy obrotach 12,5 mln zł.
W tym tygodniu znów widać spadek obrotów na GPW, główny problem polskiego rynku akcji ostatnich miesięcy. We wtorek wartość handlu nie przekroczyła nawet 1 mld zł. Wydawałoby się, że po niedzielnej decyzji o ratowaniu Fannie Mae i Freddie Mac za oceanem rynek akcji znów będzie cieszył się zainteresowaniem inwestorów. Nic z tego. Nie ma też co marzyć choćby o trzech kolejnych wzrostowych sesjach.
Jakub Ozdowski