Nowa ekipa rządowa jest na legislacyjnej fali. W kilka tygodni Prawo i Sprawiedliwość (PiS) uchwaliło nową stawkę PIT od odpraw prezesów państwowych spółek, znowelizowało tegoroczny budżet, poprawiło projekt przyszłorocznego i zmodyfikowało regułę wydatkową.

Teraz na celowniku polityków znalazły się konta instytucji finansowych. Podatek bankowy jest już po pierwszym czytaniu i za chwilę weźmie się za niego sejmowa komisja. Wszystko w sprinterskim tempie, bo danina ma wejść w życie już od lutego. Do tej pory politycy PiS nazywali krytykę swojego własnego pomysłu działaniami lobby bankowego, tym razem jednak spory kamyk do rządowego ogródka wrzucają instytucje publiczne.
Poważne konsekwencje…
Dużo zastrzeżeń do nowego podatku zgłosił Narodowy Bank Polski (NBP). Marek Belka, prezes banku, już od kilku tygodni sugeruje politykom, że pomysł warto lepiej przemyśleć. Teraz bank centralny przygotował oficjalny dokument, który przesłał posłom. „NBP wyraża wątpliwość, czy wprowadzenie podatku od niektórych instytucji finansowych jest opłacalne dla budżetu państwa, szczególnie w średnim i długim okresie” — czytamy w piśmie podpisanym przez Piotra Wiesiołka, wiceprezesa NBP.
NBP wyraża wątpliwość, czy wprowadzenie podatku od niektórych instytucji finansowych jest opłacalne dla budżetu państwa, szczególnie w średnim i długim okresie.
Narodowy Bank Polski
Co najmocniej uwiera bank centralny? To, że podatek ma zapewnić głównie dodatkowe wpływy do kasy państwa, co jest zjawiskiem rzadkim w Unii Europejskiej. „Takie rozwiązanie jest uzasadnione wtedy, gdy sektor podlegający dodatkowemu opodatkowaniu wykazuje nadzwyczajne zyski w stosunku do reszty gospodarki. Taka sytuacja miała miejsce w przeszłości, jednakże w ostatnich latach zyskowność banków zmniejsza się i obecnie jest już tylko nieznacznie wyższa niż przedsiębiorstw niefinansowych” — podkreśla bank centralny. Kolejny zarzut? Banki mają już tyle obciążeń finansowych, że nowa danina będzie dla niektórych oznaczała straty finansowe.
Spore jest też ryzyko, że zwolni akcja kredytowa, szczególnie dla przedsiębiorstw i kupujących mieszkania. Także fiskusa czeka ból głowy. „Podatek będzie miał bezpośredni wpływ na wielkość przychodów budżetu państwa z dywidend od banków z udziałem Skarbu Państwa.
Projekt ustawy zakłada wprawdzie, że nie będzie on kosztem uzyskania przychodów dla podatku CIT, jednak może prowadzić do spadku przychodów z tytułu CIT, jeśli przełoży się na spadek aktywności i przychodów banków. Skutek będzie szczególnie silny, jeśli ograniczenie zdolności banków do finansowania gospodarki spowodowałoby obniżenie wzrostu w całej gospodarce” — ocenia NBP.
Eksperci oceniają, że banki będą pewnie dążyły do zaniżania aktywów, np. poprzez redukcję portfeli obligacji rządowych, co spowoduje ich sporą przecenę na rynku wtórnym i tym samym budżet dostanie rykoszetem przez wyższe koszty obsługi długu.
— Podwyżka kosztów emisji i obsługi długu publicznego może zdecydowanie przewyższać podatek zebrany od sektora bankowego. Cały polski dług to ok. 900 mld zł, wiec potencjalny wzrost kosztów obsługi o np. 1 proc. to 9 mld zł dodatkowych wydatków dla budżetu państwa — mówi nam diler obligacji, który zastrzega anonimowość.
NBP nie ma też wątpliwości, że banki nie zrezygnują z możliwości powetowania sobie strat. „Wprowadzenie projektowanego podatku będzie prawdopodobnie skutkować wzrostem marż i kosztów kredytów, w szczególności w przypadku kredytów charakteryzujących się dotychczas niskimi marżami i niską rentownością, takich jak kredyty mieszkaniowe” — podkreślają eksperci banku centralnego. Zwracają uwagę, że zmienić się może cała struktura akcji kredytowej. „Proponowana konstrukcja podatku może sprzyjać ograniczeniu podaży kredytów dla najlepszych (i w konsekwencji niskomarżowych) klientów korporacyjnych, co mogłoby zaburzać procesy inwestycyjne. W to miejsce może pojawić się akcja kredytowa finansująca przede wszystkim bieżącą konsumpcję gospodarstw domowych” — czytamy w opinii.
…i sporo błędów
Chociaż PiS chce wyłączyć z opodatkowania aktywa do 4 mld zł — żeby podatku nie płaciły banki spółdzielcze — zdaniem przedstawicieli tego sektora, ustawa nie daje im szczególnej ochrony. „Zgodnie z projektem opodatkowaniu podlegałyby aktywa ich banków zrzeszających, a z uwagi na fakt, iż banki spółdzielcze ustawowo zobowiązane są lokować wszelkie nadwyżki w bankach zrzeszających, w konsekwencji oznaczałoby pośrednie opodatkowanie instytucji, które zgodnie z intencją miały być zwolnione z obowiązku podatkowego” — stwierdza w opinii do projektu ustawy Krajowy Związek Banków Spółdzielczych. Dużego kalibru zarzut projektowi PiS stawia też Biuro Analiz Sejmowych (BAS). Tym razem chodzi o podejrzenie pomocy publicznej, jakim może być wyłączenie z podatku Banku Gospodarstwa Krajowego. — (…) nawet pomoc o stosunkowo niewielkim znaczeniu, za którą może być uznane zwolnienie podatkowe przyznane jednemu tylko podmiotowi, może zostać uznane za wpływające na wymianę handlową między państwami członkowskimi UE, jeżeli w sektorze, w którym działają przedsiębiorstwa, istnieje silna konkurencja” — przypomina BAS.
Dla banku centralnego błędem i wydarzeniem bez precedensu jest też uderzenie po kieszeni sektora ubezpieczeniowego. Polska będzie jedynym krajem w Unii, który przygotował dla tej branży specjalną daninę, i to znacznie dotkliwszą niż ta, która czeka na banki. „NBP nie znajduje uzasadnienia dla zastosowania wyższej stawki dla podmiotów sektora ubezpieczeń. Wyjaśnienie zawarte w uzasadnieniu do projektu ustawy, w którym wskazuje się na wyższą rentowność zakładów ubezpieczeń niż banków, prowadzi bowiem do wniosku, że podatkiem tym powinny być objęte te sektory systemu finansowego, które cechują się najwyższym wskaźnikiem rentowności, np. sektor TFI” — podkreśla bank.
NBP zwraca w opinii uwagę, że należy rozważyć, czy na pewno aktywa ubezpieczycieli powinny być podstawą opodatkowania, albo wyłączyć z niego niektóre kategorie lokat. Jeśli to nie nastąpi, konsekwencję poniesie nie tylko biznes, ale też Kowalski. Jak? Przez obniżenie wysokości świadczeń, podwyżki cen polis czy ograniczenia oferty produktowej. Dodatkowo, zdaniem ekspertów banku centralnego, ubezpieczyciele mogą być zmuszeni finansować daninę z własnych pieniędzy, przez co obniżą sobie wskaźniki wypłacalności. © Ⓟ
OKIEM POSŁA
Podatek do poprawek
ANDRZEJ JAWORSKI
przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych
Nasz projekt ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych będzie teraz przedmiotem prac w ramach sejmowej komisji. Już zakładamy wprowadzenie do niego wielu poprawek, ale one są jeszcze przedmiotem ustaleń i dyskusji. Na pewno chcemy poprawić przepisy dotyczące sektora bankowości spółdzielczej i wpływu podatku na tę kategorię instytucji. Można też zakładać, że z podstawy opodatkowania w instytucjach finansowych wyjęte będą obligacje skarbowe. Nie wykluczałbym również zmian, jeśli chodzi o opodatkowanie aktywów branży ubezpieczeniowej. Chcemy to jeszcze przedyskutować z Polską Izbą Ubezpieczeń.