Po pierwsze, bezpieczeństwo

opublikowano: 17-11-2015, 22:00

Najlepiej z cyberzagrożeniami radzą sobie największe firmy technologiczne, na czele z dostawcami chmury.

Jednym z największych zagrożeń, które mogą wpłynąć na rozwój firm, są cyberataki — twierdzi 61 proc. uczestników badania „CEO Survey 2015” przeprowadzonego przez PwC. A według Gartnera do 2020 r. 60 proc. przedsiębiorstw doświadczy znaczących problemów, ponieważ zespoły ds. bezpieczeństwa IT w ograniczonym stopniu będą umiały zarządzać ryzykiem cyfrowym. Strach ma wielkie oczy? Bynajmniej. W ostatnich latach ofiarą ataków padały nawet tacy potentaci rynku, jak Sony, Sony Pictures i Sony Playstation Network — oddziały koncernu były sparaliżowane nawet przez kilka tygodni. Częste są też wycieki danych z kont lub prywatnych plików (Gmail, Snapchat, eBay). To nie znaczy, że korporacje się nie bronią przed atakami. Tylko że umiejętności cyberprzestępców są coraz większe.

— Także w Polsce mieliśmy przypadki rozmaitych form ataków na potencjalnie najlepiej chronione przedsiębiorstwa, takie jak banki — informuje Michał Jaworski, dyrektor ds. strategii technologicznej w polskim oddziale spółki Microsoft. Jego zdaniem, informacja staje się coraz cenniejszym zasobem i obiektem zainteresowania. Skala zagrożeń ze strony zorganizowanych grup przestępczych działających w cyberprzestrzeni czy wręcz specjalnych służb niektórych państw — uświadamia — rośnie błyskawicznie i zagraża nie tylko nam użytkownikom, ale również firmom i organizacjom, a nawet administracji państwowej. Ciągle jeszcze w Polsce — bo już nie w innych krajach Europy! — wzbudza przekazywanie cyfrowych zasobów pod opiekę zewnętrznych partnerów technologicznych, czyli model korzystania z IT nazywany chmurą obliczeniową (ang. cloud computing). W tym przypadku jednak obawy nie są uzasadnione. Przynajmniej wtedy, gdy spełnione są trzy warunki. Pierwsza sprawa to odpowiednie w kontekście uwarunkowań prawnych miejsce przetwarzania danych. Druga — zapewnienie ciągłości funkcjonowania usług. Trzecia sprawa — klientowi trzeba zagwarantować stabilny dostęp do danych przez internet.

— Na najbardziej złożone i wielopoziomowe zabezpieczenia i najlepszych fachowców stać będzie tylko największych, wśród nich dostawców chmury. Pozostali — w tym instytucje, które do tej pory dawały sobie radę — nie podołają w tym wyścigu zbrojeń — wskazuje dyrektor Jaworski. Dostawcy chmury idą w swoich propozycjach dalej, niż wymagają tego przepisy, ponieważ wymagają tego klienci i konkurencja. Przykładem może być Microsoft, który od wielu lat wdrożył europejskie klauzule umowne i jako jeden z pierwszych zdobył certyfikat ISO 27018 dla usług chmury obliczeniowej dotyczący ochrony danych osobowych. Jest to potwierdzeniem, że operator gwarantuje bezpieczne i przejrzyste zasady przetwarzania danych, nie wykorzystuje ich do celów reklamowych, a jego klienci wiedzą, gdzie fizycznie znajdują się ich cyfrowe zasoby i mają do nich dostęp. — Chmura obliczeniowa — taka, jaką oferuje Microsoft — umożliwia stworzenie i wykorzystywanie systemu

informatycznego zgodnie z wymogami prawa, zapewnia bezpieczeństwo, a dzięki odpowiednim umowom gwarantuje właściwy poziom usług. Użytkownik cały czas ma pełną kontrolę nad swoimi danymi. Takiej chmurze można i zaufać i cieszy nas, że wielu klientów migrujących do chmury Microsoft jest tego potwierdzeniem— podsumowuje Michał Jaworski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy