Pobudka z amerykańskiego snu

Eksport towarów z Polski do USA szybko rośnie. Mimo to nie można z czystym sumieniem powiedzieć, że polscy przedsiębiorcy szturmem zdobywają rynek za oceanem

Przez pierwsze dwa miesiące roku Polska wyeksportowała do Stanów Zjednoczonych towary o wartości 0,9 mld EUR, co stanowiło 2,8 proc. wartości całego naszego eksportu (dane GUS). Nie jest to kategoria wagi ciężkiej, dużego kalibru są jednak zmiany, które w niej zachodzą.

Dwa i pół atutu

Po pierwsze, w oczy rzuca się tempo — 20,2-procentowy wzrost r/r, zanotowany po dwóch miesiącach 2018 r., to numer jeden w tabeli GUS, przedstawiającej strukturę obrotów towarowych z uwzględnieniem najważniejszych partnerów handlowych. To samo dotyczy danych za cały 2017 r., z tą różnicą, że tu roczna dynamika wyniosła 26,5 proc. Po drugie, imponuje skuteczność. GUS prezentuje tylko 10 największych rynków zbytu. Stany Zjednoczone dołączyły do tego grona dopiero w ubiegłym roku (biorąc pod uwagę zestawienia roczne). Od czasu, gdy mamy tę kategorię na radarze, łatwo udokumentować nie tylko duże tempo, ale też rosnący udział eksportu do USA w eksporcie ogółem. W 2016 r. stanowił 2,4 proc., w 2017 r. już 2,7 proc. Mizerna na pierwszy rzut oka zmiana o 0,3 pkt. proc. nabierze kolorytu, gdy dodamy, że jest największą w gronie prezentowanej przez GUS elity eksportowej. Jak już wiemy, po dwóch miesiącach tego roku udział USA wzrósł o kolejne 0,1 pkt. proc.

Po trzecie, wytrzymałość, czyli trwały wzrost znaczenia eksportu do USA? Zdaniem Marcina Luzińskiego, ekonomisty BZ WBK, niekoniecznie — przynajmniej w dłuższym terminie.

— To zależy nie tylko od tempa wzrostu naszego eksportu do USA, ale też do innych krajów. W dłuższym terminie spodziewam się raczej rosnącego udziału gospodarek rozwijających się dynamicznie, chociażby z Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, kosztem gospodarek bogatych, które charakteryzują się stosunkowo dużym stopniem nasycenia rynku — mówi Marcin Luziński.

W krótszym terminie może być jednak różnie.

— Polska armia stoi przed ważnym zadaniem — odświeżenia potencjału zbrojeniowego. Stany Zjednoczone są światowym potentatem zbrojeniowym, więc sporą część zakupów zrealizujemy zapewne na tamtym rynku. Z tym zaś powinny wiązać się umowy offsetowe, a konkretnie inwestycje spółek amerykańskich w polskie spółki zbrojeniowe. To natomiast powinno zwiększyć kanały dostępu do rynku amerykańskiego, a w konsekwencji nasz eksport do USA — mówi Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP.

USA eksportują do USA

Wiary w to, że USA mogą nieco „rozepchnąć się łokciami” w naszej strukturze eksportu, nie brakuje Christopherowi Jamrozowi, prezesowi nowo powstałej Polskiej Izby Handlowej z siedzibą w Waszyngtonie.

— (…) Wymierne efekty naszej działalności zaobserwujemy w szczególności we wzroście udziału polskiego eksportu do USA. Obecne niecałe 3 proc. to dużo mniej, niż oczekujemy. Chcemy ten udział podwoić — powiedział Christopher Jamroz w rozmowie z „PB” na początku kwietnia.

Na podstawie danych Eurostatu ekspert z PKO BP szacuje, że za blisko 40 proc. wzrostu naszego eksportu do USA w 2017 r. (i za ponad 70 proc. w okresie od listopada do końca lutego 2018 r.) odpowiadają trzy kategorie: części silników turboodrzutowych lub turbośmigłowych, tzw. bramownice drogowe i wozy okraczające podsiębierne oraz aparaty słuchowe. W tych dosyć „egzotycznych” kategoriach można doszukać się całkiem przyziemnych informacji — zwłaszcza w pierwszej, która wyjaśnia ok. 40 proc. dynamiki eksportu w ostatnich czterech miesiącach.

— Schemat eksportu produktów związanych z przemysłem lotniczym można w uproszczeniu opisać następująco. Amerykańskie firmy inwestują w Polsce, przenoszą do nas centra produkcji i potem kupują towary wyprodukowane na naszym rynku. W takim przypadku trudno mówić o zdobywaniu amerykańskiego rynku przez polskich przedsiębiorców. Bardziej adekwatne jest stwierdzenie, że Amerykanie przenoszą produkcję do Polski — mówi ekonomista BZ WBK.

Słuszny kierunek

Ciekawy jest przypadek aparatów słuchowych. Stwierdzenie, że roczna dynamika jest duże, to mało.

— Wartość naszego eksportu w ramach tej kategorii do USA w całym 2017 r. wyniosła 147 mln EUR, wobec 14,5 mln EUR w 2016 r. Wyraźne przyspieszenie widać od drugiego kwartału ubiegłego roku. W kwietniu eksport wzrósł o 389 proc. r/r, w maju było to 50 tys. proc., w czerwcu 20 tys. proc., w lipcu 102 tys. proc., a w sierpniu 412 tys. proc. — wylicza Marcin Czaplicki.

Od 2007 r. aparaty słuchowe produkuje u nas William Demant, światowy gigant z branży urządzeń wspomagających słuch, rodem z Danii — początkowo pod szyldem Oticon Polska Production, obecnie DGS Poland. Dowód na to, że specyfika naszego rynku przemawia do duńskiego potentata, mamy czarno na białym.

„(…) będziemy kontynuować przenoszenie działalności operacyjnej do Polski i Meksyku. W związku z tym zakład produkcyjny w Eagan (USA) został zamknięty w pierwszej połowie 2016 r., pozostałą działalność w Thisted (Dania) planujemy przenieść do Polski przed końcem 2018 r. Rozważamy możliwość przeniesienia działalności B+R ze Szwajcarii do Polski i Danii, gdzie spodziewamy się wzrostu zatrudnienia” — czytamy w komunikacie spółki z sierpnia 2016 r.

Rozważyli i zrobili — w październiku 2016 r. William Demant otworzył w Warszawie placówkę badawczo-rozwojową. Czego szuka duński holding, przenosząc się z miejsca na miejsce? Przede wszystkim „efektywności kosztowej”.

„Aby zapewnić ciągły wzrost efektywności kosztowej i wspierać przyszłą skalowalność przy niższych kosztach, określiliśmy kilka strategicznych inicjatyw, które mają być realizowane w latach 2016-18. Uważamy, że efektywność kosztowa oraz silne struktury działalności operacyjnej i B+R należą do kluczowych czynników napędzających wzrost zysków” — czytamy w tym samym komunikacie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pobudka z amerykańskiego snu