Rząd chce ułatwić gminom wprowadzenie podatku śmieciowego. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują firmy zajmujące się odpadami. Obawiają się zmonopolizowania rynku przez komunalne przedsiębiorstwa.
Jutro nowelizacją prawa o ochronie środowiska i ustawy o odpadach, opakowaniach i opłatach produktowej i depozytowej, przedstawioną niedawno w Sejmie przez rząd, zajmie się podkomisja ochrony środowiska. Nowe regulacje budzą wiele kontrowersji. Początkowo miały zostać poprawione przepisy obowiązujące od początku roku. W trakcie ustaleń międzyresortowych Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast (UMiRM) zaproponował jednak, aby gminy miały prawo wprowadzania podatku śmieciowego. Teoretycznie UMiRM ma dobre intencje. Chce zlikwidować szarą strefę utylizacji odpadów. Ocenia się, że do 40 proc. gospodarstw domowych nie ma podpisanych umów z firmami zajmującymi się wywozem śmieci. Wówczas za ich transport byłaby odpowiedzialna gmina. Ale to tylko jedna strona medalu.
Obowiązujące prawo daje gminom możliwość wprowadzenia takiego podatku, ale po przeprowadzeniu referendum. Z tego rozwiązania skorzystała już m.in. gmina Kąty Wrocławskie, która potem rozpisała przetarg na wywóz śmieci. Wygrało komunalne Wrocławskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Według nowych propozycji, gmina mogłaby nałożyć taki podatek na podstawie zwykłej uchwały.
— Negatywnie oceniamy zapis pozwalający gminom na wprowadzenie podatku śmieciowego bez przeprowadzania referendum — mówi Dariusz Matlak, dyrektor fundacji Polska Unia Gospodarki Odpadami.
Nic dziwnego. Niewiele gmin oparłoby się takiej pokusie. I to już jest powód do niepokoju dla prywatnych firm. Ich właściciele obawiają się faworyzowania w przetargach przedsiębiorstw komunalnych i z udziałem gmin. Tymczasem firmy samorządowe i tak mają większościowy udział w rynku gospodarowania odpadami. Prywatne spółki, których jest kilka tysięcy, wywalczyły na razie nieco ponad 30 proc. tego intratnego rynku.
Sprzeciw branży budzi nie tylko ułatwienie wprowadzenia podatku śmieciowego.
— Protestujemy przeciwko wyłączeniu z opłat produktowych i depozytowych wszystkich odpadów służby zdrowia — twierdzi Paweł Głuszczyński, kierujący Ogólnopolskim Towarzystwem Zagospodarowania Odpadów.
Kontrowersje narastają także wokół poziomu odzysku opon i olejów przepracowanych. Z kolei Stowarzyszenie Papierników Polskich lobbuje za wprowadzeniem opłaty produktowej na zadrukowany papier. Szanse są niewielkie, bo przeciwnikami są wydawcy gazet.