NOWY JORK (Reuters) - Banki centralne Japonii, USA i Europy zaskoczyły w piątek rynki finansowe sprzedając jena i osłabiając w ten sposób japońską walutę, której nadmierny wzrost mógłby zaszkodzić kruchemu ożywieniu gospodarczemu Japonii, uzależnionemu w dużym stopniu od eksportu.
Skoordynowana akcja największych banków centralnych świata doprowadziła także do spadku wartości euro wobec dolara, który wcześniej był blisko osiągnięcia parytetu względem amerykańskiej waluty.
W piątek rano ujawniono drugi w tym tygodniu - po sprawie WorldComu - skandal księgowy związany z dużą amerykańską spółką. Tym razem dotyczy on producenta sprzętu biurowego Xeroxa, który przyznał, że będzie musiał skorygować w dół swoje przychody za ostatnie pięć lat o około dwa miliardy dolarów.
Ostatnie wydarzenia w amerykańskich spółkach wzmacniają przekonanie rynku, że USA coraz trudniej będzie pozyskiwać zagraniczny kapitał, potrzebny do pokrycia potężnego deficytu na rachunku obrotów bieżących.
Od początku maja tego roku japońskie władze, które nadzieje na ożywienie gospodarcze i wyjście z recesji wiążą przede wszystkim z eksportem, interweniowały na rynku sześciokrotnie, za każdym razem jednak działając w pojedynkę.
Tym razem Bank Japonii mógł liczyć na pomoc Europejskiego banku Centralnego (ECB) i amerykańskiego Fed. Ten pierwszy potwierdził swoje uczestnictwo w interwencji, podczas gdy drugi odmówił komentarza.
"Zaskoczyli wszystkich kompletnie" - powiedział Tom Benfer z Bank of Montreal.
W wyniku interwencji dolar, który wcześniej kosztował 118,45 jena wzrósł do 120,36 jena, ale o godzinie 17.18 wyceniano go ponownie poniżej 120 jenów.
Euro, które przed południem bliskie było osiągnięcia parytetu wobec dolara, spadło o prawie półtora centa i wyceniano je na 98,67 centa.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))