Podatek bankowy jednak będzie

opublikowano: 04-01-2013, 00:00

Jeszcze nie wiadomo, ile i kiedy, ale pewne jest, że banki będą musiały odłożyć w specjalnym funduszu pieniądze na czarną godzinę.

Zarówno analitycy w prognozach na 2013 r., jak i bankowcy w swoich budżetach na ten rok wliczyli „podatek bankowy”, czyli tzw. opłatę stabilizacyjną, jaką będzie zbierać Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG), choć do końca nie było wiadomo, kiedy i w jakiej wysokości i czy w ogóle rząd ją wprowadzi. I słusznie, na posylwestrowym posiedzeniu rząd zaakceptował projekt nowelizacji ustawy o BFG, zakładający utworzenie specjalnego funduszu stabilizacyjnego, do którego trafią zbierane pieniądze od banków „na czarną godzinę”, gdyby trzeba było ratować system finansowy.

Na pytanie, kiedy danina się pojawi, odpowiedź brzmi: w każdej chwili. Chociaż opłata nosi znamiona podatku, to nim nie jest i może zostać wprowadzona w ciągu roku. Nadal nieznana jest jej wysokość. Ministerstwo Finansów, autor noweli i pomysłu stworzenia funduszu, pytane o szczegóły liczenia daniny odsyła do projektu ustawy, gdzie mowa jest tylko o górnym limicie w wysokości 0,2 proc. wymogu kapitałowego (wielkość kapitału niezbędna do prowadzenia akcji kredytowej). Wysokość składki będzie ustalać BFG. Analitycy w swoich prognozach zysków banków na 2013 r. zazwyczaj przyjmowali, że wyniesie 0,7-1 proc., za podstawę wyliczeń przyjmując ubiegłoroczne wypowiedzi przedstawicieli rządu, że wpływy funduszu stabilizacyjnego powinny wynieść około 700 mln zł.

— Opłata uderzy przede wszystkim w banki o niższym zwrocie z aktywów. Najmniej w PKO BP, Pekao, BZ WBK, mocno w BRE, Millennium, czy ING Banku Śląskim — szacuje Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego.

Jego zdaniem, w zależności od banku wpływ opłaty na wynik netto może wynieść 5 proc. do, w najgorszym razie i w złym roku, 10 proc. Banki krytykują formułę prawną, jaką przyjął rząd do stworzenia funduszu.

— Mamy do czynienia z obciążeniem nakładanym ustawą, zatem uważamy, że opłata powinna być traktowana jako koszt uzyskania przychodu — mówi Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich. W Wielkiej Brytanii i Niemczech banki nie mogą daniny wliczać w koszty uzyskania przychodu, ale już w Austrii, na Słowacji i we Francji, gdzie sektor finansowy już został obłożony takimi obciążeniami — tak.

Prezes Bańka uważa ponadto, że teraz nie jest dobry czas na wprowadzanie dodatkowych opłat, ponieważ branża musi zacząć dostosowywać się do nowych wymogów płynnościowych i kapitałowych, narzucanych przez dyrektywy CRD IV i wytyczne komitetu bazylejskiego.

— Banki mają szanse powtórzyć w 2012 r. rekordowe zyski z 2011 r., a więc sytuacja sektora jest całkiem dobra. Wydaje się zatem, że rozsądne jest rozpoczęcie pobierania opłaty teraz, żeby odłożyć pieniądze na czarną godzinę, ale z natury rzeczy banki będą optowały za wolniejszą ścieżką wprowadzania opłaty — mówi Andrzej Powierża. Na koniec października banki miały 13,4 mld zł zysku. Wartość współczynnika kapitałowego wyniosła 72 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu