Podwykonawcy nie chcą budować

Już na starcie inwestycji budowlanych firmom zaczęło brakować pracowników. Winny jest m.in… odwrócony VAT.

W ubiegłym roku wiele firm budowlanych wstrzymało rekrutację, a niektóre nawet zwalniały pracowników. W tym roku sytuacja się zmieniła, ponieważ Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), PKP Polskie Linie Kolejowe i samorządy zaczęły ogłaszać przetargi. Do kumulacji robót, zapowiadanej na lata 2018-20, jeszcze daleko, ale wykonawcom już zaczyna brakować pracowników.

RADA ZARADZI:
Wyświetl galerię [1/2]

RADA ZARADZI:

Rząd dostrzegł problem na budowach. Krzysztof Kondraciuk, szef GDDKiA, informuje, że kwestia odwróconego VAT w budowlance ma być omawiana na jednym z najbliższych posiedzeń. Marek Wiśniewski

Na domiar złego z powodu zmian podatkowych podwykonawcy tracą płynność, więc nie chcą realizować kontraktów albo żądają zwiększenia wynagrodzenia. Problemy pomogą złagodzić imigranci zarobkowi. — Zależy nam na ułatwieniu w zatrudnianiu obcokrajowców, zwłaszcza z Ukrainy i Białorusi — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, który zatrudnia 6,3 tys. osób, ale wciąż szuka pracowników. Kadrowe braki powodują, że firmy nie mogą pozyskiwać zleceń. Dotkliwie odczuwają to publiczni inwestorzy.

— Kilka lat temu w przetargach startowało wiele firm, dziś w postępowaniu dostajemy dwie-trzy oferty — mówi Renata Kaznowska, zastępca prezydenta Warszawy. Krzysztof Kondraciuk, kierujący GDDKiA, twierdzi natomiast, że dyrekcja ma trudności z pozyskaniem wykonawców do robót o mniejszej wartości — zwłaszcza w rejonie zachodniopomorskim oraz na Warmii i Mazurach.

Niedobór kadr na budowach jest spowodowany m.in. wprowadzeniem na początku roku tzw. odwróconego VAT na usługi budowlane. To system, w którym podatek płaci tylko finalny odbiorca. W budowlancedotyczy głównie podwykonawców. Dotychczas dostarczali oni na budowy materiały, a wliczony w ich cenę VAT potrącali z faktury usługowej. Teraz od usług nie naliczają podatku, a o zwrot VAT za materiały muszą prosić fiskusa.

— Na pieniądze czekają kilka miesięcy, co negatywnie wpływa na ich sytuację finansową. W efekcie coraz częściej podwykonawcy — a mówimy o 10 tys. firm — schodzą z placu budowy. Chętnie wynajmują nam sprzęt, ale pracować nie chcą — mówi Dariusz Blocher. Zdarza się też, że żądają podniesienia wynagrodzenia o 23 proc., by ograniczyć negatywne skutki oczekiwania na zwrot VAT. Dariusz Blocher prognozuje, że wzrost ten zostanie uwzględniony w cenach nowych ofert. W przypadku bieżących kontraktów, zazwyczaj realizowanych z bardzo niską marżą, wzrost cen robocizny negatywnie odbije się na wykonawcach. Na dodatek drożeją też materiały.

Krzysztof Kondraciuk twierdzi, że problem dotyczy zwłaszcza wykonawców włoskich, prowadzących agresywną walkę cenową, by zbudować przyczółek na polskim rynku. Podaje przykład jednego z nich, realizującego kontrakt na S10, który realizuje kontrakt ze stratą szacowaną już na 10 mln EUR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Podwykonawcy nie chcą budować