Do końca roku na GPW nic wielkiego się nie wydarzy. Później czekają nas spadki — wynika z ankiety „PB”.
W ankiecie „PB” z lipca zarządzający funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi uważali, że największym zagrożeniem dla rynku będzie jesienna oferta PKO BP. Tak też się stało — w oczekiwaniu na sprzedaż akcji bankowego giganta inwestorzy gromadzili środki, sprzedając część akcji na rynku, co ograniczało wzrosty indeksów. Co teraz będzie z indeksami, gdy rynek wchłonął już ofertę PKO BP?
Stabilizacja i spadki
Koniec tego roku i początek przyszłego nie przyniesie niespodzianek na warszawskim parkiecie. W lutym może dojść do spadków. Na koniec lutego WIG20 będzie wart 1761 pkt — wynika z uśrednionej prognozy zarządzających funduszami inwestycyjnymi (TFI), emerytalnymi (OFE) oraz przedstawicieli towarzystw ubezpieczeniowych, którzy uczestniczyli w ankiecie „Pulsu Biznesu”. 60 proc. z nich spodziewa się spadków.
Szkodzi nadmiar ofert...
Najbardziej pesymistyczne scenariusze przewidują spadek WIG20 około 7 proc., do poziomu 1700 pkt do końca lutego. Najbardziej optymistyczny to wzrost do 1860 pkt. Jak twierdzą zarządzający, największy wpływ na giełdową koniunkturę mieć będą dwa czynniki. Przede wszystkim — wycenie spółek już notowanych na GPW nie pomoże nadmiar nowych ofert publicznych. Tak mówi większość zarządzających. Rzeczywiście, wartość podaży nowych akcji można szacować na ponad 1 mld zł. Na szczęście częściowo sytuację mogą uratować zachęceni debiutem PKO BP indywidualni inwestorzy.
— Oferta PKO BP spowodowała napływ nowych inwestorów na giełdę. Sądzę, że ich nie wykorzystane zasoby wcześniej czy później wrócą na rynek akcji. Przynajmniej częściowo — mówi Grzegorz Zatryb, wiceprezes PTE Skarbiec-Emerytura.
...i mocny złoty
Niestety, spory wpływ na wycenę spółek będzie mieć także czynnik mniej zależny od inwestorów — umacniający się wciąż złoty.
— Rosnący kurs złotego sprawia, że nasze akcje stają się coraz droższe dla inwestorów zagranicznych — mówi Ewaryst Zagajewski, zarządzający OFE Bankowy.
Ale to nie jedyny problem. Mocny złoty zaszkodzi wynikom eksporterów, których na GPW jest coraz więcej.