Poczta wyda na inwestycje 1,2 mld zł

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 25-09-2008, 00:00

O połowę mniejsza strata i dotacja budżetowa — tak dyrekcja Poczty Polskiej widzi rzeczywistość kilka miesięcy po wygaszeniu strajku.

Bez strajku sytuacja w firmie nie jest taka zła

O połowę mniejsza strata i dotacja budżetowa — tak dyrekcja Poczty Polskiej widzi rzeczywistość kilka miesięcy po wygaszeniu strajku.

Andrzej Polakowski, dyrektor generalny Poczty Polskiej (PP) sugerował w wywiadzie dla "PB" cięcia zatrudnienia, gigantyczną stratę 500 mln zł i konieczność dopłaty budżetowej w wysokości 200 mln zł. To wszystko pod koniec kwietnia, w szczycie awantury ze związkowcami o podwyżki, gdy poczcie groził paraliż związany ze strajkiem. Związkowcy poszli jednak na kompromis, zamiast 700 zł, dostali 400 zł podwyżki, więc Andrzej Polakowski patrzy na kierowane przez siebie przedsiębiorstwo w bardziej różowych barwach. Choć daleko mu do hurraoptymizmu.

— Lipiec był bardzo dobrym miesiącem i przychody były wyższe od prognozowanych, a koszty udaje nam się trzymać w ryzach. Sądzę, że strata brutto na koniec roku wyniesie około 250 mln zł. Na razie mamy wynik dodatni, ale pod koniec roku pojawią się szczególnie silnie koszty związane z wynegocjowanymi od sierpnia przez związkowców podwyżkami, co spowoduje powstanie straty — mówi Andrzej Polakowski.

Poczta i tak będzie chciała ubiegać się o dotację budżetową w ramach rekompensaty za świadczenie z założenia deficytowej usługi powszechnej (usługi pocztowe do każdego, nawet najbardziej odległego miejsca w Polsce). Dyrekcja tłumaczy, że PP będzie miała stratę na usługach powszechnych.

— Możliwe że będziemy się ubiegali o 100 mln zł, o połowę mniej niż szacowaliśmy na początku roku — mówi Andrzej Polakowski.

Dyrektor Poczty Polskiej mniej odważnie mówi teraz o cięciu zatrudnienia. Pięć miesięcy temu wspominał, że pocztę stać na zatrudnianie 85 tys. osób (dzisiaj zatrudnia 105 tys.), co sugerowało konieczność zwolnienia 20 tys. osób. Teraz ton wypowiedzi jest inny.

— Do końca roku opracujemy plan standaryzacji zatrudnienia. Dotyczy on głównie pracowników administracyjnych. Chcemy zaproponować części z nich pracę w innych obszarach. Może to doprowadzić do zwolnień grupowych — mówi Andrzej Polakowski, ale unika podawania liczb pracowników do zwolnienia.

Dyrekcja Poczty do końca stycznia przyszłego roku jest związana umową ze związkowcami jeszcze z 2005 roku — nie może dokonywać żadnych zwolnień czy zmian w strukturze zatrudnienia.

— Jedno z głównych zadań na przyszły rok to zwiększenie efektywności — mówi Andrzej Polakowski.

Poczta musi się powoli przygotowywać do liberalizacji rynku — od początku 2013 r. utraci monopol na przesyłki do 50 g, dające jej obecnie 30 proc. przychodów. Dyrektor zapowiada duże inwestycje.

— W ciągu najbliższych czterech lat, łącznie z obecnie realizowanymi zamkną się one kwotą 1,2 mld zł — mówi dyrektor generalny Poczty.

To wydatki na sortownie , system logistyczny i IT.

250

mln zł Tyle może wynieść strata brutto Poczty w tym roku.

100

mln zł O taką dotację budżetową wystąpi Poczta w związku ze świadczeniem usług powszechnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu