Pociąg z obligacjami jedzie do Pesy

Katarzyna Kapczyńska
06-09-2018, 22:00

Walne zdecyduje o emisji obligacji zamiennych na akcje za 200 mln zł i zwykłych za 100 mln zł. Część pieniędzy pójdzie na spłatę pożyczek.

Na 24 września zaplanowano walne zgromadzenie akcjonariuszy Pesy, którzy zdecydują o emisji obligacji zamiennych na akcje.

BEZ POŚPIECHU:
Zobacz więcej

BEZ POŚPIECHU:

Krzysztof Sędzikowski, prezes Pesy, spodziewa się zamówień zza granicy i z kraju, ale zapowiada, że firma nie pokusi się o kontrakty z krótkim terminem realizacji. Fot. ARC

— Wartość planowanej emisji wyniesie 200 mln zł i pozwoli na wzmocnienie kapitałowe spółki — mówi Krzysztof Sędzikowski, prezes Pesy.

Obligacje obejmie Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Konwersja nastąpi za rok. Z informacji „PB” wynika, że odroczenie jest związane m.in. z kontraktem na pojazdy link dla grupy Deutsche Bahn (DB). Gdyby Pesa natrafiła na problemy związane z realizacją i rozliczeniem niemieckiej umowy i musiała ogłosić upadłość, większe szanse na zaspokojenie roszczeń będą mieć obligatariusze i kredytodawcy, a akcjonariusze zostaną spłaceni na końcu.

Krzysztof Sędzikowski zapewnia, że mimo opóźnień wykonanie kontraktu nie jest zagrożone — w Niemczech jest już 10 pojazdów, które jeżdżą z pasażerami, a Pesa otrzymała za nie od DB wynagrodzenie. Cztery kolejne linki dotrą do regionu Sauerland wkrótce, a produkcja pozostałych trwa.

Pesa planuje wyemitować także obligacje zwykłe wartości 100 mln zł. Paweł Borys, prezes PFR, potwierdza, że objęcie wyemitowanych przez firmę papierów oznacza finalizację procesu inwestycji w bydgoską spółkę, zadeklarowanych przez fundusz wiele miesięcy temu.

Spłacanie i pożyczanie

Około 200 mln zł z planowanych emisji zostanie przeznaczone na spłatę pożyczek bankowych. Dokładnie tyle pożyczyły Pesie w ubiegłym roku banki. W lipcu tego roku została podpisana umowa inwestycyjna i bydgoska spółka otrzymała kolejne 200 mln zł pożyczki gwarantowanej przez PFR. Po walnym i emisji obligacji banki będą mogły odzyskać część pieniędzy. Wcześniej jednak instytucje finansowe udzielą Pesie kolejnych kredytów i gwarancji kontraktowych.

— Zakładamy, że negocjacje z bankami oraz podmiotami udzielającymi gwarancji zakończą się podpisaniem umów przed terminem walnegozgromadzenia — mówi Krzysztof Sędzikowski.

Pesa liczy na 700-800 mln zł kredytów na bieżącą działalność oraz około 100 mln zł dodatkowych gwarancji potrzebnych do startu w przetargach i pozyskaniu nowych kontraktów. Pieniądze na restrukturyzację i bieżącą działalność miały trafić do Pesy już wiosną tego roku. Opóźnienie finansowania przyczyniło się także do wprowadzenia zmian w harmonogramie produkcji i przesunięcia prac na kolejne miesiące. W efekcie spółka do końca przyszłego roku ma wypełniony portfel zamówień.

Pesa będzie startować tylko w postępowaniach, w których produkcja i dostawa pojazdów pozwoli na terminową realizację zleceń, a wskaźniki marżowości będą pozytywne.

— Zapotrzebowanie rynku jest bardzo duże. Budujemy m.in. sześcioczłonowe składy spalinowe dla Białorusi. Tamtejsze koleje to bardzo dobry i pewny finansowo partner. Liczymy na kolejne kontrakty na tym rynku. Pojazdy Pesy są dobrze oceniane we Włoszech. Trenitalia w ramach opcji zamówiła już dodatkowe 14 sztuk. Tam także możemy pozyskać kolejne kontrakty, np. na lokomotywy manewrowe oraz pojazdy elektryczne. Podobnie na Bałkanach — wylicza prezes bydgoskiej spółki.

Niemiecki test

Bydgoska firma sonduje także możliwość pozyskania nowych kontraktów w Niemczech. Tymczasem do „PB” docierają sygnały, że homologacja, którą firma niedawno zdobyła, obowiązuje tylko do 2020 r. i po tym roku Pesa nie będzie mogła wykorzystywać jej w realizacji dostaw za Odrą.

— Pojazdy typu link możemy sprzedawać w Niemczech przynajmniej do 2024 r. Dopuszczenie do eksploatacji na niemieckiej sieci kolejowej miało ograniczenia, ale już złożyliśmy do EBA (niemiecki regulator — red.) dokumenty potwierdzające pozytywne wyniki badań przeprowadzonych przez certyfikowane jednostki w Niemczech, więc problemu nie ma. Wszystkie warunki spełniliśmy, czekamy tylko na potwierdzenie pełnej zdolności do eksploatacji — zapewnia Krzysztof Sędzikowski.

Dodaje, że jeśli w Niemczech będą ogłaszane przetargi na typy pojazdów podobne do tego, na który Pesa ma dopuszczenie, to będzie w nich startować. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Pełen portfel zniechęca do wojen

JAKUB MAJEWSKI, Prezes Fundacji ProKolej

Kilku dostawców taboru szynowego w Polsce ma wypełnione portfele zamówień. Dzięki temu w przetargach, które zostaną ogłoszone w najbliższym czasie, nie powinni toczyć wojen cenowych. Zamawiający nie będą też mogli dyktować absurdalnych warunków, dotyczących na przykład zmian konstrukcyjnych czy dostaw w bardzo krótkim czasie. Jest więc szansa na ograniczenie zamówień na krótkie serie, nietypowe pojazdy i rozwiązania, które komplikują późniejszą eksploatację. Takie kontrakty będą drogie albo w ogóle nie będzie chętnych do ich realizacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Pociąg z obligacjami jedzie do Pesy