Podpis elektroniczny wciąż pozostaje fikcją

Jarosław Królak, Wiktor Krzyżanowski
16-08-2002, 00:00

Wchodząca dziś w życie ustawa o podpisie elektronicznym pozostaje martwa. Minie zapewne wiele miesięcy, nim złożymy pierwszy e-podpis. Na razie trwa spór, kto zgarnie kontrakt na prowadzenie rejestru certyfikatorów i wydawanie zaświadczeń pozwalających na składanie e-podpisu.

Dzisiaj, po wielu miesiącach oczekiwań i dyskusji, wchodzi w życie ustawa o podpisie elektronicznym wraz z kilkoma wydanymi w ostatniej chwili rozporządzeniami wykonawczymi. Tym samym Polska dołącza do grona państw, które posiadają stosowne regulacje. Założenia są szlachetne. Przepisy mają wspomagać rozwój gospodarki poprzez likwidację bariery odległości czy też ułatwić elektroniczne składanie ofert, zamówień, wniosków i dokumentów urzędowych.

Problem w tym, że mimo wejścia w życie ustawy nie będziemy mogli składać elektronicznych podpisów od dzisiaj. Trudno ocenić też, kiedy rzeczywiście pojawi się taka możliwość. Aby instytucja podpisu elektronicznego mogła być stosowana w praktyce, potrzebna jest tzw. infrastruktura klucza publicznego, która zapewni sprawne funkcjonowanie systemu i jego bezpieczeństwo. Ma ją stworzyć Ministerstwo Gospodarki (MG). Kiedy to zrobi, nie wiadomo.

Wydawanie klientom certyfikatów, niezbędnych do składania e-podpisu, nie wymaga uzyskania zezwolenia czy koncesji. Jednak by występować w takim charakterze, potrzebny jest wpis do rejestru ministra gospodarki oraz uzyskanie od resortu zaświadczenia. Dopiero od poniedziałku zainteresowane firmy będą mogły składać w MG wnioski o wpis do rejestru. Ile potrwa ich rozpatrywanie, nie wiadomo. Wszystko zależy od resortu.

— Jesteśmy gotowi. W ciągu dwóch miesięcy powinien być załatwiony wniosek każdej firmy zainteresowanej certyfikowaniem — zapewnia Jerzy Molak, dyrektor Departamentu Handlu i Usług w MG.

Zarówno prowadzenie rejestru, jak i wydawanie zaświadczenia certyfikacyjnego może być powierzone przez MG innym podmiotom. Do dziś nie ustalono, kto przejmie te obowiązki. Stara się o to wiele firm, m.in. Centrast, Unizeto, Telbank czy TP Internet. Wiele wskazuje na to, że wybrany zostanie Centrast, spółka zależna NBP.

— Leszek Balcerowicz, prezes NBP, i Jacek Piechota, minister gospodarki, wymienili listy intencyjne w tej sprawie. Pewnie stanie na tym, że prowadzenie rejestru i wydawanie zaświadczeń powierzone zostanie Centrastowi — mówi Jerzy Molak.

Takiemu obrotowi sprawy sprzeciwiają się pozostałe firmy.

— Ta kwestia powinna być załatwiona w formie przetargu, a nie swobodnego wyłaniania podmiotu, który przejmie uprawnienie resortu gospodarki w zakresie wydawania zaświadczeń uprawniających do certyfikowania — uważa Wiesław Paluszyński, dyrektor technologii i bezpieczeństwa w TP Internet.

Jeszcze więc przepisy nie zadziałały, a już sprawa budzi kontrowersje. A jest o co walczyć. Samo złożenie wniosku o wpis do rejestru certyfikatorów musi być poparte wpłatą 10 tys. EUR (ponad 40 tys. zł). Ponadto szacuje się, że uzyskanie certyfikatu do podpisu elektronicznego będzie kosztować obywatela od 50 zł do 600 zł. Te pieniądze zasilą konta certyfikatorów.

Mogą też powstać poważne problemy w rozwoju polskiej e-gospodarki z powodu tego, że rozporządzenia wykonawcze nie do końca są zgodne z ustawą.

— Niektóre przepisy rozporządzeń wychodzą poza delegację ustawową. Są nieprecyzyjne i budzą wątpliwości. Może to źle wpłynąć na funkcjonowanie firm certyfikujących — uważa ekspert TP Internet.

Wirtualne zjawisko

W wielu państwach prawo dotyczące nie tylko elektronicznego podpisu, ale całości e-gospodarki jest już od lat stosowane. Wypada mieć nadzieję, iż długo oczekiwana regulacja spełni pokładane w niej nadzieje i rzeczywiście ułatwi nam dokonywanie wielu czynności, a przede wszystkim, że podpis elektroniczny stanie się nowoczesnym i bezpiecznym narzędziem w stosunkach między firmami, klientami i administracją. Oby podpis elektroniczny w Polsce jak najkrócej pozostawał zjawiskiem tylko wirtualnym. Tymczasem pojawiły się już inicjatywy wprowadzenia zmian do przepisów regulujących podpis elektroniczny. Prawdopodobnie w najbliższym czasie rozpocznie się proces legislacyjny zmierzający do nowelizacji pewnych uregulowań.

Arkadiusz Szulepa

radca prawny z kancelarii

Domański, Zakrzewski, Palinka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, Wiktor Krzyżanowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Podpis elektroniczny wciąż pozostaje fikcją