Rynek pocztowy zostanie uwolniony dopiero za kilka miesięcy. Jednak już teraz nasz narodowy operator pocztowy konkuruje z ponad setką prywatnych firm. Uczy się rynku.
"Puls Biznesu" Jakie najważniejsze zmiany planuje Poczta Polska przed uwolnieniem rynku?
Zbigniew Baranowski: Rynek pocztowy w naszym kraju, mimo że nie w pełni zliberalizowany, podlega silnej konkurencji. Obecnie konkurujemy z ponad 150 firmami świadczącymi usługi pocztowe. Nie tylko z krajowymi, prywatnymi firmami kurierskimi, lecz bezpośrednio z największymi, wiodącymi koncernami pocztowymi.
Pełne uwolnienie rynku jest dla nas wyzwaniem i jednocześnie mobilizacją. Chodzi o to, aby firma była operatorem z wyboru, a nie z przymusu. Dlatego też Poczta podjęła wiele inwestycji i przeprowadziła wiele zmian organizacyjnych, które mają usprawnić jej działanie — automatyzujemy sortownie i wdrażamy nowoczesne technologie informatyczne.
"PB": Przykłady?
Z. B. Pierwszego lutego 2009 r. wprowadziliśmy zmodyfikowaną usługę Pocztowe Zlecenie Wypłaty. Już w pół godziny po nadaniu pieniędzy w urzędzie pocztowym adresat będzie mógł je odebrać w dowolnym, wybranym przez siebie urzędzie. W kwietniu planujemy zaoferowanie naszym klientom możliwości powiadamiania o nadejściu przesyłki paczkowej poprzez SMS lub e-mail. Klient będzie mógł sam odebrać przesyłkę w dowolnym urzędzie pocztowym. Usługa ma być tańsza niż klasyczna paczka. Będzie to oferta przeznaczona przede wszystkim dla osób korzystających ze sklepów internetowych i usług firm wysyłkowych. Do końca roku klienci będą mogli śledzić swoje przesyłki rejestrowane. Przygotowujemy się do komercjalizacji, na której przeprowadzenie minister infrastruktury ma czas do listopada 2009 r. Zmiana ta stworzy firmie szanse na lepsze przygotowanie się do działania na uwolnionym rynku pocztowym, a w efekcie skuteczne konkurowanie z największymi operatorami pocztowymi. Przekształcona Poczta będzie miała większe możliwości pozyskiwania pieniędzy ze źródeł zewnętrznych na finansowanie inwestycji poprzez komercyjne kredyty bankowe i ewentualną emisję obligacji. Zmiana formy prawnej wpłynie również na usprawnienie procesu decyzyjnego, a także umożliwi przekształcenie Poczty w prężnie działającą, konkurencyjną firmę.
"PB": Mówi się, że przekleństwem Poczty jest uzwiązkowienie, upolitycznienie, przerost zatrudnienia, niewykorzystywanie potencjału? Zgadza się pan z ta opinią?
Z. B. Trudno odnieść się do tej tezy. Związki zawodowe działają w Poczcie zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Starają się tak jak umieją realizować swe obowiązki, choć nie zawsze ich działanie jest korzystne dla firmy — przypomnę chociażby ubiegłoroczny strajk.
Mówiąc zaś o kwestiach zatrudnienia chciałbym przypomnieć, że Poczta Polska, zgodnie z wymogami obowiązującego w Polsce prawa, musi utrzymywać ponad 8,2 tys. placówek na terenie całego kraju. Konieczność utrzymania tak dużej sieci w prosty sposób przekłada się na konieczność zatrudnienia odpowiedniej liczby osób. Inną kwestią są także zapóźnienia we wdrażaniu nowych technologii chociażby w naszych sortowniach, gdzie w dalszym ciągu jest duże zapotrzebowanie na pracę ręczną. Nie da się ukryć, że postępujący proces informatyzacji i automatyzacji to zapotrzebowanie zmniejszy. Chciałbym jednocześnie przypomnieć, że w 2009 roku Poczta Polska zdecydowała się na trudną decyzję polegającą na ograniczeniu liczby pracowników o ponad 1,5 tys. w działach administracyjnych.
"PB": Poczty na świecie zarabiają lub nie tracą na paczkach. Dlaczego wy tracicie?
Z. B. Po korekcie cennika, która będzie miała miejsce w kwietniu, ten problem zniknie. Jednakże musimy cały czas pamiętać, że na koszt przesyłek ma wpływ wspominana już przeze mnie konieczność utrzymania rozległej sieci, nawet w najmniejszych miejscowościach.
"PB": Czy wielobranżowość to przyszłość PP, czy odwrotnie — będziecie z niej rezygnowali?
Z. B. Poczta Polska będzie się stopniowo wycofywała z działalności nie stanowiącej jej core biznesu, której sens ekonomiczny jest wątpliwy.
"PB": UKE nie zaakceptowało w całości cennika PP, który ma wejść w życie 1 kwietnia. Co to dla firmy oznacza?
Z. B. Większe trudności finansowe w tym roku…