Pogłoski o ożywieniu mogły okazać się przedwczesne

Adam Zaremba, Główny Ekonomista Idea TFI
02-04-2012, 12:36

Koniunktura na globalnych rynkach akcji wciąż jest daleka od tego, o czym marzą inwestorzy. Przecena trwa nie tylko w Polsce, ale również na parkietach zagranicznych.

W ubiegłym tygodniu stosunkowo najlepiej radziły sobie giełdy amerykańskie, którym udawało się finiszować w kolorze zielonym, jednak zdecydowanie gorsza koniunktura panowała w Europie. Kiepsko zachowywał się również rynek Chiński – indeks giełdy w Szanghaju zanurkował ponad 3 proc.

W minionych dniach przywódcy strefy euro uzgodnili dodatkowe mechanizmy wsparcia w ramach „zapory ogniowej” mającej uchronić strefę euro przed kryzysem. Wygląda na to, że European Financial Stability Facility (EFSF) będzie przez jakiś czas funkcjonował równolegle z European Stability Mechanism (ESM). Powinno to zwiększyć „moc uderzeniową” ESM w wysokości 500 mld euro o dodatkowe 240 bln nie wykorzystane jeszcze w ramach EFSF.

Takie posunięcie ma swoje zarówno dobre jak i złe strony. Z pozytywów warto zauważyć, ze jest to krok w dobrym kierunku, biorąc pod uwagę ostatni wzrost rentowności hiszpańskich papierów. Europejscy politycy najwyraźniej zdali sobie sprawę, że Europejski Bank Centralny nie wykona za nich pracy porządkowania finansów publicznych i zaczynają działać – co istotne – z wyprzedzeniem do kryzysu, a nie jedynie gaszą pożary już po fakcie. Z drugiej strony, nie brak jest ryzyk. I chodzi nie tylko o to, że pakiety będą musiały być zatwierdzone przez parlamenty krajowe – a w przypadku na przykład Niemiec może to być wątpliwe – ale również o to, że wielkość funduszu może się okazać niewystarczająca. Zapotrzebowanie pożyczkowe Hiszpanii i Włoch do końca 2014 roku to około biliona euro. Oznacza to, że gdyby kraje te niemiały dostępu do finansowania ze strony inwestorów przez taki okres jak Grecja czy Portugalia, połączone siły EFSF i ESM najprawdopodobniej okazałyby się niewystarczające.

Oliwy do ognia dolewa fakt, że ożywienie w strefie euro najwyraźniej dobiegło końca. Ostatnie wskaźniki nastrojów EC oraz PMI wskazują, że na horyzoncie rysuje się co najwyżej stagnacja. Jeszcze bardziej niepokojące jest jednak bezprecedensowe rozwarstwienie wskaźników. Można odnieść wrażenie, że na naszych oczach gasną nadzieje, ze superkonkurencyjna niemiecka gospodarka dźwignie całą Europę z recesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Zaremba, Główny Ekonomista Idea TFI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pogłoski o ożywieniu mogły okazać się przedwczesne