Po nerwowym zakończeniu czwartkowej sesji na Wall Street, azjatyccy inwestorzy przez długie godziny czuli się zdezorientowani. Powodem słabych nastrojów na tamtejszych parkietach były ponownie obawy o przyszłe wyniki spółek finansowych i przewoźników w obliczu spowolnienia światowej gospodarki, wysokich cen paliw i kryzysu na rynku kredytowym. Dopiero pod koniec notowań odważniej zaatakowała strona popytowa.
Ostatecznie, największa giełda regionu, parkiet w Tokio zakończyła dzień na plusie zyskując 0,61 proc. Słaby dzień mieli natomiast gracze na chińskich giełdach, w Hongkongu i Singapurze.
Na rekordowo niskim poziomie znalazły się kwotowania Babcock & Brown, największej australijskiej firmy brokerskiej. Jednym z powodów przeceny była negatywna ocena ze strony analityków banku UBS, którzy zrewidowali rekomendację z „kupuj” do „neutralnie”. Rykoszetem dostała się też papierom Macquarie Group, największej instytucji finansowej na Antypodach. W Japonii przecenie poddawały się z kolei walory Mitsubishi UFJ Financial Group.
Rosnące koszty paliw uderzyły ponownie w przedstawicieli armatorów i większości lotniczych przewoźników. Korekta stała się udziałem akcji Mitsui OSK, Nippon Yusen, dwóch czołowych spółek morskich z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Na tle spadającego rynku dobrze zaprezentowały się z kolei walory Eva Air
oraz China Airlines. Wbrew trendowi w sektorze operatorów lotniczych, tajwański
i chiński przewoźnik drożeli po informacji o otwarciu regularnych połączeń
pomiędzy Chinami Kontynentalnymi a „zbuntowaną” wyspą dla zwykłych
obywateli.