Podzielony rynek elektrycznych autobusów

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2016-10-11 22:00

Transport publiczny zmienia technologię — Solaris i Ursus Bus spiją śmietankę. Reszcie firm elektrobusy właśnie odjeżdżają

Solaris Bus & Coach podpisał z miastem Kraków umowę na sprzedaż 20 autobusów elektrycznych. Wartość kontraktu to 42,8 mln zł. Jest to największy z dotychczas rozstrzygniętych przetargów na autobusy elektryczne w Polsce. Zaledwie 6 października wielkopolska spółka podpisała jednak podobny kontrakt z Przedsiębiorstwem Komunikacji Miejskiej z Jaworzna (PKM). Za 16 elektrobusów miejska spółka zapłaci 35,2 mln zł. Niebawem planuje też przekształcić w umowę kolejny przetarg wygrany przez Solarisa. Tym razem tylko na sześć autobusów, ale w efekcie już niebawem co trzeci autobus w Jaworznie będzie zasilany prądem. Warszawskie Miejskie Zakłady Autobusowe (MZA) nie ukrywają planu zakupu 130 pojazdów na prąd do 2020 r. Zielona Góra prowadziła dialog techniczny mający poprzedzić zakup 80 sztuk. W ten sposób zaczyna się realizować wizja wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który zaledwie w czerwcu 2016 r. plan rozwoju elektromobilności uznał za koło zamachowe polskiej gospodarki. We wrześniu sprecyzował zaś, że szczególnie liczy na produkcję autobusów elektrycznych.

Referencyjny problem

Wiele jednak wskazuje, że polska produkcja skoncentruje się w dwóch firmach, którym już udało się zaistnieć na rynku — w Solarisie oraz Ursus Bus (joint venture giełdowego Ursusa i AMZ-Kutno). Widać to w ostatnim przetargu na 10 sztuk dla warszawskiego MZA. Za zwycięzcę zostało wybrane konsorcjum Ursusa i AMZ Kutno z ofertą o wartości 25 mln zł. Postępowanie oprotestowało konsorcjum związane z Solbusem, którego propozycja była najtańsza. Oferta została jednak odrzucona przez MZA, gdyż w ocenie przewoźnika nie spełniła kryterium doświadczenia. MZA wymagały zrealizowania w ciągu ostatnich trzech lat dostawy autobusów elektrycznych lub trolejbusów o wartości co najmniej 15 mln zł netto. Spór dotyczy tego, czy autobus hybrydowy (ma silnik spalinowy i elektryczny) można uznać za elektryczny. Kraków nie brał pod uwagę nawet doświadczenia w trolejbusach. Interesowały go tylko dostawy autobusów elektrycznych.

— Trudno się dziwić, że przewoźnik oczekuje doświadczenia. To duże zakupy i większe ryzyko dla przewoźnika niż w przypadku autobusów z napędem diesla. Nie przesądzałbym jednak, że nikt nowy na tym rynku już nie zaistnieje, czego dowodzi przykład Ursusa, który wykorzystał referencje na trolejbusy — komentuje Aleksander Kierceki z firmy JMK Analizy Rynku Transportowego. Jednak gdy w 2014 r. MZA kupowały pierwsze 10 elektrobusów — konkurowały Solaris i chińskie BYD Auto — kwestia napędu elektrycznego w referencjach nie występowała. Wystarczyło sprzedać diesle za 15 mln zł, by wziąć udział w przetargu. Ówcześnie, największym tego typu w Europie. W ciągu dwóch lat wiele się jednak zmieniło. Przewoźnicy oczekują konkretnegodoświadczenia po stronie firm motoryzacyjnych, bo sami takie doświadczenia już zdobyli. Doskonałym przykładem jest Kraków. Zaczął od jednego używanego elektrobusu, potem dokupił cztery nowe, i wreszcie wczoraj podpisał kontrakt na kolejne 20. Podobnie było w Jaworznie.

— Po kilkunastomiesięcznej eksploatacji i przejechaniu ponad 100 tys. km mamy dobre doświadczenia z naszym pierwszym autobusem elektrycznym. Podróżujący chwalą komfort jazdy, brak emisji spalin i hałasu, który zawsze towarzyszy silnikom spalinowym. Technicznie nie można mu nic zarzucić, podkreślić trzeba jego bezawaryjność w dotychczasowej eksploatacji — mówi Zbigniew Nosal, prezes PKM z Jaworzna.

Londyn liderem

Solaris pierwsze doświadczenia elektrobusami zdobywał za granicą. Jest jednak dużym eksporterem autobusów spalinowych. Tę drogę innym polskim firmom powtórzyć będzie więc trudno. Tym bardziej że wraz ze wzrostem zainteresowania elektromobilnością większą wagę zaczęli do niej przykładać giganci, którzy dotychczas faworyzowali napęd hybrydowy — Mercedes i MAN.

— W Europie dużo się dzieje w zakresie elektromobilności. Takie miasta, jak Paryż, Berlin czy Londyn, mają swoją politykę tzw. niskoemisyjności. Choć trzeba przyznać, że obniżona emisja spalin to nadal głównie diesel. Najnowszej generacji, ale diesel — mówi Piotr Dziwiszek, przedstawiciel BYD Auto. To właśnie BYD Auto jest beneficjentem największego dotychczas europejskiego przetargu na autobusy elektryczne. Londyn kupił ich jednorazowo 51.

 

78 mln zł Taka jest wartość autobusów elektrycznych zakontraktowanych w Polsce w październiku 2016 r.