Podłe nastoje w gospodarce

opublikowano: 01-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Fatalne nastroje mogą być wynikiem oczekiwań na spowolnienie gospodarki, ale również problemów związanych z inflacją.

Nastroje w przetwórstwie przemysłowym są niemal najgorsze w historii. Indeks giełdowy spada jak kamień. Kierunek pogorszenia jest zrozumiały, ale skala dość zaskakująca, bo twarde dane z gospodarki nie są aż tak złe. Wydaje się, że może być to efekt wysokiej inflacji. W warunkach gwałtownych zmian cen obraz realnych zmian staje się znacznie mniej przejrzysty.

W sierpniu indeks PMI dla przetwórstwa przemysłowego spadł do 40,9 pkt wobec 42,1 pkt w lipcu. Jest to indeks powstający na podstawie ankiet wśród kilkuset menedżerów zamówień, którzy co do zasady nieźle czują zmiany w gospodarce. W historii indeksu, czyli od 1998 r., jego wartość była niższa tylko sześć razy: cztery podczas kryzysu finansowego w latach 2008-09 i dwa razy podczas pierwszych miesięcy pandemii.

Nastroje są fatalne nie tylko w przetwórstwie i wśród menedżerów, ale też na rynku giełdowym, na którym wycenia się perspektywy firm. Indeksy WIG i WIG20 znajdują się najniżej od czasu wybuchu pandemii COVID-19. Jak pokazałem na wykresie, PMI i WIG są ze sobą dość mocno skorelowane. Oba wskaźniki sugerują, że postrzeganie polskiej gospodarki jest fatalne.

Kiedy jednak zestawimy indeks PMI z faktyczną produkcją w przetwórstwie, widzimy rozjazd – indeks jest w depresji, a produkcja tylko zwalnia. Pokazuję to na wykresie. W ujęciu rok do roku produkcja w sierpniu była o 7,8 proc. wyższa. Inne dane makroekonomiczne z gospodarki też nie są bardzo złe. Zamówienia w przemyśle nie wyglądają źle, zatrudnienie jest stabilne, sprzedaż detaliczna bardzo powoli rośnie (w cenach stałych). Gospodarka wchodzi już prawdopodobnie w recesję, ale nie w depresję – a nastroje są depresyjne.

Skąd więc różnica między fatalnymi nastrojami a tylko słabnącą gospodarką?

Jedno wyjaśnienie może brzmieć: przedsiębiorcy, menedżerowie i inwestorzy oczekują w najbliższej przyszłości wyraźnego pogorszenia wywołanego kryzysem energetycznym i inflacją. Dziś biznes jeszcze się nieźle kręci, ale z otoczenia dobiegają złe sygnały.

Drugim wyjaśnieniem może być wysoka inflacja, która znacząco utrudnia życie zarówno przedsiębiorcom, konsumentom jak też inwestorom. Jak wiadomo, ceny pełnią w gospodarce rolę informacyjną – pokazują, gdzie jest popyt, a gdzie go nie ma.

Przy bardzo dużych wahaniach cen dużo trudniej jest ocenić faktyczną sytuację gospodarczą, co przekłada się na niepewność i pogorszenie nastrojów. 5-procentowy wzrost gospodarczy przy 15-procentowej inflacji jest znacznie gorszym zjawiskiem niż 5-procentowy wzrost przy 3-procentowej inflacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane