Poczta musi być większa

opublikowano: 23-01-2019, 22:00

Państwowy operator zwiększa przychody, ale ciągle przynosi straty. Planuje duże inwestycje, na które musi znaleźć pieniądze

Żeby zrobić rzeźbę, najpierw trzeba mieć masę. Poczta Polska, która od początku dekady raczej chudła, teraz na różne sposoby próbuje przytyć — zwiększa zatrudnienie, w ubiegłym roku dostała zgodę na podniesienie cen usług powszechnych, a ostatnio (jako jedyny uczestnik) wygrała przetarg na obsługę korespondencji sądów i prokuratur z ceną znacznie wyższą niż wcześniej. Większe przychody mają pozwolić na większe inwestycje, a te na jeszcze większe przychody, co w końcu ma się przełożyć na zyski.

Przemysław Sypniewski, który kieruje Pocztą Polską od czerwca 2016
r., zaczął pracować w spółce jeszcze w latach 90., a w poprzedniej dekadzie
przyglądał się jej jako biegły Najwyższej Izby Kontroli. Kadencja zarządu
kończy się za kwartał, a prezes zapowiada, że będzie walczył o kolejną.
Zobacz więcej

POCZTOWA CIĄGŁOŚĆ:

Przemysław Sypniewski, który kieruje Pocztą Polską od czerwca 2016 r., zaczął pracować w spółce jeszcze w latach 90., a w poprzedniej dekadzie przyglądał się jej jako biegły Najwyższej Izby Kontroli. Kadencja zarządu kończy się za kwartał, a prezes zapowiada, że będzie walczył o kolejną. Fot. Marek Wiśniewski

— Zaktualizowaliśmy strategię do 2023 r. Naszym podstawowym celem pozostaje odbudowanie przychodów mimo spadającego wolumenu tradycyjnych listów. By było to możliwe, musimy inwestować w infrastrukturę logistyczną, systemy IT i pracowników. Tylko w ubiegłym roku przeznaczyliśmy na inwestycje — m.in. zakup maszyny do sortowania paczek — około 200 mln zł. Do 2023 r. planujemy inwestycje rzędu 1,3 mld zł. Główny ciężar finansowy poniesiemy w latach 2020-21. Będzie to blisko 0,6 mld zł, które przeznaczymy głównie na sieć logistyczną — mówi Przemysław Sypniewski, prezes Poczty Polskiej.

Wynikowy trend

W 2017 r. Poczta Polska zanotowała 6 mld zł przychodów (o 10,1 proc. więcej niż rok wcześniej), generując jednocześnie stratę netto na poziomie 20,8 mln zł. Zaudytowanych wyników za 2018 r. jeszcze nie ma, ale wiadomo, że wzrostowy trend przychodów został utrzymany.

— Zwiększyliśmy przychody o ponad 8 proc. — w podobnym tempie rosły wpływy i z przesyłek tradycyjnych, i z rynku KEP [przesyłki kurierskie, ekspresowe i paczkowe — red.]. Ten drugi segment przynosi nam już ponad 900 mln zł przychodów — mówi prezes. Trend — tym razem negatywny — został utrzymany też na poziomie zysków.

— Jesteśmy jeszcze przed przyjęciem raportu rocznego, więc nie mogę mówić o wynikach całorocznych. Wykażemy jednak na pewno stratę na poziomie netto. Moglibyśmy poprawić wynik sprzedażą nieruchomości, mogę też powiedzieć, że gdybyśmy nie dawali podwyżek, to wyszlibyśmy na plus [koszty podwyżek w 2018 r. to 150 mln zł — red.] — mówi Przemysław Sypniewski.

Przedstawiciele Poczty Polskiej podkreślają, że po raz pierwszy wszystkie pozostałe spółki z grupy — w tym Bank Pocztowy i pracująca nad cyfrowymi przesyłkami spółka Envelo — odnotowały dodatnie wyniki finansowe brutto.

— Naszym priorytetem nie jest jednak krótkoterminowy wynik. Poczta Polska to spółka pełniąca bardzo ważną rolę społeczną, a jej pracownicy, bez których pełnienie tej roli jest niemożliwe, przez lata byli bardzo słabo wynagradzani. Oczywiście powinna mieć zysk, ale na wynik trzeba patrzeć z perspektywy koncepcji zrównoważonego rozwoju kraju — mówi Przemysław Sypniewski.

Pracownicze inwestycje

W ciągu ostatnich trzech lat Poczta Polska kilkakrotnie podnosiła wynagrodzenie zasadnicze oraz zmieniała zasady premiowania. Zatrudniała też kolejnych pracowników.

— W latach 2016-18 zwiększyliśmy zatrudnienie o ponad 4,9 tys. etatów, do blisko 81 tys. Koszty wynagrodzeń, wliczając w to wynagrodzenie zasadnicze, premie, staż i inne, wzrosły średnio o 1,2 tys. zł brutto na pracownika. W efekcie koszty pracy wzrosły o 950 mln zł, przy wzroście całkowitych kosztów spółki o ponad 1,1 mld zł — mówi Przemysław Sypniewski.

W 2019 r. Poczta Polska ma skupić się na poprawie efektywności.

— Zidentyfikowaliśmy konkretne urzędy pocztowe, głównie wokół dużych aglomeracji, gdzie ciągle brakuje pracowników. Uzupełniamy wakaty. Będziemy też dalej modyfikować strukturę sieci logistycznej, m.in. pod kątem obsługi przesyłek międzynarodowych, rozmawiamy o poszerzeniu naszej współpracy z Alibabą. Do tego dochodzą inwestycje w technologie — tylko na nowe tablety dla listonoszy musimy przeznaczyć w tym roku około 60 mln zł — mówi prezes.

Finansowe zmiany

Zmiany czekają też finansową część grupy, której fundamentem jest Bank Pocztowy [Poczta ma w nim 75 proc. akcji, reszta należy do PKO BP — red.].

— Bank Pocztowy realizował zbyt ambitną strategię, której elementem było pozyskanie kapitału przez giełdę. Do tego nie dojdzie. W ubiegłym roku wraz z PKO BP dokapitalizowaliśmy go 90 mln zł, chcemy, by skupił się na prostych, podstawowych produktach, oferując jednocześnie za pośrednictwem swojej sieci produkty partnerów — mówi Przemysław Sypniewski.

Naturalnym partnerem w bankowości jest PKO BP, w segmencie ubezpieczeń natomiast bank przez lata współpracował z Ergo Hestią. Ścieżka debiutu giełdowego Poczty Polskiej, która była rozważana za poprzednich rządów, jest zamknięta, a podstawowa działalność przynosi straty. Skąd w takim razie spółka ma wziąć pieniądze na inwestycje?

— Przede wszystkim chcemy nadal zwiększać przychody w obszarze paczkowym, usług logistycznych i obsługi logistyki międzynarodowej. Mamy ambicję zwiększyć przychody z obszaru administracji publicznej dzięki rozwowi nowych usług — mówi Przemysław Sypniewski.

Nowe ścieżki

W perspektywie strategicznej do 2023 r. Poczta Polska ma generować blisko 8 mld zł przychodów, z czego około 20 proc. mają zapewniać paczki.

— Chcemy także utrzymać pozycję lidera rynku tradycyjnej korespondencji i direct mail. Usługi pocztowe w Polsce nadal są relatywnie tanie. Widzimy, jak zmienia się ich strumień w kierunku coraz większego przesyłania produktów w listach. Chcemy zaproponować nowe formaty listów. Możemy też podwyższyć kapitał bez upubliczniania spółki, jeśli Poczta Polska otrzyma nowe zadania, których realizację trzeba będzie dofinansować — mówi Przemysław Sypniewski.

Takim zadaniem może być uczestnictwo w łańcuchu dystrybucji prasy, która w kilku krajach europejskich jest finansowana z publicznych pieniędzy. Poczta Polska była wymieniana jako jedna ze spółek, które mogą być zainteresowane inwestycją w stojący na krawędzi upadłości Ruch.

— Jeszcze w 2016 r. analizowaliśmy inwestycję w Ruch, ale już wtedy było dla nas jasne, że ratowanie tej spółki byłoby dla nas zbyt dużym obciążeniem. Jesteśmy jednak otwarci na różne propozycje. Idealnym scenariuszem byłoby dystrybuowanie prasy na normalnych warunkach rynkowych w tych regionach, gdzie jest to opłacalne, i otrzymywanie dotacji na dostarczanie jej tam, gdzie takie usługi są nierentowne. Jako jedyni docieramy do wszystkich gmin w Polsce, więc jesteśmy naturalnym wyborem do realizacji takiej usługi — mówi Przemysław Sypniewski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy